Maria Kurowska z Suwerennej Polski otrzymała najwięcej głosów internautów w plebiscycie Klimatyczna Bzdura Roku. Jest już trzecią z rzędu polityczką Zjednoczonej Prawicy, która dostała tę antynagrodę. W tym roku walczyła o nią m.in. z posłami Konfederacji i emerytowanym profesorem.
Kurowska była nominowana w plebiscycie za swoją wypowiedź na konferencji prasowej (pisaliśmy wtedy o tym, że posłanka przy okazji "odkryła" nowy pierwiastek):
Jeśli będzie zeroemisyjność i nie będzie CO2 w powietrzu, to zagłodzimy przyrodę, bo z czego będzie się rozwijać?
Jak komentują organizatorzy, taka "logika" kazałaby się zastanowić, czy przed nastaniem ery przemysłowej żyły na Ziemi jakieś rośliny? Oczywiście tak i wtedy w atmosferze był potrzebny im do fotosyntezy dwutlenek węgla. Krążył on w cyklu - rośliny pochłaniały go, a później z rozkładających się szczątków czy w trakcie pożarów CO2 wracał do atmosfery.
Problemem dla klimatu (i ludzi) nie jest dwutlenek węgla obecny w atmosferze od milionów lat, ale ten, który pompujemy do niej dodatkowo - przede wszystkim spalając paliwa kopalne. Ten dodatkowy zastrzyk dwutlenku węgla wytrąca klimat z trwającej od tysięcy lat równowagi. A w zeroemisyjności nie chodzi o to, żeby cały CO2 usunąć, tylko żebyśmy przestali go dokładać.
Przez tysiące lat ilość CO2 w atmosferze utrzymywała się na mniej więcej tym samym poziomie - ok. 280 ppm (cząstek na milion). Mało tego: nawet w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat, w ramach naturalnej zmienności, było to między 180 a 280 (jak widać na poniższym wykresie NASA). Ale kiedy zaczęliśmy wydobywać i spalać ropę, węgiel i gaz na masową skalę, dołożyliśmy zgromadzony pod ziemią węgiel w bezprecedensowej skali i tempie. Teraz jego poziom to już 420 ppm - tak dużo CO2 nie było od setek tysięcy, a najpewniej od milionów lat, kiedy Ziemia była zupełnie inna planeta.
Posłanka Kurowska otrzyma w nagrodę podręcznik ""Klimatyczne ABC. Interdyscyplinarne podstawy współczesnej wiedzy o zmianie klimatu" autorstwa naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego. - Mamy nadzieję, że dzięki tej lekturze pani poseł w przyszłym roku uniknie nominacji - mówią organizatorzy. Przesyłka trafi pod adres biura parlamentarzystki w Jaśle.
Wśród nominowanych do Klimatycznej Bzdury Roku poza Kurowską byli m.in. Krzysztof Bosak za słowa o tym, że "klimatolodzy się spierają, z czego wynikają" zmiany klimatu, polityk Konfederacji Jacek Wilk (wątpił w zmianę klimatu z powodu deszczu w lecie), a także emerytowany profesor (mówił o "niewielkim, naturalnym wzroście temperatury). W dwóch poprzednich edycjach plebiscytu zwyciężyli Jarosław Kaczyński i Marek Suski.
Jak piszą organizatorzy, rok 2023 był pełen wypowiedzi, które naukowcy zajmujący się klimatem zakwalifikowali jako denializm. Miewają one różny charakter i nie zawsze jest to wprost zaprzeczanie temu, że klimat zmienia się z winy człowieka. - Walka toczy się o tych, którzy wątpią i tych, którzy są sceptyczni wobec polityk (klimatycznych) - mówi w wywiadzie z Nauką o Klimacie prof. Przemysław Sadura, autor raportu "Nowy negacjonizm klimatyczny".
Według niego populiści w Polsce coraz częściej posługują się narracjami opóźniającymi. To m.in. twierdzenia o tym, że "klimat się zmienia i trzeba coś z tym zrobić, ale być może wcale nie to, co proponuje UE", "Polski nie stać na politykę klimatyczną" lub "nie trzeba całkowicie odchodzić od węgla, tylko zainwestować w technologie czystego spalania".
Żeby wesprzeć walkę z dezinformacją klimatyczną, Gazeta.pl i Fundacja Climate Strategies Poland wydały w tym roku podręcznik "Jak pisać o klimacie 2.0. Czym jest dezinformacja klimatyczna i jak z nią walczyć".
Organizatorem plebiscytu tworzony przez specjalistów portal Nauka o Klimacie. Zwycięzcę wybierają zawsze ludzie w internetowym głosowaniu.