NATO podnosi gotowość sił szybkiego reagowania. To odpowiedź na ruchy rosyjskich wojsk przy Ukrainie

W związku z ruchami rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą NATO stawia swoje siły szybkiego reagowania w stan podwyższonej gotowości. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz po raz pierwszy rozmawiał telefonicznie z Putinem.

NATO zareagowało na ruch wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą pierwszym konkretnym środkiem militarnym. Jak donosi niemiecki dziennik "Die Welt", powołując się na informacje od dyplomatów NATO, zwiększono gotowość sił szybkiego reagowania. Od poniedziałku, 20 grudnia, tzw. szpica NATO, działająca w ramach Sił Odpowiedzi NATO, ma być gotowa do rozmieszczenia w rejonie kryzysu w ciągu pięciu dni.

'Bild': Rosja chce zagarnąć dwie trzecie obszaru Ukrainy. Atak miałby nastąpić na przełomie stycznia i lutego"Bild": Rosja chce zagarnąć 2/3 obszaru Ukrainy. Jest termin możliwego ataku

Ochrona sojuszników

Do tej pory siły te, znane jako Very High Readiness Joint Task Force (VJTF), musiały być gotowe w ciągu siedmiu dni. W stan podwyższonej gotowości postawiono także inne jednostki wchodzące w skład grupy zadaniowej, takie jak siły specjalne czy logistyka, które w razie kryzysu muszą być gotowe do znacznie szybszego rozmieszczenia.

Oprócz eskalacji konfliktu na Ukrainie celem jest także poprawa ochrony ze strony Sojuszu Północnoatlantyckiego wschodnich państw członkowskich NATO. Te ostatnie czują się coraz bardziej zagrożone wydarzeniami na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Rzecznik NATO nie chciał komentować nowych decyzji - podaje "Die Welt". Sojusznicy z NATO dali jednak "jasno do zrozumienia", że każda kolejna agresja ze strony Rosji będzie wiązała się z "kosztami i konsekwencjami".

Siły Odpowiedzi NATO (NRF) to wielonarodowe, szybko reagujące siły zadaniowe NATO, liczące maksymalnie 40 000 żołnierzy. VJTF to najszybciej reagujące siły, jakimi dysponuje NATO. Obecnie wielonarodowe VJTF są dowodzone przez Turcję i - jak pisze "Die Welt" - liczą około 6400 żołnierzy.

Ćwiczenia wojskowe w RosjiPutin chce zrobić wrażenie na Rosjanach, a oni są już zmęczeni jego wojnami

Rozmowa Putina z Scholzem

Moskwa zaprzecza, jakoby przygotowywała inwazję na Ukrainę i oskarża NATO o prowokację. Prezydent Rosji Władimir Putin zażądał ostatnio od USA i zachodniego sojuszu pisemnych gwarancji bezpieczeństwa, w tym rezygnacji z dalszego rozszerzania NATO na wschód i tworzenia baz wojskowych w byłych republikach radzieckich. Zagroził również "wojskowo-techniczną" odpowiedzią na "nieprzyjazne" zachowanie Zachodu.

Według doniesień Kremla Putin mówił o swoich żądaniach także podczas pierwszej rozmowy telefonicznej z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem we wtorek, 21 grudnia. Zażądał "poważnych negocjacji" w sprawie żądanych przez niego gwarancji bezpieczeństwa. Scholz wyraził z kolei "zaniepokojenie sytuacją" i podkreślił pilną "potrzebę deeskalacji" - jak podał rzecznik niemieckiego rządu Steffen Hebestreit.

Zobacz wideo Czy czeka nas atak Rosji na Ukrainę? Kwaśniewski: Sytuacja z Ukrainą jest trudna

Rozmowy w styczniu

Kreml zapowiedział na styczeń pierwsze rozmowy z USA i NATO na temat gwarancji bezpieczeństwa, których domaga się Moskwa. Wymiana między Moskwą a Waszyngtonem odbędzie się na początku przyszłego roku - powiedział w środę minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w rosyjskiej telewizji RT. Na styczeń zaplanowane są także rozmowy Rosja-NATO.

Jednocześnie Ławrow ostrzegł amerykańską administrację, by nie przeciągała negocjacji i powtórzył apel prezydenta Putina o "poważne" rozmowy. Jak podkreślił Ławrow, Moskwa ma nadzieję, że nikt nie upatruje "konfliktu jako pożądanego scenariusza". - Zapewnimy sobie bezpieczeństwo środkami, które uznamy za stosowne - dodał.

(AFP/dom)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: