Czy politycy zmuszą obywateli do ograniczenia zużycia wody? Kandydaci na prezydenta odpowiadają

Susza po raz kolejny może być sporym problemem nie tylko w Polsce. Przed jej nadejściem przestrzega nawet minister rolnictwa, a organizacje ekologiczne biją na alarm. Jak do tej kwestii podchodzą politycy? Ich plany można poznać dzięki zielonej debacie Gazeta.pl
Zobacz wideo Debata prezydencka. Sekcja 'Woda'

Woda, a w zasadzie jej brak, stały się problemem w tym roku wyjątkowo szybko. Eksperci są zgodni - tak suchej wiosny nie mieliśmy już dawno. Od tygodni na znacznym obszarze kraju nie spadła bowiem ani  kropla deszczu. 

Zarówno najnowsze zdjęcia Wisły, jak i prognozy synoptyków nie napawają optymizmem - minister rolnictwa wezwał nawet, by zużycie wody stanowczo ograniczyć. Jaki jest pierwszy i najważniejszy krok do tego, by w kolejnych latach nie zabrakło wody? To jedno z pytań, którzy kandydaci startujący w wyborach prezydenckich 2020 usłyszeli podczas zielonej debaty pt. "Kryzys Klimatyczny: Scenariusze dla Polski", które odbyło się 22 kwietnia, w Międzynarodowy Dzień Ziemi, było okazją do złożenia jasnych deklaracji.

Dziennikarze przepytują polityków. Zielona debata Gazeta.pl i startujących w wyborach prezydenckich

Spotkanie zorganizowane z inicjatywy UN Global Compact Network Poland i Kantar było okazją, by politycy przedstawili swoje plany dotyczące ochrony środowiska.

Goścmi dziennikarzy, m.in. Łukasza Kijka, redaktora naczelnego serwisów informacyjnych Gazeta.pl, byli: Małgorzata Kidawa-Błońska z Koalicji Obywatelskiej, Robert Biedroń z Lewicy, Władysław Kosiniak-Kamysz z Koalicji Polskiej, były dziennikarz Szymon Hołownia i Krzysztof Bosak z Konfederacji. Zapraszamy do obejrzenia debaty. Zapraszamy do sprawdzenia, co politycy mają do powiedzenia.

Czytaj też: Pogranicze lądu i wody działa jak gąbka i oczyszczalnia łącznie. Śmierć mokradeł pogłębia zmiany klimatu

Więcej o:
Komentarze (11)
Czy politycy zmuszą obywateli do ograniczenia zużycia wody? Kandydaci na prezydenta odpowiadają
Zaloguj się
  • van_norden

    Oceniono 9 razy 5

    Na retencję wydajemy rocznie mniej niż na tvp. Więc trudno być optymistą

  • sw.stefan

    Oceniono 5 razy 5

    Bosak to w inny świecie żyje,jemu jak Kaczyńskiemu nikt nie wmówi ,ze czarne jest czarne

  • ferroetigni

    Oceniono 2 razy 2

    Ograniczenie zużycie wody oznacza znaczne podwyższenie ceny wody. Np. wg danych statystycznych dla Łodzi, zużycie wody w tym mieście dzisiaj jest o 30% niższe niż 20 lat temu, ale jej cena wzrosła o ok. 50%, ponieważ Zakład Wodociągów I Kanalizacji też musi zarobić na inwestycje i swoich pracowników.

  • qcleszek1

    Oceniono 4 razy 2

    Zacznijmy od zaprzestania solenia ulic przy byle przymrozku . Posypać piaskiem tylko na wzniesieniach . Kto nie potrafi jeździć zimą niech nie jeździ . Kto wynajdzie tanią miskę klozetową oczywiście sprawnie działającą zużywającą jeszcze mniej wody .

  • lablabi

    Oceniono 1 raz 1

    Minus 10-20 mln ludzi i problem zniknie.Czyli 500 + dla bezdzietnych

  • postprawda

    0

    Podobno odnosi się poziom mórz i oceanów i nas zaleje, więc trzeba będzie produkować z morskiej i przesyłać w głąb lądu.

  • jan-ru

    0

    A ile Polska wydaje na zatrzymanie wody w zbiornikach? Ciekawe czy więcej niż na tvp nie pytam już o lotniska.Melioracje nie trafione,regulacje rzek żeby woda szybciej spłynęła.Pomyślmy ile wody ucieka do Bałtyku ?

  • striepo

    Oceniono 4 razy 0

    Zacznijmy od oczyszczenia i pogłębienia koryt rzek.
    Woda z płytkich cieków wodnych szybciej się nagrzewa i paruje.
    Każdego roku po akcji zima tooony żwiru ładują w rzekach.
    Po każdej większej ulewie nanoszone są nowe osady.
    Zalew rożnowski skurczył się o prawie połowę. Poziom wody taki sam, sterowany tamą ale na "włocie" dno zaczęło wychodzić.
    Podobnie w Warszawie, dno sie podnosi, co roku kilka tysięcy ton piasku ląduje w Wiśle.
    Płytsza rzeka szybsze parowanie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX