- Nie da się prowadzić tak dużego programu bez planowania finansowego. A przez ostatnie lata takiego planu nie było. Konsekwencją tego jest ostatni kryzys płynności. Można było go uniknąć - mówił na spotkaniu dla mediów Andrzej Guła z Instytutu Ekonomii Środowiska (IEŚ) i Polskiego Alarmu Smogowego. Jak zauważył, PAS razem z Fundacją Instrat już w styczniu ostrzegali przed kryzysem finansowania programu. Teraz apelują do rządu, by trwale go poprawił.
Czyste Powietrze, które funkcjonuje od 2018 roku, urosło do rangi sztandarowego programu zielonej transformacji dla domów. Program rozrósł się i w jego ramach można dostać już nie tylko środki na wymianę "kopciucha", ale też termomodernizację budynku. Według aktualnych danych w ramach programu podpisano już 680 tys. umów na w sumie 18,9 miliarda złotych dofinansowań.
Jednak program powinien dalej się rozrastać. Celem jest wymiana 3 milionów źródeł ciepła do 2029 roku i jeśli ma on zostać spełniony, to Czyste Powietrze musi przyspieszyć. Według IEŚ oraz Instratu do 2027 roku liczba dofinansować wypłacanych tygodniowo powinna wzrosnąć z 3 do 5 tys., a średnia wartość dotacji - z 22 tys. do 38 tys. zł. To będzie oznaczać, że roczna wartość wypłat wzrośnie z 3,4 miliarda złotych w 2023 roku do blisko 10 miliardów w 2027 roku.
Przyspieszenie Czystego Powietrza ma pozwolić pozbywać się najgorszych źródeł ciepła, a więc poprawić jakość powietrza, efektywność energetyczną i docelowo: zdrowie oraz jakość życia. Ocieplenie domów czy efektywne ogrzewanie oparte np. o pompy ciepła powinno też pozwolić uchronić gospodarstwa domowe przed wzrostem kosztów ogrzewania. To może wynikać czy z wahań na rynku paliw (jak skokowy wzrost cen gazu i węgla w 2022 roku), czy opłat związanych z polityką klimatyczną.
Jak jednak poradzić sobie z takim wzrostem środków potrzebnych do finansowania programu, skoro już przy obecnej skali pojawiła się finansowa dziura? Brak płynności był bezpośrednio spowodowany tym, że wyczerpano dotychczasowe środki, a do Polski nie trafiły jeszcze pieniądze z unijnego KPO (przez konflikt poprzedniego rządu z UE wokół praworządności). Nowy rząd musiał więc zmierzyć się z problemem, który w dużej mierze zgotowali poprzednicy. Teraz KPO zostało "odblokowane", a w międzyczasie znalazły się pieniądze na upłynnienie Czystego Powietrza. Ale eksperci wskazują, że to samo nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów, bo u podstawy leży brak planowania.
- Ten kryzys wróci za rok czy dwa, jeśli nie znajdziemy nowych środków. Bez tego nie będzie pieniędzy na termomodernizację czy wymianę źródeł ciepła - wskauzje Andrzej Guła. Co należy zrobić zdaniem analityków?
Przede wszystkim - argumentują - rząd powinien przygotować plan finansowania Czystego Powietrza w średnim i długim terminie, by uniknąć podobnej sytuacji lub z wyprzedzeniem zaplanować, jak poradzić sobie z ewentualnym brakiem środków. To ważne nie tylko dla praktycznego funkcjonowania programu czy poszczególnych beneficjentów, ale też jego wiarygodności. Poniesienie dużej inwestycji i następnie niepewność do tego, kiedy państwo przeleje obiecane pieniądze, może zniechęcać do korzystania z dotacji. Do tego stworzenie takiego planu da okazję do określenia sposobów na najbardziej efektywne wydanie pieniędzy.
Skąd zaś je brać? Po pierwsze: wykorzystać już planowane na ten cel środki z KPO, a najlepiej sięgnąć także po inne. Termin na wydanie pieniędzy jest bardzo krótki, bo trzeba je rozliczyć w 2026 roku (to znów problem, którzy pozostał po rządzie PiS i jego konflikcie z UE). Według analityków rząd może wykorzystać trwające negocjacje zmian w KPO i przesunąć do Czystego Powietrza pieniądze, których nie uda się wydać, bo np. dotyczą inwestycji zbyt długotrwałych i niemożliwych do rozliczenia w tak krótkim czasie. Drugim z już istniejących źródeł jest inny unijny program (FEnIKS), przeznaczony m.in. na cele klimatyczne, który ma nieco dłuższą perspektywę czasową.
To nie mogą być jednak jedyne źródła, dlatego analitycy mają jeszcze kilka propozycji:
Eksperci zwracają uwagę, że obok "marchewki", jaką są dotacje, potrzebne są też inne rozwiązania do walki ze smogiem. Andrzej Guła wymienia m.in. uchwały antysmogowe, które nie tylko muszą być wprowadzane, ale też realnie przestrzegane.
Wskazał m.in. na problemy z kontrolami czy to norm jakości węgla, czy pieców. Normy jakości węgla (notabene zwieszone do końca ubiegłego roku) czy biomasy drzewnej (np. pellet) są konieczne, bo w przeciwnym razie nowe kotły mogą być zasilane paliwem, które dalej będzie truć powietrze.
Konieczne są też zmiany w tym, jak w praktyce działają niektóre aspekty programu. Jednym z dużych zagrożeń było to, że niektóre firmy proponowały instalację pomp ciepła w budynkach, które się do tego nie nadają. Jeśli mają bardzo zły standard energetyczny - brak ocieplenia itd. - to ogrzanie pompą ciepła będzie wymagać dużo energii. W ten sposób pojawiają się "rachunki grozy" na kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych dla osób, które zainstalowały pompy ciepła bez termomodernizacji. To marnowanie pieniędzy z programu, bo przy potężnych rachunkach za prąd takie osoby mogą szybko wrócić do ogrzewania "kopciuchem".
Rozwiązaniem tego mogłoby być np. zobowiązanie firm do tego, by przeprowadziły audyt energetyczny i pokazały klientom prognozy rachunków. Te mogą wykazać, że opłacalnym rozwiązaniem jest nie sama wymiana źródła ciepła, ale kompleksowa termomodernizacja (na którą też można dostać dofinansowanie).