"Miejscowi żyją w strachu. Przychodzą i pytają, czy to rtęć. Boimy się o ludzi". Gazeta.pl nad Odrą

- Ludzie po prostu się boją. Miejscowi żyją w strachu. Przychodzą do nas i pytają o potwierdzenie, czy to rtęć, ale my tego zrobić nie możemy, bo nie mamy oficjalnych wyników - opowiada nam Marcin Berger ze Społecznej Straży Rybackiej z Krosna Odrzańskiego. W Gostchorzu w powiecie krośnieńskim jest nasz reporter Dominik Szczepański, który relacjonuje katastrofę ekologiczną na Odrze.

Setki śniętych ryb, martwe bobry, szkody dla ekosystemu trudne do oszacowania - to obraz katastrofy ekologicznej na Odrze. Według informacji przekazanych marszałkini województwa lubuskiego przez niemieckie władze (jako pierwsza podała je niemiecka telewizja RBB) w próbkach wody z Odry wykryto rtęć. Odczytana wartość jej stężenia była tak wysoka, że test trzeba powtórzyć. Jednocześnie stacja zaznacza, że nie jest jeszcze pewne, czy to właśnie rtęć przyczyniła się do zgonów ryb, które od wielu dni można obserwować w Odrze. GIOŚ zaprzecza tym doniesieniom. 

W piątek po południu zwołano konferencję prasową MSWiA. - Sanepid ma monitorować każdą próbkę wody z każdego ujęcia Odry, nie będzie wolnych weekendów, świąt. Wszystkie laboratoria, wszystkie służby będą pracować. To samo tyczy się inspekcji weterynaryjnej, która ma badać padłe zwierzęta i śnięte ryby. Zajmujemy się z polecanie premiera tą sytuacją - przekazał wiceszef MSWiA Maciej Wąsik na konferencji prasowej przed godziną 18. - Trzech wojewodów wprowadziło zakaz wstępu do rzeki - dodał, wskazując, że chodzi o województwa lubuskie, dolnośląskie i zachodniopomorskie. Chwilę później premier Mateusz Morawiecki przekazał, że zdymisjonował szefa Wód Polskich Przemysława Dacę oraz GIOŚ Michała Mistrzaka.

Zobacz wideo Katastrofa ekologiczna na Odrze. "Miejscowi żyją w strachu"

Katastrofa ekologiczna na Odrze. "Wielka tragedia"

- Jest to wielka tragedia. Wiadomość o tym, że może to być rtęć i wynik służby niemieckiej, której zabrakło skali, sprawiła, że boimy się już nie tylko o ryby, ale również o ludzi, którzy przy tym pracowali - mówi naszemu reporterowi Marcin Berger ze Straży Rybackiej. Informuje, że w Gostchorzu, gdzie obecnie pracuje, wczoraj wyłowiono powyżej 3 ton martwych ryb

W piątek rano mieszkańcy Gostchorza dowiedzieli się, że Niemcy znaleźli w Odrze rtęć. Wśród mieszkańców wywołało to strach już nie tylko o ekosystem, ale przede wszystkim o własne zdrowie. 

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl.

Katastrofa ekologiczna na Odrze. "Ludzie się boją"

- Ludzie mówią, że to jest tragedia. Nie spodziewano się tak mocnego zanieczyszczenia i, że to będzie rtęć. Ludzie po prostu się boją. Miejscowi żyją w strachu. Przychodzą do nas i pytają o potwierdzenie, czy to rtęć, ale my tego zrobić nie możemy, bo nie mamy oficjalnych wyników - relacjonuje nam Marcin Berger.  

Straż Rybacka przekazała naszemu reporterowi, że cały czas na wierzch wypływają nowe ryby. Gdy poruszają się łodzią po rzece to przy pracy silnika i wzburzonej wodzie na powierzchni pojawiają się kolejne ofiary zanieczyszczenia. 

- To oznacza, że na dnie cały czas są martwe ryby. Trudno ocenić, ile jeszcze będą wypływać. Może to być kilka dni, a może być kilka tygodni. Wszystkie ryby trafiają później do utylizacji - tłumaczy członek Straży Rybackiej z Krosna Odrzańskiego. 

Więcej o: