Morawiecki w Turowie: Na pewno nie damy zamknąć tej kopalni. To wyrok na ludzi

- Chcemy powiedzieć wprost. Na pewno nie damy zamknąć tej kopalni. Zrobimy wszystko, żeby do końca tego złoża, do roku 2044 kopalnia normalnie funkcjonowała - mówił premier Mateusz Morawiecki w Turowie. - To jest jawne uderzenie w polski interes przez niemieckich lobbystów. A my na to nie pozwolimy - dodawał.
Mateusz Morawiecki.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Kopalnia Węgla Brunatnego Turów w Bogatyni wkrótce może zostać zamknięta. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że działalność kopalni może zagrażać środowisku. 31 maja wydał postanowienie, na mocy którego kopalnia Turów ma wstrzymać wydobycie. Natychmiastowo wywołało to oburzenie obozu rządzącego, który jak jednym głosem mówi: "Nie pozwolimy". Mówiła o tym m.in. ministerka Anna Moskwa. Z kolei Rafał Bochenek w TVP Info zapowiadał walkę o Turów. Premier Mateusz Morawiecki w środę przyjechał nawet do Turowa, aby rozmawiać z pracownikami elektrowni oraz kopalni. 

Zobacz wideo

Morawiecki w Turowie: Żaden sąd nie będzie nam dyktował, co znaczy bezpieczeństwo energetyczne

- Chcemy powiedzieć wprost. Na pewno nie damy zamknąć tej kopalni. Zrobimy wszystko, żeby do końca tego złoża, do roku 2044 kopalnia normalnie funkcjonowała. Żaden sąd nie będzie nam dyktował, czy z Brukseli, czy z Warszawy, co to znaczy bezpieczeństwo energetyczne i ludzi, którzy tu pracują - mówił premier Mateusz Morawiecki. - Nie patrzą na to, jakie są rzeczywiste potrzeby Polski - dodał. Według Morawieckiego ta sytuacja pokazuje, że "wystarczy zapanować nad elitami, które w Warszawie służą interesom obcym", aby "uderzyć w polski interes". - To jawne uderzenie niemieckich lobbystów. Wyrok sadu, który nie bierze pod uwagę interesu Polaków, a bierze pod uwagę interesy obcych, to jest bezprawiem - mówił. 

Mateusz Morawiecki zapewnił zgromadzonych w kopalni Turów, że mogą być spokojni. - Wszystkie potrzebne ścieżki prawne, które trzeba będzie przeprowadzić, przeprowadzimy. Nie pozwolimy zamknąć tej kopalni, jeśli wygramy wybory - obiecywał premier. Nie zabrakło także przytyków w stronę opozycji. - Ci wszyscy, którzy dzisiaj zamilkli ze strony PO, mają politykę niemiecką. Chcą zamknięcia tej kopalni. My na to nie pozwolimy. Możecie nas trzymać za słowo. To nasza obietnica - zapewnił. - Tu jest wspaniała kopalnia, wspaniała elektrownia Turów. Ale po drugiej stronie, w Czechach, w Niemczech też są kopalnie. Gdzie są te organizacje ekologiczne? Gdzie są ci politycy, co oni robią? - pytał premier. 

"Turów stał się obiektem nieustannego ataku"

- To nie jest tylko wyrok na kopalnie, ale na 60 tysięcy ludzi, którzy pracują w kopalni i wokół kopalni. To także wyrok na bezpieczeństwo energetyczne Polski - mówił po spotkaniu z pracownikami Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej, nazywając wyrok sądu "bezprawnym". - Jesteśmy opiekunami polskiego górnictwa i nie pozwoli go zamknąć - dodawał po raz kolejny i mówił, że ekologiczna polityka niemiecka jest dla Polski "przekleństwem,". - Poruszymy niebo i ziemię, i albo uzyskamy wszystkie zgody, ale i nie. Turów będzie dalej funkcjonował - zapowiadał. 

W Turowie pojawił się również wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin, który mówił, że aby Polska mogła się rozwijać i gonić Zachód, musi być bezpieczna energetycznie. - Nie ma bezpieczeństwa energetycznego bez Turowa. Nie da się zapewnić energii bez Turowa - mówił do pracowników kopalni minister i zapewniał, że Polska bardzo szybko się rozwija, co niepokoi elity europejskie. - Turów stał się obiektem nieustannego ataku - mówił i zapewnił, że Polska się nie ugnie i nie zgodzi się nigdy na zamknięcie kopalni. Jacek Sasin wyjaśniał także, że postępowanie zostało wydane niemerytorycznie, dlatego będą jeszcze składane od niego odwołania. - To będzie długi proces i długa walka - przygotowywał. 

Turów wraca na świeczniki. Dlaczego?

W lutym Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyznało koncesję dla kopalni Turów do 27 kwietnia 2044 roku. Przeciwko działalności kopalni są niemieccy i czescy ekolodzy. Twierdzą, że jej działalność zagraża środowisku. Skargę w tej sprawie złożyły: miasto Zittau, czeski i niemiecki oddział Greenpeace oraz Fundacja Frank Bold.

Polski rząd odpiera te zarzuty i dowodzi, że są one nieprawdziwe. Polska Grupa Energetyczna zapowiedziała, że będzie się odwoływać od postanowienia sądu. Prezes PGE Wojciech Dąbrowski powiedział, że prace w kopalni Turów nie zostaną przerwane. - Żaden sąd nie może zatrzymać prac legalnie działającego przedsiębiorstwa. Dostarczamy siedem procent energii dla Polski. W związku z tym decyzja polskiego sędziego godzi w bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju i interesy około sześćdziesięciu tysięcy ludzi, którzy pracują w kopalni Turów lub są z nią związani - mówił Dąbrowski.

Więcej o: