Południowy zachód i część południa Polski zalała woda. Najtrudniejsza sytuacja jest na Dolnym Śląsku, w tym w Kotlinie Kłodzkiej oraz na Opolszczyźnie. W Kłodzku jest nieco spokojniej, poziom wody się obniżył, ale w mieście nie ma prądu. Dramatycznie wyglądała sytuacja w Głuchołazach, gdzie woda zniosła dwa mosty. Większość obszaru Nysy jest odcięta od świata. Na falę wezbraniową szykuje się między innymi Wrocław. Na bieżąco można śledzić wiadomości na ten temat w relacji na żywo pod tym linkiem.
Natężone opady deszczu przyniósł do naszej części Europy układ niskiego ciśnienia znad północnych Włoch, nazywany niżem genueńskim. Jak wyjaśnia serwis meteo.pl, niż ten przynosi intensywny i długotrwały deszcz, a powstaje wtedy, kiedy chłodne powietrze z północy spotyka ciepłe i wilgotne znad Morza Śródziemnego. I tu jest pies pogrzebany, bo to śródziemnomorskie powietrze tym razem było wyjątkowo mokre. A było mokre, bo tego lata notowano rekordowo wysokie temperatury powierzchni morza. Widać to dobrze na wykresie, umieszczonym na facebookowym profilu Świat Wody (prowadzi go ekohydrolog dr Sebastian Szklarek).
Łańcuch zdarzeń opisał Scott Duncan, szkocki meteorolog śledzący zjawiska powiązane ze zmianami klimatu. Oto główne składniki przepisu na powódź w Europie Centralnej:
To wszystko sprawiło, że niż genueński stał się silniejszy niż zwykle. "W niektórych częściach Europy Środkowej nigdy nie odnotowano podobnego zjawiska pogodowego. Nie tylko we wrześniu, ale w żadnym innym miesiącu" - podsumował Scott Duncan.
To jeszcze nie ten moment, by oceniać, czy i na ile obecna sytuacja pogodowa na południowym zachodzie i południu Polski ma związek ze zmianami klimatu. Jednak wraz z nich postępowaniem, należy spodziewać się częstszych i bardziej intensywnych ekstremalnych zjawisk pogodowych.
- Niż genueński jest typowym zjawiskiem meteorologicznym, jednak częstość i siła oddziaływania tego rodzaju zjawisk pogodowych jest coraz większa. Sytuacje suszy i nawalnych deszczy dotykające coraz dotkliwiej nasz kraj, to podręcznikowy przykład tego, do czego prowadzi emisja gigantycznych ilości gazów cieplarnianych, o czym ostrzegają naukowcy od dekad. Kroki zaradcze, które musimy wprowadzić są nam znane i określone w ramach kolejnych konferencji klimatycznych, czy poświęconych bioróżnorodności. Dlaczego ich nie realizujemy? - mówi prof. dr hab. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, i członek opiniodawczej Państwowej Rady Ochrony Przyrody.