Moratorium, o którym mówił na poniedziałkowej konferencji Mikołaj Dorożała, było jedną z pierwszych decyzji nowego kierownictwa Ministerstwa Klimatu. W styczniu 2024 roku nakazano wstrzymanie lub ograniczenie wycinek w 10 lasach cennych przyrodniczo i społecznie.
To między innymi lasy w okolicy Trójmiasta i Wrocławia, obok uzdrowisk (w tym Iwonicza-Zdroju), ale w największej części chodzi o puszcze na wschodzie Polski, w województwach podlaskim i podkarpackim. Moratorium, które obejmuje w sumie około 1,3 proc. powierzchni Lasów Państwowych, zostało później przedłużone i ma obowiązywać tak długo, aż wypracowana zostanie ostateczna forma ochrony tych lasów.
Od samego początku jest ono krytykowane przez polityków opozycji. A część firm z branż związanych z drewnem obwinia je za swoje problemy. Na początku roku branżowy portal drewno.pl pisał o "kryzysie" w branży drzewnej. Cytowani przez niego przedsiębiorcy mówili o spadku przychodów, czasem o kilkanaście procent, czasem o 1/3.
Jednak jak mówił na konferencji wiceminister Dorożała, nadleśnictwa na wschodzie Polski, które mają na swoim terenie lasy z moratorium, zrealizowały czasem 90 proc., czasem 100 proc. lub więcej planowanego pozyskania drewna. A wypowiedzi o tym, że moratorium wpłynęło na polską gospodarkę lub ograniczenie podaży drewna nazwał "dezinformacją".
Zwrócił też uwagę, że według wyliczeń ministerstwa przeciętna cena drewna w 2024 roku spadła o około 15 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. W ubiegłym roku w skali kraju pozyskanie drewna w Lasach Państwowych wyniosło około 40 mln m sześc. drewna, a więc mniej więcej tyle samo, co w roku 2023. Dorożała podkreślił też, że realne pozyskanie zawsze różni się nico od planu, bo zależy to m.in. od warunków pogodowych, nieprzewidzianych zdarzeń itp.
- W 2018 roku, za rządów naszych poprzedników, pozyskanie w Lasach Państwowych było o 1,2 miliona metrów sześc. mniejsze, niż zakładał plan. Kto wtedy protestował? Kto opowiadał o tym, że zabraknie surowca, że branża drzewna jest w kryzysie? - mówił wiceminister.
Ministerstwo Klimatu szacuje, że na skutek moratorium nie pozyskano około 154 tys. metrów sześc. drewna - to koło 0,4 proc. rocznego planu pozyskania Lasów Państwowych. To mniej, niż wynoszą typowe dla gospodarki leśnej wahania, bo na terenach nieobjętych moratorium wycięto blisko 400 tys. metrów sześc. mniej, niż zakładał plan.
Skąd więc problemy branży drzewnej i meblarskiej, jeśli nie są one związane ze zwiększeniem ochrony lasów? Dorożała wśród potencjalnych powodów wymienił skutki wojny w Ukrainie, embargo na drewno z Rosji i Białorusi, ceny energii, a także spowolnienie gospodarcze w Niemczech, które są ważnym odbiorcą dla polskich przetwórców i producentów.
Wiceminister zapewnił też, że rząd podejmuje działania, które mają zagwarantować większą dostępność drewna na Polskim rynku: nowe zasady aukcji drewna z Lasów Państwowych, które mają ograniczyć eksport poza Unię Europejską, rozporządzenie ws. drewna energetycznego (by zmniejszyć spalanie pełnowartościowego drewna przez energetykę profesjonalną), oraz przywracanie w Lasach Państwowych certyfikacji FSC. - Ale potrzebujemy czasu, żeby zobaczyć tego efekty - zastrzegł Dorożała.