Dlaczego wrony atakują ludzi? Dziobią, gdy je zignorujemy. I mają ku temu dobre powody

Zaatakowała was wrona? Albo kogoś wam bliskiego? To dość częste późną wiosną. Krukowate mają dobre powody, aby atakować ludzi i zwierzęta. Ale są na tyle uprzejme, że zawsze najpierw ostrzegają przed zagrożeniem ze swojej strony. Dlaczego więc wrony atakują ludzi?
Dlaczego wrony atakują ludzi?
fot. Agencja Wyborcza.pl/Gazeta.pl

Zbliża się okres, gdy wrony zaczynają atakować przechodniów. Co roku jest to samo - gdy przychodzi maj (choć zdarza się i wcześniej), zaczynają się opowieści o agresywnych ptakach. - Rzeczywiście, co roku mamy takie zgłoszenia - mówił już w 2019 roku przedstawiciel ekopatrolu. Zwróciliśmy się więc do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, które wyjaśniło nam, dlaczego wrony (a szerzej krukowate) atakują ludzi i co robić w takiej sytuacji. 

Zobacz wideo Nie dotykaj małych ptaków. Możesz im zaszkodzić

Dlaczego wrony atakują ludzi? I dlaczego robią to zawsze późną wiosną?

Termin ataków zawsze jest ten sam. To przełom maja oraz czerwca, gdy u wron zaczyna się okres lęgowy. "Jest to dla wszystkich ptaków czas wzmożonej uwagi i zachowań, które mają na celu obronę przed drapieżnikami. Ptaki bronią zarówno gniazd, jak i piskląt czy podlotów, czyli młodych osobników, które opuściły gniazda, ale nadal nie są samodzielne - nie potrafią latać i nie zdobywają same pokarmu" - tłumaczy dla Next.Gazeta.pl Monika Klimowicz-Kominowska, rzeczniczka OTOP. Jak pewnie już się domyśliliście, ataki wron związane są z zagrożeniem, jakie człowiek stwarza dla ich młodych. 

Czasem nawet nie zauważamy podlotów, a rodzice prewencyjnie próbują nas odstraszyć lub odciągnąć od malucha. Tymczasem młodociany osobnik może przebywać tuż obok - w krzakach, na trawniku, pod samochodem. Zostajemy więc bezceremonialnie przegonieni - my i nasze zwierzęta

- tłumaczy rzeczniczka OTOP. 

To konsekwencja bardzo silnych więzi rodzinnych u krukowatych. Na tyle silnych, że jednego podlota może bronić nawet kilkanaście dorosłych ptaków, które chcą przegonić intruza. Klimowcz-Kominowska przyznaje, że taki zmasowany atak może faktycznie przestraszyć. Zwraca jednak uwagę, że ptaki sygnalizują poczucie zagrożenie, co daje nam szansę na zareagowanie i uniknięcie konfrontacji z wroną czy kawką, która choć mniejsza, też potrafić być bardzo agresywna. 

Krukowate rzadko atakują bez głosowego ostrzeżenia. Najczęściej najpierw zaczynają nerwowo hałasować, dając nam w ten sposób do zrozumienia, że jesteśmy za blisko, a nasza obecność odczytywana jest jako zagrożenie, dopiero później 'przechodzą do czynów' - zniżają lot i próbują atakować

- mówi rzeczniczka OTOP. 

Może się zdarzyć, że ptak zahaczy nas pazurami lub dziobem, ale jak podkreśla nasza rozmówczyni, "nigdy nie dzieje się to bez przyczyny". Atak oznacza bowiem, że podeszliśmy zbyt blisko podlota i zignorowaliśmy sygnały ostrzegawcze. 

Co robić, gdy zaatakuje nas wrona? Jak unikać ataków krukowatych? 

Kiedy atak już nastąpi, najlepiej pospiesznie oddalić się z niebezpiecznego miejsca. Próby odgonienia ptaków będą bezskuteczne, a krzyki czy nerwowe machanie rękami lub przedmiotami mogą wzmóc ptasią agresję

- radzi Monika Klimowicz-Kominowska. 

I tę samą strategię zaleca w przypadku, gdy zaatakowane zostanie zwierzę, którego jesteśmy opiekunami. Kota czy psa trzeba zabrać, bo dzioby krukowatych są twarde i mogą zadać bolesne i rozległe rany. Nie wolno jednak interweniować, gdy w grę w chodzi dzikie zwierzę. Wówczas należy pozostawić "rozstrzygnięcie naturze". "Takie rozwiązanie nie świadczy o naszej bezduszności, jedynie o zrozumieniu zależności, jakie panują w przyrodzie. Krukowate są wszystkożerne, zatem inne zwierzęta znajdują się w ich naturalnym łańcuchu pokarmowym" - wyjaśnia rzeczniczka OTOP. 

Pod żadnym pozorem nie można usuwać wronich gniazd ani się do nich zbliżać - zakazuje tego ustawa o ochronie środowiska. Żeby uniknąć ataków, najlepiej w okresie lęgowym po prostu z daleka mijać miejsca, w których przebywają krukowate. I skupić się na tym, co ptaki chcą nam powiedzieć. Ponadto jeśli już raz zostaliśmy zaatakowani przez wronę, to lepiej zapamiętać miejsce, w którym się to działo i unikać go do końca czerwca. Krukowate mają bowiem "genialną pamięć".

Dzięki niezrównanej inteligencji krukowate są w stanie rozróżniać (i zapamiętywać!) ludzkie twarze. Zatem jeśli raz zostaniemy skojarzeni z zagrożeniem dla podlota, dorosłe ptaki zapamiętają nas, a każda nasza wizyta w danym miejscu może spowodować kolejny atak

- radzi Monika Klimowicz-Kominowska.

"Pamiętajmy, że nie jesteśmy w miastach sami. Współdzielimy przestrzeń miejską z setkami organizmów żywych. Starajmy się tę naszą koegzystencję uszanować, bo na obecności innych istot człowiek korzysta, a nie traci. 'Oswajajmy; ludzi z przyrodą, tłumaczmy ją, ale starajmy się to robić bez demonizowania i straszeni" - apeluje rzecznika OTOP.  

Więcej o: