- Zbieramy znaczące ilości danych i możemy uzyskać wartościowe wyniki, kiedy przedłużymy stosowanie tej metody - mówi Wiesław Klimiuk, kierownik Zespołu Ochrony Przyrody w Białowieskim Parku Narodowym. Pracował on nad system monitoringu akustycznego w chronionym obszarze. Teraz zaprezentowano pierwsze wyniki projektu. Jak dodaje, Puszcza jest już skrupulatnie przebadana i nie ma co liczyć, iż uda się odkryć np. nowy dla niej gatunek ptaka. Ale szczególnie w długim terminie taki monitoring może dostarczyć ważne wnioski.
W ubiegłym roku na terenie Białowieskiego Parku Narodowego zainstalowano kilkadziesiąt urządzeń rejestrujących dźwięki. Zbierane z nich dane - w sumie ponad milion nagrań o długości niecałej minuty - przesyłano do chmury.
Na podstawie wiedzy ekspertów stworzono program oparty na sztucznej inteligencji, który analizował nagrania (w sumie był to tysiące godzin) i identyfikował na nich gatunki zwierząt. Później te wyniki potwierdzali specjaliści.
Na nagraniach udało się zidentyfikować 56 gatunków. W zdecydowanej większości to oczywiście ptaki, ale nagrano też dźwięki wilka oraz sarny i jednej żaby. Nie wszystkie założenia udało się spełnić. Na nagraniach nie zarejestrowano występującego w Puszczy rysia czy kumaka nizinnego, o którego obserwacjach słyszano, ale nie udało się ich dotychczas potwierdzić.
Badacze nie spodziewali się odkrycia gatunków, o których występowaniu w Puszczy nie wiadomo, bo - jak wspominał Klimiuk - pod tym względem jest ona dobrze przebadana. Ale wyniki pokazały m.in. jak obecność wilków wpływa na występowanie sarny. W danych widać też, że bogactwo gatunkowe ptaków jest powiązane z obecnością starych, wysokich drzew.
Taka metoda badawcza ma kilka zalet, które można wykorzystać także w innych - szczególnie mniej przebadanych - miejscach. Ingerencja człowieka jest minimalna, bo ogranicza się do zainstalowania niewielkiego urządzenia. Wykorzystanie specjalnego oprogramowania pozwala na analizę ogromnej ilości danych, więc można badać duże obszary oraz zbierać dane przez długi czas. Klimiuk wskazał, że właśnie zbieranie takich danych przez długi okres może pozwolić porównywać kolejne lata i prowadzić do ważnych wniosków. - To może pozwolić nam wyciągać wnioski na temat zachodzących tam zmian - powiedział Klimiuk.
Są jednak i ograniczenia - przede wszystkim w ten sposób można badać tylko obecność zwierząt wokalizujących. Nie wszystkie mają tak charakterystyczny dźwięk jak np. wilk. A po odgłosach kroków czy ocierania się o drzewa trudno odróżnić np. żubra od jelenia.
Projekt ma też na celu promocję przyrody. Na stronie posluchajpuszczy.pl można usłyszeć fragmenty nagrań konkretnych zwierząt - śpiewających ptaków czy wyjącego wilka - a także muzyki relaksacyjnej z prawdziwymi dźwiękami Puszczy.
Badanie przeprowadzono w ramach współpracy parku narodowego z organizacją Rainforest Connection oraz inicjatywą TECH4ALL firmy Huawei. Technologia zdalnego monitoringu akustycznego była już wykorzystywana w innych miejscach na świecie, m.in. w lasach Amazonii (do walki z nielegalnym wylesianiem i kłusownikami) czy ochrony wielorybów na Morzu Północnym.