Posłowie Polski 2050 oraz Koalicji Obywatelskiej złożyli projekt ustawy, która ma przedłużyć zamrożenie cen energii. Jednak w środku znalazły się też przepisy, które liberalizują ustawę wiatrakową, za co opozycyjnej koalicji mocno się oberwało. Krytycy nazwali to zagranie klasyczną "wrzutką". Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 w porannej rozmowie na antenie Radia ZET przekonuje, że o żadnej aferze nie ma mowy.
Prawo i Sprawiedliwość w 2016 roku zaostrzyło przepisy dotyczące budowy turbin wiatrowych i wprowadziło zasadę "10H", która nie pozwala stawiać wiatraków bliżej zabudowań mieszkalnych niż w odległości równej dziesięciokrotności wysokości turbiny (licząc w najwyższym punkcie podniesienia łopat), czyli w odległości jakichś 2 km i więcej. Przepis zablokował pod budowę wiatraków 99,7 procent kraju. Zmniejszenie minimalnej odległości do 500 metrów pozwoliłoby odblokować na ten cel 7 proc. powierzchni Polski. "Afera Wiatrakowa wybuchła zanim podjęli próbę stworzenia rządu. Bez konsultacji, bez analiz, bez przygotowania politycy PO i Polski 2050, chcą ustawić wielkie turbiny przy domach Polaków. Kto straci? Polacy. Kto skorzysta? Lobbyści" - napisał premier Mateusz Morawiecki na platformie X.
KO i Polska 2050 złożyły projekt, który przewiduje, że odległość od zabudowy mieszkalnej i parków narodowych, w jakiej będzie można stawiać wiatraki, nie będzie ustalona odgórnie. Decydować ma głośność turbiny. Dla maksymalnego emitowanego hałasu elektrowni do 103 decybeli odległość, w jakiej będzie można postawić turbinę od zabudowy mieszkalnej, wyniesie 300 metrów. Dla zabudowy jednorodzinnej to 400 metrów. W Internecie wybuchła burza, że KO i Polska 2050 działają na rzecz "wiatrakowych" lobbystów i, że ludzie będą wywłaszczani ze swoich nieruchomości. M.in. do tych zarzutów odniosła się Paulina Hennig-Kloska.
Nie ma żadnej afery wiatrakowej. To grupa osób, które przez ostatnich 8 lat blokowały transformację energetyczną, zmniejszając wydobycie węgla w Polsce i uzależniając nas od importu paliw kopalnych, doprowadziła do kryzysu energetycznego - atakuje dziś naszą ustawę
- Mierzymy się z absurdalnym atakiem od 48 godzin. Pytanie, kto za tym stoi. Główny interesariuszem i stroną, której zależy, by zależy na tym, by wstrzymywać proces transformacji energetycznej w Polsce, jest Putin - dodała polityczka z ugrupowania Szymona Hołowni. Politycy PiS na platformie X posługują się już specjalnym hasztagiem: #aferawiatrakowa. Hennig-Kloska była pytana m.in. o to, kto stworzył tę ustawę. Paulina Hennig-Kloska odpowiedziała, że "wnioskodawcą jest PO". - Ale ja nad nią pracowałam przez ostatnie 2 tygodnie. Przygotowaliśmy bardzo dobrą ustawę, która wymaga doprecyzowania przepisów, by rozwiać wątpliwości co do naszej intencji - dodała. I zaprzeczyła słowom, że "autorem przepisów jest doradca Szymona Hołowni, którego żona jest dyrektorką w firmie wiatrakowej". - Absurdalny zarzut. Ustawa powstała ścieżką poselską. Żona nie miała nic wspólnego z tą ustawą. Faktycznie żona jednego z naszych doradców dotyczących klimatu pracuje w firmie zagranicznej, ale absolutnie na żadnym etapie nie miała nic wspólnego z ustawą. Ona będzie dziś i w poniedziałek będzie omawiana z legislatorami sejmowymi - dodała.
Posłanka na antenie Radia ZET przekonywała, że nie ma mowy o wycofywaniu się z przepisów, trzeba je jednak "doprecyzować". - Te wiatraki, które powstają dziś w Polsce, mają głośność 104-105 decybeli. Według miar, które przyjęliśmy, mogą one stać w odległości 546 lub 607 metrów. Jesteśmy w normach, a nawet powyżej norm społecznych. To będziemy zmniejszać. Jedna miara w postaci 500 metrów nie zabezpiecza bezpieczeństwa ludzi. Przywrócimy zapis o 500 metrach i będzie to zgłoszone - wyjaśniła. Odniosła się między innymi do zarzutów, że ustawa pozwoli na wywłaszczania ludzi. Hennig-Kloska oceniła, iż to "skandaliczna dezinformacja i sianie strachu przez Zjednoczoną Prawicę". - Mamy opinię prawną, z której jawnie wynika, że na bazie ustawy nie można wywłaszczać ludzi. To są tylko fobie polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy sami chcieli pod CPK wywłaszczać ludzi - dodała.