Lilak pospolity już kwitnie - w wielu miejscach w kraju można zobaczyć (i poczuć zapach) bzu. Kojarzymy go raczej z majem (w końcu majowy bez występuje także w piosenkach), a w tym roku pięknie pachnące kwiaty pojawiły się już na początku kwietnia - autorka niniejszego tekstu zauważyła je pierwszy raz na początku tego tygodnia w Warszawie i jej okolicach.
Zauważył to też Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, donosząc, że kwitnący bez wyznacza pełnię tzw. wiosny fenologicznej (przyrodniczej). W komentarzach pod wpisem IMGW w serwisie X pojawiły się doniesienia z całej Polski. Komentujący chwalili się nie tylko zdjęciami bzu, ale i zaczynającymi kwitnąć kasztanowcami (co z maturami??).
Obserwujemy co najmniej dwutygodniowe przesunięcie fenologiczne, jeśli chodzi o pojaw wczesnowiosennych roślin. Oczywiście szczegółowy moment rozwoju zależy od konkretnego gatunku, bo rośliny mają różne 'systemy reagowania' na wysoką temperaturę wiosenną. Niemniej widać bardzo wyraźnie fenologiczne przyspieszenie, które jest spowodowane nadzwyczajnie ciepłymi dniami w lutym no i oczywiście obecnymi wysokimi temperaturami, od początku kwietnia
- mówi Next.gazeta.pl prof. Marcin Zych, Dyrektor Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Zauważa jednocześnie, że to przedwczesne wiosenne poruszenie dotyczy także na przykład wielu gatunków drzew. Jak jesionów, które zwykle zaczynają rozwijać liście na początku maja, a w niektórych miejscach w Polsce już teraz mają pąki gotowe do wypuszczenia tych liści.
Według dyrektora Zycha, to wszystko jest efektem ocieplenia klimatu i trzeba się liczyć z tym, że podobnych sytuacji będziemy częściej doświadczać. A radość z wczesnej wiosny jest raczej krótkotrwała.
- Z punktu widzenia przyrodniczego to bardzo poważny problem, na różnych poziomach. Pamiętajmy, że ocieplenie klimatu to nie jest proste przesunięcie w fazie. Jeżeli mówimy o tym, że średnio jest 1,5 stopnia cieplej, to nie oznacza, że wykres temperaturowy przesuwa się o 1,5 stopnia w górę. Średnia się przesuwa, a ekstrema się rozsuwają, co oznacza, że w dalszym ciągu jest ryzyko na przykład wiosennych przymrozków oraz coraz częstszych fal letnich upałów. Być może w obecnych warunkach klimatycznych wiosenne przymrozki będą trochę wcześniej niż w maju w czasie tzw. zimnych ogrodników, ale nie można ich absolutnie wykluczyć. Wcześniejsze ruszanie roślin jest związane z ich rozhartowaniem i jeżeli pojawią się przymrozki, to będzie to rzutowało na wszystkie rośliny, także uprawne. Kwitnące zbyt wcześnie jabłonie i inne rośliny uprawne to jest poważne ryzyko dla sadowników, plonowania - zauważa.
No i przymrozki w ostatnich dniach punktowo już mieliśmy. Na razie przede wszystkim na obszarach podgórskich, ale niewykluczone, że w przyszłym tygodniu podobne punktowe przymrozki pojawią się na większym obszarze kraju, bo czeka nas wyraźne ochłodzenie.
Ryzyk związanych z przedwczesnym rozwojem roślin jest więcej. Prof. Zych zwraca uwagę na relacje ekologiczne. Rośliny, które wytwarzają kwiaty, potrzebują często pomocy zwierząt w zapylaniu. Według eksperta Uniwersytetu Warszawskiego, wysokie temperatury wiosenne mogą działać na rośliny i zwierzęta w różny sposób. - Może dojść do fenologicznego rozsunięcia się kwiatów i ich zapylaczy - mówi.
Ryzyko numer trzy to skrócenie okresu fenologicznego kwitnienia kwiatów.
W tym roku nadzwyczaj wcześnie zakwitły także magnolie, co widzimy też w naszym ogrodzie Botanicznym UW i one w zasadzie już prawie przekwitają. Zwykle mieliśmy je przez tydzień, czasami dwa tygodnie, teraz kwitnienie trwa czasami nawet trzy dni.
Po czwarte, jeśli kwiaty będą kwitnąć wcześniej i krócej, wiele zwierząt będzie mieć utrudniony dostęp do pokarmu. Najpierw kłopot mogą mieć owady zapylacze, a chwilę później żywiące się nimi ptaki. - Te powiązania w przyrodzie, w których rośliny są kluczowym elementem, podlegają poważnym zaburzeniom. Jako przyrodnika bardzo mnie to martwi - podkreśla prof. Marcin Zych.
W obrazowy sposób pokazuje także, jak wygląda trend ocieplenia, który obserwuje od wielu lat:
Musimy na niego nawet reagować w czysto administracyjno-formalny sposób. Historycznie, dawno temu, ogród botaniczny wiosennie otwierał się dla zwiedzających 1 maja. 20-30 lat temu była to połowa kwietnia, w okolicach Wielkanocy zwykle. Kilka lat temu zaczęliśmy otwierać w okolicy 1 kwietnia, a od dwóch lat to już okolice 21 marca, pierwszego dnia wiosny.
Wszystko po to, żeby odwiedzający mieli okazję obejrzeć wiosenne kwitnienie roślin, zanim się ono - przedwcześnie i często bardzo szybko - skończy.