Czarna wizja Morgan Stanley. Przez koronawirusa PKB Polski skurczy się nawet o 5,6 proc.

Eksperci banku inwestycyjnego Morgan Stanley przewidują, że polska gospodarka mocno skurczy się przez koronawirusa. W czarnym scenariuszu spadek może sięgnąć nawet 5,6 proc. Inni ekonomiści są mniej pesymistyczni, ale o problemach ze wzrostem mówią wszyscy.

Eksperci banku inwestycyjnego Morgan Stanley opublikowali niepokojącą prognozę dotyczącą PKB Polski. Koronawirus ma sprawić, że tempo wzrostu w naszym kraju ostro wyhamuje.

Spodziewamy się tego, że polska gospodarka w roku 2020 skurczy się o 3,6 proc. w scenariuszu bazowym i o 5,6 w pesymistycznym

- napisali analitycy banku. Stwierdzili też, że oczekują, iż Narodowy Bank Polski obniży stopę referencyjną w drugim kwartale b.r. o 50 pb.

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz w rozmowie z Łukaszem Kijkiem: Kampanii nie ma już od ponad tygodnia

Jak duże hamowanie gospodarki spowoduje koronawirus?

Już przed pojawieniem się koronawirusa dla ekonomistów było jasne, że polska gospodarka hamuje. W 2018 roku PKB wzrósł bowiem o 5,1 proc., w 2019 o 4 proc., a prognozy na rok 2020 - jeszcze przed wybuchem epidemii - były jeszcze niższe.

Dziś nawet trzyprocentowy wzrost PKB wydaje się marzeniem. Eksperci są zgodni co to tego, że hamowanie gospodarki będzie znacznie głębsze, różnią się tylko w ocenie skali tego zjawiska. W zeszłym tygodniu mBank ściął swoje prognozy do 1,6 proc. wzrostu - wcześniej zakładał 2,8  proc. Bank Ochrony Środowiska jest tylko nieco bardziej optymistyczny - przewiduje, że polskie PKB wzrośnie o 1,9 proc. Przed kryzysem sądził, że będzie to 3 proc.

Eksperci Credit Agricole są bardziej pesymistyczni, mówią o wzroście na poziomie 1,2 proc. Nowa prognoza jest znacznie surowsza od poprzedniej, która zakładała wzrost na poziomie 2,7 proc. Ekonomiści banku nie wykluczają też, że w II kwartale b.r. PKB Polski spadnie poniżej zera.

Najczarniejszy scenariusz roztoczyli, jak do tej pory, eksperci Citi Handlowego. W ich prognozie PKB Polski w tym roku urośnie o zaledwie 0,9 proc. Koronawirus ma doprowadzić do stagnacji w konsumpcji.

NBP rzuca miliardy bankom, rząd chce odpalić "bazookę", UE szykuje pomoc

Czy czarne scenariusze się spełnią? Wszystko zależy od tego, jak mocno epidemia koronawirusa dotknie Polskę, oraz jak długo będzie się utrzymywać. Zarówno rząd jak i Narodowy Bank Polski przygotowały pakiety rozwiązań, które mają być dla polskich przedsiębiorców tarczą.

NBP skierował do banków 7,3 mld zł w pożyczkach. Mają zaspokoić bieżące potrzeby przedsiębiorców. Banki mają też zawieszać na trzy miesiące raty kredytów - wszystko po to, by bieżące obciążenia nie stały się dla firm, szczególnie tych małych i średnich, zbyt dużym ciężarem.

Czytaj też: Eksperci podsuwają rządowi pomysły na walkę z koronawirusem. Czy skorzysta? "Baza na wkład do specustawy"

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, zapowiedział z kolei, że premier Mateusz Morawiecki zaprezentuje kompleksowy pakiet wspierający przedsiębiorców przed skutkami epidemii koronawirusa. - Ja bym to nazwał taką "gospodarczą bazooką" - stwierdził Borys. Pierwotnie plany rządu mieliśmy poznać we wtorek, jednak ogłoszenie strategii przesunięto ze względu na wykrycie koronawirusa u jednego z ministrów.

Wiele wskazuje jednak na to, że rząd rzuci wszystkie siły, by ratować polską gospodarkę. Dzięki pomocy zadeklarowanej przez UE będzie to łatwiejsze.

Więcej o: