Niedawno, bo w latach 2015-2020, doszło do najbardziej znaczącej suszy w historii Republiki Czeskiej. Spowodowana była wzrostem temperatury powietrza i malejącą z roku na rok sumą opadów. W pewnym momencie jedynie 0,1 proc. powierzchni Czech posiadało normalne zasoby wody w glebie. Nasz południowy sąsiad jest podatny na susze ze względu na położenie geograficzne. W raporcie Ośrodka Studiów Wschodnich wskazano np., że "odpływ wody z Czech ułatwiają uwarunkowania geograficzne, które sprawiają, że nie wpływa do nich niemal żadne źródło z zewnątrz (kraj leży na głównym europejskim rozlewisku rzecznym), a ok. 29 proc. wody opadowej odpływa rzekami za granicę". W konsekwencji Czechy w znacznym stopniu są zależne od zdolności retencyjnych oraz wielkości samych odpadów.
W ostatnich miesiącach opady w Czechach były jednak znikome. Czeski Instytut Hydrometeorologiczny na początku czerwca informował, że w niektórych miejscach suchość zaczyna się pojawiać w powierzchniowej warstwie gleby. Ogrodnik Vladimír Hanuš w rozmowie z ENEX-em mówił, że od początku kwietnia niewielki deszcz padał jedynie kilka razy, a Otakar Šašek opowiadał o popękanej glebie i padających roślinach. Co więcej, od kilku tygodniu w Czechach utrzymuje się wysoka temperatura. Czeski Instytut Hydrometeorologiczny wydał nawet ostrzeżenie przed pożarami. "W związku z pogłębiającą się suszą i przewidywaną przeważnie słoneczną pogodą bez znacznych opadów również w kolejnych dniach, ostrzeżenie o niebezpieczeństwie powstania i rozprzestrzeniania się pożarów zostaje przedłużone od czwartku 1 czerwca" - czytamy.
Lokalnie zaczęły nawet występować problemy z wodą. Portal iRozhlas opisuje, że naturalne źródła wody pitnej nie wystarczają w Beskidach. Gminy Reka czy Lhotka pod Ondrejníkem od lat zwiększają pojemność swoich zbiorników, ale te są już w połowie puste. Woda dowożona jest do mieszkańców cysternami lub czerpana ze studni. Nie zawsze jednak nadaje się do picia. - Przez wszystkie lata - mam siedemdziesiąt pięć lat - nie brakowało wody - mówi mieszkaniec wioski, pan Cernák. Gminy szukają już alternatyw na zapewnienie wody pitnej spoza naturalnych zasobów i modernizują swoją infrastrukturę tak, aby problem z brakiem wody nie wystąpił.
Klimatolog Miroslav Trnka uspokaja jednak, że z perspektywy ostatnich dziesięciu lat, ten sezon wypada stosunkowo dobrze. - Susza zaczyna się później niż w przeszłości. Nie oznacza to jednak, że tegoroczny sezon wegetacyjny nie zmieni się na gorsze przed zbiorami. Susza może nas spotkać również latem - przewiduje ekspert, cytowany przez portal iDnes. Trnka zaapelował o poważne potraktowanie ostrzeżenia przed pożarami, zwłaszcza w zachodniej części kraju, gdzie problem z suszą jest większy. - Zimą praktycznie nie padał śnieg. Przejście między zimą a wiosną w zasadzie nie istnieje. Po prostu wydłuża się dzień i pozornie znikąd mamy te długie, ciepłe letnie dni, w których jednocześnie mamy niezwykle długie godziny nasłonecznienia, które bardzo szybko odparowują wodę z gruntów. W ten sposób rozwijają się susze - opowiada o powodach klimatycznych suszy w Czechach.