13 lutego w Senacie złożono projekt ustawy dotyczący ochrony całej Puszczy Białowieskiej. Ma on rozwiązać chaos prawny i zapewnić, że najcenniejszy polski las będzie należycie chroniony. Popierający projekt politycy i przyrodnicy podkreślali, że ochrony wymaga nie tylko prawo międzynarodowe - puszcza to obiekt UNESCO - ale chce też tego polskie społeczeństwo. Nie wszystkim jednak podobają się przedstawione plany. Jeszcze przed prezentacją projektu lokalni politycy domagali się referendum w sprawie Puszczy Białowieskiej. Teraz pojawiło się stanowisko sprzeciwiające się zmianom.
"My mieszkańcy regionu Puszczy Białowieskiej negatywnie oceniamy zaprezentowany 13 lutego 2024 r. w Warszawie projekt ustawy o Obiekcie Światowego Dziedzictwa UNESCO Puszcza Białowieska. W naszej opinii płaszczyzną, która umożliwia prowadzenie dialogu zainteresowanych środowisk na temat form zarządzania Puszczą Białowieską, jest już istniejący dokument, czyli Zintegrowany Plan Zarządzania Obiektem Światowego Dziedzictwa UNESCO Puszcza Białowieska. Jednocześnie, aby nadać wspomnianemu dialogowi i udziałowi w nim strony społecznej wiążący charakter, postulujemy przeprowadzenie na obszarze powiatu hajnowskiego referendum lokalnego, które określi mandat mieszkańców do zabierania głosu w dyskusji" - czytamy w Stanowisku Mieszkańców Regionu Puszczy Białowieskiej w sprawie projektu ustawy o Obiekcie Światowego Dziedzictwa UNESCO Puszcza Białowieska, który udostępnił portalsamorzadowy.pl.
Stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot zwraca jednak uwagę, że w gruncie rzeczy żądanie referendum to część rozgrywki politycznej. Organizacja jest zdania, że za akcją stoją te same środowiska, które opowiadały się za nielegalną wycinką Puszczy Białowieskiej w 2017 r., podczas której Lasy Państwowe wycięły 200 tys. m3 drzew i wywiozły drewno poza region. Był to przyczynek do protestów.
Samorząd próbuje budować wrażenie, że przeciwko projektowi występują wszyscy mieszkańcy Puszczy, ale poparcie dla działań lokalnej władzy jest znikome. Mówiąc obrazowo - z dużej chmury, mały deszcz. Jest bardzo wiele osób, które chcą zmiany w regionie i upatrują w projekcie właśnie takiej szansy
- mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Portalsamorzadowy.pl zwraca uwagę na konflikt interesów w Puszczy Białowieskiej. To bowiem jedyny w Polsce obszar światowego dziedzictwa UNESCO, który znajduje się i w Białowieskim Parku Narodowym, i na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe. Projekt prezentowany w Senacie rozszerzyłby jednak ochronę przed przemysłową wycinką na obszar całej Puszczy Białowieskiej. Lucyna Smoktunowicz, wójt gminy Hajnówka, nie rozumie także, dlaczego mieszkańcy, którzy żyją tu "z dziada pradziada", mają być pozbawieni swoich praw i będą musieli prosić się o zgodę, by cokolwiek zrobić na swojej ziemi.
Stowarzyszenie wskazuje też, że proponowane pytanie referendalne jest z założenia nieprawidłowe. Z jego treści wynika bowiem, że mieszkańcy powiatu hajnowskiego będą mogli opowiedzieć się za lub przeciw "funkcjonującemu od 100 lat modelowi zarządzania Puszczą Białowieską realizowanemu przez Lasy Państwowe i Białowieski Park Narodowy przy udziale społeczności lokalnej i samorządów w oparciu o obowiązujące przepisy prawa o gospodarce leśnej, łowieckiej i o ochronie przyrody".
To też oznacza, że referendum nie będzie wiążące, bo takie lokalne głosowania są w mocy, jeśli dotyczą zakresu zadań i kompetencji samorządu. Natomiast ustawa, której dotyczy pytanie, opisuje model zarządzania Puszczą Białowieską, co leży w gestii Sejmu. Zasadne jest więc pytanie, o sens takiego referendum, którego koszty organizacji pokryłby budżet powiatu hajnowskiego.
Każdy głos mieszkańca Puszczy Białowieskiej jest ważny w ramach spokojnej i merytorycznej dyskusja o przyszłości Puszczy, a nie populistycznej kampanii wyborczej. Tak jak zapewniał Senat, projekt trafi do konsultacji społecznych po to aby umożliwić dialog w duchu poszukiwania rozwiązań
- podsumowuje Ślusarczyk.