Pracownicy Lasów Państwowych dorabiają jako niezależni audytorzy kontrolujący Lasy Państwowe

Leśnicy z jednych nadleśnictw audytują inne nadleśnictwa. Kierownikiem w jednej z firm audytowych jest emerytowany pracownik Lasów Państwowych.

Zapraszamy na czwarty odcinek ekośledztwa dotyczącego standardów certyfikacji drewna w Polsce.

Dziś piszemy o innym standardzie certyfikacji - PEFC. Dzięki temu certyfikatowi, podobnie jak dzięki FSC, można łatwiej sprzedać w Polsce drewno, ale samo oznakowanie PEFC nie wystarcza, by sięgnęły po nie największe firmy jak Ikea, Jysk, czy Castorama.

Informatorzy tłumaczą Gazeta.pl, że dziś PEFC jest traktowane przez Lasy Państwowe jako zabezpieczenie wizerunkowe na wypadek, gdyby któraś z regionalnych dyrekcji straciła certyfikat FSC. 

Zasady od leśników dla leśników

Paweł Pawlaczyk z Klubu Przyrodników tłumaczy, że system FSC powinien równoważyć funkcje gospodarcze, społeczne i ekologicznie.

Prościej: głos ekologów, obywateli i zarabiających na drewnie powinien być wzięty pod uwagę w równym stopniu.

- Natomiast system PEFC bada zgodność gospodarki leśnej z regułami poprawnej gospodarki leśnej. To system wewnątrzleśny. W praktyce certyfikat PEFC jest łatwiej zdobyć - mówi Gazeta.pl Pawlaczyk

Marta Jagusztyn z Lasów i Obywateli dodaje, że PEFC to system od leśników dla leśników.

Dr Rafał Chudy, dyrektor ds. leśnictwa w litewskiej firmie FOROS: - System FSC ma na rynku lepszą reputację niż PEFC. Powstał jako inicjatywa organizacji przyrodniczych. Natomiast PEFC zostało założone przez organizacje reprezentujące właścicieli lasów, a w późniejszym czasie lista członków została rozszerzona o organizacje prowadzące działalność lobbingową dla przemysłu drzewnego.

Chudy mieszka na stałe w Norwegii, skąd prowadzi bloga Monitor Leśny. Komentuje tam aktualności z leśnego świata i często opisuje nieprawidłowości, które obserwuje w Lasach Państwowych. W przeszłości sam był ich pracownikiem.

Chudy: - Zacząłem się przyglądać PEFC i powiem, że nie trzeba wielkiego śledztwa, żeby zauważyć kilka rzeczy. Po pierwsze, leśnik, który odchodzi z Lasów Państwowych, przez trzy lata nie może być audytorem w FSC. W PEFC takiego zapisu nie ma. Leśnicy Lasów Państwowych zaczynają pracę jako audytorzy zaraz po odejściu z Lasów Państwowych, np. na emeryturę. Proszę to sobie wyobrazić - sprawdzają kolegów, z którymi pracowali chwilę wcześniej.

Ale to nie wszystko, bo, jak się okazuje - wcale nie muszą odchodzić z Lasów Państwowych. Mogą łączyć pracę w jednym nadleśnictwie z pracą audytora sprawdzającego inne nadleśnictwa.

Czy leśnik może sprawdzać leśnika?

Na ten trop Chudy wpadł po przeczytaniu jednego z raportów audytorów PEFC. Dokładnie chodziło o sytuację z lipca 2019 r., gdy audytorzy firmy UDT przeprowadzili audyt w kilku nadleśnictwach RDLP Olsztyn. Dwóch audytorów UDT - Jarosław Bator i Wojciech Karwowski to pracownicy Lasów Państwowych. Bator pracował wówczas w Nadleśnictwie Oborniki, a Karwowski w Nadleśnictwie Radomsko. 

Raport z audytu wraz z nazwiskami audytorówRaport z audytu wraz z nazwiskami audytorów UDT

Chudy: - Udało mi się z nimi porozmawiać przez telefon. Nie widzieli żadnego konfliktu interesów, choć głos się im łamał, gdy zapytałem, czy nie czuliby się zagrożeni, gdyby ich raport z audytu był negatywny i dowiedziałby się o tym dyrektor generalny Lasów Państwowych. 

Chudy wysłał w tej sprawie zapytanie do Polskiego Centrum Akredytacji - to instytucja wskazująca, kto może dokonywać audytów. W odpowiedzi przeczytał, że skoro leśnicy nie audytują nadleśnictwa, w którym pracują, to nie ma problemu.

Cześć odpowiedzi, którą otrzymał Rafał ChudyCześć odpowiedzi, którą otrzymał Rafał Chudy archiwum Rafała Chudego

  • Masz temat, którym powinniśmy zająć się w #EkoŚledztwach Gazeta.pl? Chcesz przekazać ważne informacje? Napisz do autora dominik.szczepanski@agora.pl, a skontaktuje się z Tobą. Zapewniamy anonimowość.

Kto rządzi w PEFC

Początkowo standard dla PEFC w Polsce miał zostać opracowany przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa (SITLiD), po czym został przekazany do Instytutu Badawczego Leśnictwa.

Chudy: - IBL jest w ogromnym stopniu sponsorowany przez Lasy Państwowe.

Jego słowa znajdują potwierdzenie choćby w specjalnym raporcie wydanym w 2015 r. z okazji 85-lecia IBL. Projekty opłacane przez Lasy Państwowe w latach 2005-2014 stanowiły 64 proc. przychodów ze sprzedaży prac naukowo-badawczych.

Zajrzymy na stronę PEFC. Przewodniczącym zarządu rady PEFC jest członek Instytutu Badawczego Leśnictwa. Zastępcą - pracownik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Sekretarzem zarządu - pracownica Nadleśnictwa Bielsko.

Samą radę PEFC tworzą przede wszystkim przedstawiciele Lasów Państwowych: nadleśnictw, regionalnych dyrekcji oraz centrali.

Gdzie działa rada PEFC Polska? Początkowo funkcjonowała w ramach struktur Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa (SITLiD). 

Chudy: - To organizacja blisko związana z Lasami Państwowymi, a także ich datkami - we wrześniu 2021 r. Lasy Państwowe dorzuciły się wyjazdu członków SITLiD do Mołdawii i Ukrainy. Potem SITLiD i rada PEFC zostały przeniesione. Do Instytutu Badawczego Leśnictwa

Kto przeprowadza audyty dla PEFC? Trzy duże, międzynarodowe firmy. A także dwie krajowe: wspomniany Urząd Dozoru Technicznego oraz Polskie Centrum Badań i Certyfikacji. UDT to państwowa instytucja. PCBC - spółka Skarbu Państwa.

Chudy: - Państwowe firmy przeprowadzające niezależne audyty w innych państwowych firmach? Niezbyt mnie to przekonuje.

Głównym specjalistą ds. certyfikacji gospodarki leśnej PEFC w PCBC został w 2019 r. Ryszard Bijak. Jeszcze w 2018 r. był nadleśniczym w Łącku, które wchodzi w skład RDLP Łódź. I to właśnie PCBC, już z Bijakiem na pokładzie, zajmuje się audytami w RDPL Łódź. A także w RDLP: Warszawa, Kraków i Krosno. 

Regionalne dyrekcje w Łodzi i Krośnie są jednymi, które nie posiadają certyfikatu FSC. W Łodzi audytorzy SGS Polska zdecydowali o jego zawieszeniu z powodu nieprawidłowości, których się dopatrzyli. Krosno - oficjalnie - samo z niego zrezygnowało. Leśnicy mieli nie zgadzać się treścią umowy i wymaganiami FSC.

Epilog rodzinny

Lasy Państwowe wytoczyły Rafałowi Chudemu cztery sprawy.

- Za to, że je krytykuję. Pracę przez to stracił mój ojciec, który pracował dla Lasów Państwowych ponad 30 lat. Najpierw wezwano go na dywanik do dyrektora generalnego, gdzie usłyszał, że albo przestanę pisać bloga, albo będzie problem. Rok temu go zwolniono. Sprawa jest w sądzie. Oficjalnie chodzi o niedopatrzenia, których miał się dopuścić ponad 20 lat temu - mówi Gazeta.pl Rafał Chudy. 

I dodaje, że w Lasach Państwowych często pracują całe rodziny.

- Temu przedsiębiorstwu to na rękę, bo później wykorzystują haki. Robisz, jak mówimy, albo zwolnimy ciebie i całą twoją rodzinę - mówi Gazeta.pl Chudy

Napisz do autora: dominik.szczepanski@agora.pl

Więcej o: