Zakupy przez internet. Parlament Europejski przyjął nowe przepisy. Duże zmiany

Użytkownicy platform online, jak AliExpress czy Amazon, będą mieli prawo zwrócić lub wymienić zakupione produkty, jeśli okaże się, że nie spełniają norm bezpieczeństwa. Parlament Europejski przyjął nowe przepisy.

Kupujący przez internet - zwłaszcza za pośrednictwem platform handlowych, jak popularne Amazon, eBay czy AliExpress - dotychczas nierzadko mieli problemy z reklamacją lub zwrotem zakupionych produktów. Gdy sklep posiadał siedzibę poza Unią Europejską, np. w Chinach, lub gdy sprzedawca w trakcie transakcji posługiwał się jedynie nickiem i nie podawał dokładnych danych kontaktowych, a jedynie numer skrytki pocztowej, ciężko nawet było ustalić osobę odpowiedzialną za produkt, nie mówiąc już o kierowaniu roszczeń. Teraz to ma się zmienić, ponieważ Parlament Europejski zatwierdził w czwartek (30.03.2023) nowe unijne przepisy o bezpieczeństwie produktów.

Zobacz wideo Internetowi giganci, który trafili na śmietnik historii. Z własnej winy (i nie tylko) [TOPtech]

Zakupy do zwrotu. Rewolucja w handlu przez internet?

Kupujący za pośrednictwem platform online będą teraz mieli prawo zwrócić lub wymienić zakupione produkty, jeśli okaże się, że nie spełniają one unijnych norm bezpieczeństwa. Gdy produkt będzie wadliwy, będą mogli domagać się od platformy jego naprawy lub zwrotu pieniędzy, jeśli okaże się, że towar został wycofany ze sprzedaży. To do kupujących należała będzie decyzja co do dalszego postępowania.

Platformy internetowe będą zobowiązane współpracować z organami nadzoru rynku i monitorować bezpieczeństwo produktów. Jeśli dany artykuł okaże się ryzykowny dla użytkowników, będą miały maksymalnie dwa dni robocze na wycofanie go ze sprzedaży lub zablokowanie dostępu do niego. Platformy będą także musiały bezpośrednio np. drogą mailową poinformować osoby, które nabyły dany produkt o tym, że został wycofany i zaproponować im wspomnianą już możliwość wymiany, naprawy lub zwrotu pieniędzy.

Konsumentom i organizacjom konsumenckim zostaną udostępnione specjalne kanały, za pośrednictwem których będzie można zgłaszać niebezpieczne produkty lub problematyczne zakupy. - Platformy będą musiały zagwarantować, że niebezpieczny produkt nie wróci do sprzedaży. A konsumenci w końcu będą informowani o tym, jakie produkty znikają z rynku i będą mogli domagać się za nie pieniędzy - mówiła podczas debaty poprzedzającej głosowanie czeska europosłanka Dita Charanzova z Renew, sprawozdawczyni rozporządzenia.

Sklepy Sklep legalnie ominął zakaz handlu w niedzielę. Przełomowe orzeczenie sądu

Niebezpieczne produkty nadal w użyciu

Niebezpieczne towary rzadko są zwracane. Szacuje się, że jedna trzecia konsumentów w Unii nadal używa takich produktów; konsumenci albo nie wiedzą, gdzie je odesłać, albo zwyczajnie nie mają nawet pojęcia o ich wadliwości. Sprawy nagłaśniają organizacje konsumenckie.

- Często natrafiamy na platformach internetowych na niebezpieczne produkty i to jest problem, który utrzymuje się od lat. Na przykład niedawno brytyjska grupa konsumencka Which? znalazła w sprzedaży wadliwe grzejniki elektryczne, których używanie groziło pożarem albo koce elektryczne, które raziły użytkowników prądem - mówi DW Laurens Rutten z unijnej organizacji konsumentów BEUC.

Unia posiada system wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach trafiających na wspólny rynek. Wynika z niego, że największą grupę stanowią tu zabawki i w ogóle produkty dla dzieci; jakiś czas temu głośno było choćby o niespełniających norm bezpieczeństwa fotelikach samochodowych, które były tak skonstruowane, że pasy bezpieczeństwa przyduszały dzieci. Co czwarty taki wadliwy przedmiot sprzedawany jest w sieci, co drugi pochodzi z Chin.

Donald Tusk. Zdjęcie ilustracyjne Tusk uderza w zakaz handlu. "Padły jakieś Lidle czy wielkie galerie?"

Wadliwy produkt? Klienci będą mogli zwrócić zakupy

Teraz produkty pochodzące z państw trzecich będą mogły trafić do sprzedaży w UE tylko, jeśli ich producent, importer lub dystrybutor będzie miał siedzibę w Unii Europejskiej i będzie ponosił odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo. Dotyczyć to będzie także sprzedaży internetowej. Dzięki temu konsumenci będą wiedzieć, do kogo powinni się zwrócić w sytuacji, jeśli produkt będzie wadliwy lub jeśli będą chcieli go wymienić, oddać albo naprawić. - Za każdy sprzedany produkt musi być odpowiedzialny ktoś na terenie UE - powiedziała Dita Charanzova.

Ocena bezpieczeństwa produktów po raz pierwszy będzie musiała brać pod uwagę także ich cyberbezpieczeństwo. Dotyczy to głównie produktów łączonych z internetem, jak kamerki internetowe lub głośniki, tym bardziej że zdarzały się już sytuacje, że urządzenia tego typu np. nagrywały użytkowników bez ich wiedzy.

Niebezpieczne okazywały się zresztą także interaktywne zabawki, które dzięki oprogramowaniu mogą wchodzić w interakcję z dziećmi. Kilka lat temu Niemcy wycofały ze sprzedaży lalkę Cayla, gdy okazało się, że można ją łatwo zhakować i wykorzystywać do inwigilowania dzieci. Teraz platformy będą musiały zapewnić, że dane produkty faktycznie są bezpieczne. Co istotne, informacje o bezpieczeństwie produktów i możliwościach prawnych, jakie mogą podjąć konsumenci, będą musiały zostać sformułowane w jasny sposób i łatwym do zrozumienia językiem. Jeśli mowa drodze prawnej, konsumenci będą mieli możliwość składania przeciwko nieuczciwym producentom pozwów zbiorowych.

Unijni urzędnicy przewidują, że nowe przepisy pozwolą zaoszczędzić konsumentom ok. 1 mld euro w pierwszym roku obowiązywania i ok. 5,5 mld w kolejnej dekadzie. Dzisiaj wypadki spowodowane niebezpiecznymi produktami przynoszą straty w wysokości 11,5 mld euro rocznie i generują koszty opieki zdrowotnej w wysokości 6,7 mld euro.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: