Do Ziemi docierają już potężne koronalne wyrzuty masy, które wypuszcza w ostatnich Słońce. A to oznacza, że są duże szanse, iż w nocy będziemy mogli obserwować z terenu Polski zorzę polarną.
Mogą to być najlepsze warunki do obserwacji zorzy polarnej nad Polską od kilku-kilkunastu, a być może nawet około 20 lat. Nie żartuję
- czytamy na fanpage'u "Z głową w gwiazdach", który prowadzi Karol Wójcicki, popularyzator astronomii.
Informacje o potencjalnej widoczności zorzy pojawiły się w piątek koło południa. Wieczorem okazało się, że pierwszy ze słonecznych koronalnych wyrzutów masy uderzył w satelitę DSCOVR i po 19:30 "fala uderzeniowa gęstego i szybkiego wiatru słonecznego przechodzi już przez Ziemię" - pisał Wójcicki. Kolejne części wiatru słonecznego powinny dotrzeć do nas około 21:30-22:00.
Jeśli tylko możecie - wyruszajcie w teren. Nie przejmujcie się chmurami!!! Taka noc zdarza się raz na kilkadziesiąt lat
- pisze Wójcicki. Dodaje, że są jest "duże prawdopodobieństwo, że zorza swoim zasięgiem obejmie średnie szerokości geograficzne, w tym południe Polski, Czechy, Słowację, a nawet Węgry".
Wójcicki zauważa też, że widoczność zorzy będzie uzależniona od tego momentu uderzenia koronalnego wyrzutu masy w Ziemię. Poranne prognozy były mało optymistyczne dla Polski i mówiły o świcie 11 maja. Ale Wójcicki napisał, że z jego doświadczeń wynika, że wielokrotnie uderzenie następowało wcześniej i być może tak będzie też tym razem. Kolejne wpisy na blogu potwierdzają, że są duże szanse, na to, że fale uderzeniowe dotrą do Polski dużo wcześniej, a zorza będzie bardzo dobrze widoczna.
Wszystko to dzięki rozbłyskom słonecznym, do których doszło w czwartek. Najpierw astronomie zanotowali rozbłyski klasy X oraz M, a następnie dwa rozbłyski dla X. "National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) podało, ze możliwe jest wystąpienie burzy kategorii G4, czyli bardzo silnej. Oczekuje się, że wszystkie CME, które opuściły w ostatnim dniu region AR3664 dotrą do nas w postaci jednej burzy geomagnetycznej 10-11 maja - komentuje Helena Ciechowska z Centrum Prognoz Heliogeofizycznych" - czytamy we wpisie Centrum Badań Kosmicznych Pan. To właśnie dzięki temu w Polsce w nocy z piątku na sobotę może być widoczna zorza polarna.
Wysoka aktywność Słońca wynika z jego wejścia w okres maksimum, co zdarza się średnio raz na 11 lat. Zgodnie z wyliczeniami astronomów powinno to nastąpić w 2025 roku. Ale naukowcy od miesięcy mówią, że stanie się to wcześniej. Scott McIntosh, heliofizyk i zastępca dyrektora w Narodowym Centrum Badań Atmosferycznych w Colorado powiedział portalowi Live Science, że jego zdaniem Słońce osiągnęło maksimum już teraz. Może minąć jednak wiele lat, zanim uda się nam to z pewnością potwierdzić.
W każdym z cykli aktywność słoneczna przez kilka lat rośnie, osiągając maksimum, a następnie przez kilka lat maleje, aż do minimum. W tym czasie bieguny magnetyczne północny i południowy zamieniają się ze sobą miejscami. Nie jest jasne, jaki jest powód występowania cykli słonecznych i dlaczego trwają one akurat 11 lat (mniej więcej połowę tego czasu aktywność rośnie, a przez drugą połowę - spada). Obecnie Słońce jest w 25. cyklu, który (według agencji NASA i NOAA) rozpoczął się w grudniu 2019 roku.
Rozbłyski plam słonecznych mogą przerodzić się w burze magnetyczne. Te są realnym zagrożenie nie tylko dla sztucznych satelitów na orbicie i ewentualnie astronautów w stacjach kosmicznych, ale i m.in. dla stacji elektroenergetycznych na Ziemi. Uważa się, że potężne burze magnetyczne jak te z 1859 i 1989 roku dziś spowodowałyby globalną katastrofę. Szczęśliwie mniejsze rozbłyski (lub koronalne wyrzuty masy) kończą się jedynie silnymi zorzami polarnymi, jak ta która być może będzie dziś możliwa do obserwowania z Polski.