Pierwsze takie referendum w Polsce. W niedzielę zagłosują, czy chcą wiatraki w swojej gminie

Mieszkańcy gminy Głubczyce będą mogli w niedzielę zdecydować, czy chcą budowy farm wiatrowych na jej terenie. Poza wynikiem ważna będzie frekwencja, bo od niej zależy, czy głosowanie jest wiążące. O korzyściach z wiatraków mówi burmistrz, a do głosowania przeciwko ich budowie namawia lokalne stowarzyszenie i... Wojciech Cejrowski.
wiatraki (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Głosowanie w sprawie wiatraków w gminie Głubczyce (woj. opolskie) będzie pierwszym takim referendum w Polsce. Podobnie w przypadku innych wyborów czy referendum, mieszkańcy będą mogli głosować w niedzielę od godziny 7:00 do 21:00.

Zobacz wideo Adam Glapiński o cenach energii: Dynamika cen energii elektrycznej w Polsce jest najwyższa w całej UE

Pytanie w referendum brzmi:

Czy wyrażasz zgodę na planowaną przez inwestorów lokalizację/posadowienie w konsekwencji budowę na obszarze Gminy Głubczyce elektrowni wiatrowych?

Choć w tej chwili inwestor jest zainteresowany budową farm wiatrowych w dwóch sołectwach, to wypowiedzą się mieszkańcy całej gminy - i całego jej obszaru dotyczy ich decyzja. Jednak aby referendum w ogóle uznano za ważne, frekwencja musi wynieść minimum 30 proc.

- Im większa frekwencja, tym większa szansa na to, że decyzję faktycznie podejmą mieszkańcy - mówił w lokalnym radiu doxa.fm Adam Krupa, burmistrz Głubczyc. Dodał, że to test tego, czy społeczność chce demokracji bezpośredniej. 

Za i przeciw wiatrakom

Krupa jest zwolennikiem budowy farm wiatrowych. Przekonywał do nich, mówiąc o korzyściach dla gminy, w tym inwestycjach i wpływach do budżetu. Jednak - jak powiedział - władze gminy "nie chcą podejmować decyzji same, tylko wsłuchać się w głos mieszkańców". W innym z wywiadów stwierdził też, że szczegółowe wyniki będą też ważnym sygnałem dla gminy, bo może się okazać, że w jednych sołectwach nastawienie do wiatraków jest lepsze, a w innych gorsze - nawet, jeśli z powodu frekwencji referendum nie będzie ważne. 

Obecność wiatraków może przynosić gminom korzyści finansowe - kilka lat temu pisaliśmy o gminie Margonin w Wielkopolsce, gdzie od lat stoi duża farma wiatrowa (przez lata największa w Polsce). Jak mówił nam wtedy burmistrz Margonina Janusz Piechocki, dzięki 60 turbinom wiatrowym budżet gminy zyskuje co roku ok. sześciu milionów złotych wpływów podatkowych z wiatraków, sieci, przesyłu itd. - Przy 40-milionowym budżecie to znacząca kwota - podkreślał. Za to gmina m.in. buduje drogi rowerowe, remontuje jezdnie i nie tylko. Korzyści finansowe mają też osoby prywatne, które dzierżawią inwestorowi ziemię pod wiatraki. 

Przeciwko budowie jest część mieszkańców gminy Głubczyce, w tym lokalne stowarzyszenie Wolna Brama Morawska. Zwracają uwagę m.in. na to, że planowane tam turbiny są bardzo wysokie i hałasują. Uważają też, że szczególnie dotkliwą stratą jest "zniszczenie krajobrazu". 

Stowarzyszenie twierdzi też, że transformacji energetycznej, której elementem są wiatraki, "towarzyszy wiele negatywnych zjawisk, jak podwyżki cen energii" lub "zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego państwa". Jednak dane pokazują, że wiatraki na lądzie są najtańszym źródłem energii elektrycznej. Zaś polski system energetyczny rzeczywiście może być zagrożony, jeśli nie uda nam się dostatecznie szybko budować nowych źródeł energii, które zastąpią starzejące się elektrownie węglowe. 

Przeciwko wiatrakom... Cejrowski i Zięba

W debatę o wiatrakach w gminie Głubczyce zaangażowali się nie tylko lokalni mieszkańcy. W mediach społecznościowych głos zabrał m.in... konserwatywny pisarz Wojciech Cejrowski. Chociaż Cejrowski uważa się za "wolnościowca", w tym zwolennika wolności gospodarczej, w tym wypadku opowiedział się przeciwko możliwości korzystania biznesu z gruntów w gminie Głubczyce. W krótkim nagraniu powielał nieprawdziwe informacje o tym, że wiatraki to "najdroższe źródło prądu". W rzeczywistości praca wiatraków pozwala obniżać cenę energii.

Pod koniec stycznia z inicjatywy Stowarzyszenia Wolna Brama Morawska w Miejskim Ośrodku Kultury w Głubczycach odbyła się też dyskusja na temat budowy farm wiatrowych z udziałem ich przeciwników. 

Jednym z uczestników był prof. Władysław Mielczarski, który ostatnio otrzymał antynagrodę Klimatyczna bzdura roku za "najbardziej absurdalną wypowiedź" na temat klimatu. Mielczarski zaprzeczał podstawowym prawom fizyki, mówiąc, że nie ma dowodów, że dwutlenek węgla ociepla klimat ziemi.

Gościem był też Jerzy Zięba, propagator pseudonauki i alternatywnych metod leczenia, który kiedyś zestawił chemioterapię z cyklonem B.

Na spotkaniu pokazano "obliczenia własne" Mielczarskiego, wg. których koszt wytworzenia prądu z wiatraków to 750 zł/MWh. Tymczasem według Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej koszt energii wiatrowej (na lądzie) wyniósł około 140-150 zł/MWh. Uczestnicy mówili też o spadku wartości nieruchomości z powodu wiatraków, 

Więcej o: