Nagranie fotografa przyrody Piotra Chary pokazano na spotkaniu zespołu ds. reformy łowiectwa w Ministerstwie Klimatu. W mediach społecznościowych udostępnił je wiceminister Mikołaj Dorożała, a także przyrodnicy i ekolodzy.
Piotr Chara jest pasjonatem przyrody i od lat fotografuje ptaki. W czasie swoich wypraw fotograficznych obserwuje też jednak polowania na ptaki i ich skutki. Zdecydował się udokumentować je i teraz udostępnić krótki film, który pokazuje, jak wygląda rzeczywistość polowań.
Fotograf pojawia się na mokradłach, rozlewiskach i jeziorach wcześnie rano, jeszcze przed świtem, by z pierwszym światłem zacząć robić zdjęcia. Obserwuje ogromne grupy małych i dużych ptaków, w tym gęsi, żurawi, kaczek. Nagrania z nimi umieścił na początku filmu.
Jeszcze gdy jest ciemno, mogą zacząć się polowania na ptaki. Wtedy "nie sposób odróżnić gatunków łownych od chronionych oraz odnaleźć poranionych ptaków" - zwraca uwagę autor. Na filmie widać, jak huk wystrzałów płoszy setki ptaków. Nie tylko te, na które się poluje, ale wszystkie żyjące w okolicy, w tym objęte ochroną.
"Strzał to nie jeden pocisk. To chmura śrutu, która rani lub zabija znajdujące się na jej drodze ptaki" - informuje film. Polowania, które udokumentował, odbywały się także na granicy parku narodowego oraz na obszarach chronionych - nawet takich, które ustanowiono właśnie dla ochrony ptaków.
Po polowaniu mokradło staje się opustoszałe. Fotograf znajduje tylko martwe ptaki, lub takie, które zostały ranne, ale jeszcze żyją i umierają w męczarni. - Pytanie, dlaczego to się musi dziać? - zastanawia się, obserwując konające zwierzęta. W filmie autor zwraca uwagę, że "polowania na ptaki służą wyłącznie rozrywce" w ramach "zorganizowanego biznesu". Po nich pozostają nie tylko martwe zwierzęta, ale też trujący ołów w wodzie i łuski.
W tym tygodniu przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego przerwali rozmowy na temat reform łowiectwa. Myśliwi wyszli w trakcie spotkania i nagrali przed budynkiem Ministerstwa Klimatu filmik, w którym krytykują kierownictwo resortu. Oświadczyli, że ministerstwo "nie ma nic mądrego do powiedzenia" i "nie chce ich słuchać"
- Nie cofniemy się przed zmianami - skomentował to na konferencji wiceminister Mikołaj Dorożała. - Zespół będzie dalej procedował. Zaproszenie dla zarządu PZŁ jest aktualne - stwierdził. Dodał, że dostaje sygnały od innych myśliwych, którzy deklarują chęć udziału w rozmowach i "będzie to rozważał". - Jeśli mamy dziś w terenie myśliwych chętnych do współpracy, to zapraszam. A jak zarząd PZŁ nie potrafi otworzyć się na reformy, to jest problem tego zarządu - powiedział.
Ekolodzy i organizacje pozarządowe mają szereg zarzutów wobec polowań na ptaki (których populacja drastycznie spada). Polowania dotykają nie tylko gatunków łownych, ale też innych, w tym chronionych. Te bywają zabijane przez pomyłkę, a hałas polowań płoszy wszystkie ptaki w danym miejscu. Część ptaków ginie od razu od strzału, ale wiele zostaje rannych i umiera w męczarniach. Po polowaniach zostają odpady, jak śrut i łuski (co prowadzi do zanieczyszczenia ołowiem). Organizacje argumentują też, że polowanie na ptaki nie ma znaczenia gospodarczego (czym można uzasadniać ostrzał na przykład dzików, które powodują szkody w uprawach).