Prawie co piąta firma w Polsce nie ma żadnych zapasów gotówki. Najgorzej jest w usługach

Pandemia koronawirusa sparaliżowała gospodarkę. Wielu firmom znacznie spadły przychody, niektórym - do zera. Nie mogąc prowadzić normalnej działalności, są w bardzo trudnej sytuacji. Także dlatego, że wiele przedsiębiorstw nie ma żadnej poduszki finansowej na trudne czasy, aż 30 proc. ma zapasy gotówki na maksymalnie 1-2 miesiące.
Zobacz wideo Jak trzymiesięczny lockdown wpłynie na gospodarkę? „Odbicie w kształcie „kulfona V” jest możliwe”

Duża część polskich firm ma poważny problem z płynnością - tak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Raport powstał na podstawie ankiety przeprowadzonej w pierwszych dwóch dniach kwietnia wśród 400 przedsiębiorstw. Zatrzymanie gospodarki z powodu pandemii koronawirusa to dla niektórych ryzyko, że nie przetrwają. 

Koronawirus pokazuje problemy z gotówką

Właścicieli firm lub osoby nimi zarządzające zapytano między innymi o ocenę sytuacji finansowej. Ponad jedna czwarta z nich - 26 proc. - uważa, że ma zapasy finansowe, które pozwolą przetrwać firmie dłużej niż trzy miesiące. Najwięcej wśród nich jest średnich firm, zatrudniających od 50 do 249 osób - 33 proc. (podobnie odpowiedziało 27 proc. mikrofirm - od 2 do 9 pracowników, 15 proc. małych - od 9 do 49 pracowników i 26 proc. dużych - od 250 pracowników). 

22 proc. ogółu badanych firm uznaje, że pieniędzy wystarczy im na nie więcej niż kwartał, 30 proc. - na maksymalnie 1-2 miesiące, a 18 proc. przyznaje się, że nie ma żadnych zapasów środków finansowych. 

To, że małe firmy maja małe zapasy finansowe, nie było dla nas większym zaskoczeniem. Natomiast nie ukrywam, że w przypadku średnich i dużych przedsiębiorstw spodziewaliśmy się, że ich zapasy gotówki są jednak większe. Zwróciłbym uwagę na to, że 26 proc. mówi, że są w stanie przetrwać dłużej niż kwartał. My się obawialiśmy, że w tej kategorii wynik będzie niższy. To firmy przede wszystkim handlowe i produkcyjne, czyli duzi pracodawcy

-  mówi Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora PIE. Ale i odsetek firm bez odłożonej gotówki wśród największych - 14 proc. - nie jest powodem do optymizmu. Jeśli chodzi o branże, to najgorzej jest w usługach. Z jednej strony oczywiście dlatego, że to sektor, który w dużej części został zmuszony do zaprzestania działalności z powodu nałożonych przez państwo restrykcji. Do tego, jak zauważa ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego, usługi w Polsce to też w dużej mierze drobny biznes, który żyje często z miesiąca na miesiąc. 

Czytaj też: Dyrektor w S&P o Polsce: konieczna rewizja priorytetów polityki gospodarczej, będą dylematy natury politycznej

Zwolnienia i cięcia pensji

Firmy, które gospodarcza hibernacja wpędza w poważne kłopoty, wybierają dwa wyjścia: tną pensje pracownikom lub ich zwalniają. Aż 46 proc. firm mówi, że zamierza obniżyć wynagrodzenia wszystkim zatrudnionym., 36 proc. chce zostawić pensje bez zmian, 4 proc. ściąć je tylko kadrze zarządzającej i menedżerom, a 3 proc. wciąż planuje wynagrodzenia podnieść. Tutaj istotny może być fakt, że ponad połowa firm biorących udział w badaniu - 56 proc. - chce skorzystać z tzw. tarczy antykryzysowej, czyli dofinansowania pensji w zamian za utrzymanie zatrudnienia. Zgodnie z założeniami wspomnianej tarczy, dofinansowanie wynosi 40 proc. pensji, kolejne 40 proc. wypłaca pracodawca i oznacza to konieczność ścięcia tych pensji o 20 proc. 

Ale są przedsiębiorstwa, które mimo wszystko deklarują zwolnienia - to 28 proc. respondentów w ankiecie Polskiego Instytutu Ekonomicznego. 22 proc. z nich chce zwolnić do 10 proc. zatrudnionych, 20 proc. od 10 do 25 proc., a 30 proc. od 25 do 50 proc. załogi. 

Co po pandemii?

Firmy mają problemy teraz, bo nie mogą prowadzić normalnej działalności lub nie mają popytu na swoje towary czy usługi. Restrykcje i izolacja społeczna, które zamroziły dużą część gospodarki, prędzej czy później będą się musiały skończyć - choć jak na razie wciąż nie wiadomo, kiedy gospodarka zostanie odblokowana, zgodnie z zapowiedzią Mateusza Morawieckiego ze środy 8 kwietnia, rząd przedstawi swój plan w tej sprawie dopiero po świętach wielkanocnych. Ale nawet jeśli to się stanie, problemy nie znikną, w tym problemy z płynnością firm. 

Jeżeli firmy zaczną opóźniać płatności, pojawią się trudności z regulowaniem zobowiązań dużych firm na rzecz mniejszych podwykonawców, to tam, gdzie zapasów gotówki nie było do tej pory albo one się bardzo szybko kończą, te zatory płatnicze mogą zrobić dużo więcej szkody niż nawet taki krótki czy średnioterminowy lockdown. A z zatorami mamy przecież problem nawet w czasach koniunktury

- mówi Andrzej Kubisiak.

- W momencie powrotu do normalnej aktywności gospodarczej, jeśli firma zrealizuje usługę, a pojawi się przestój w płatnościach, to musi odprowadzić podatki, dochodowy czy VAT, zapłacić ZUS, nawet jeśli przychód jest tylko w księgach, a jeszcze nie ma go na koncie. Dlatego kwestie płynnościowe są absolutnie kluczowe i tak ważne są mechanizmy wsparcia, takie jak bardzo elastyczne kredyty dla firm - dodaje ekspert PIE. 

Nowa tarcza wystarczy?

W środę po południu, już po raporcie i komentarzu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, premier wraz prezesem Narodowego Banku Polskiego przedstawił założenia tzw nowej tarczy. Znamy na razie jej ogólne założenia, ma polegać na dotacjach kierowanych do firm, które to subwencje w części będą bezzwrotne. Program ma być przeznaczony przede wszystkim dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw i ruszyć w ciągu 2-3 tygodni. Łącznie ma być na niego przeznaczonych 100 mld zł. Na razie organizacje zrzeszające pracodawców wypowiadają się o nowym pomyśle pozytywnie. 

"Po Tarczy 1.0 mającej 91 stron; Tarczy 2.0 w Sejmie 91 stron, dziś Tarcza Finansowa z rzeczywistymi propozycjami dot. utrzymania płynności finansowej-podstawa to ust. o systemie instytucji i rozwoju - teraz wdrożenie i informacja do firm od kiedy, na jakich warunkach" - napisał Arkadiusz Pączka z Pracodawców RP. 

Konfederacja Lewiatan, która z nadzieją patrzy na program, ma pewne zastrzeżenia co do planu rozdziału środków. "Wątpliwości może budzić podział środków ze względu na wielkość firm, w szczególności relatywnie niewielka kwota przeznaczona dla dużych przedsiębiorstw, które zatrudniają w naszym kraju ponad 3 mln pracowników. To właśnie tam znajduje się znacząca część cennych miejsc pracy, które decydują o wysokiej pozycji konkurencyjnej naszej gospodarki" - pisze w komentarzu Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. 

Więcej o:
Komentarze (214)
Prawie co piąta firma w Polsce nie ma żadnych zapasów gotówki. Na więcej niż kwartał przestoju stać 26 proc.
Zaloguj się
  • andrzej.bak

    Oceniono 49 razy 27

    Pomysł Kaczyńskiego na gospodarkę się sprawdził. Wszystko jest w ruinie a pieniądze rozkradzione i rozdane. Niech żyje nam Geniusz Jarosław Kaczyński.

  • junk92508

    Oceniono 35 razy 25

    Ta pomoc to będzie przewał dziesięciolecia...

    Rzad nie ma własnej kasy więc żeby dać (swoim) musi komuś zabrać...

    Komu zabierze rząd?

    tym co mają oszczędności i pensje w złotówkach ? Bo to robi inflacja...

  • atmt

    Oceniono 51 razy 19

    To tylko pokazuje jak idiotyczny model biznesowy króluje. Kredyty, leasingi, dopłaty, dotacje, oczywiście właściciele wielkie 'pany', wypasione SUV-y, a tak naprawdę gołodupce. Ja się teraz śmieję bo ile to razy słyszałem, że jestem głupi kupując samochód za gotówkę, że czego to ja nie mógłbym zrobić ze swoją działalnością, ile od banków wyciągnąć. Tak mi doradzali dynamicznie rozwijający swoje firmy koledzy. Teraz mają gacie pełne, a ja siedzę, piję piwko i czekam na koniec kwarantanny. Ja być może mam przegięcie w drugą stronę, ale jak widać życie na kredyt nie jest takie super, hiper.

  • sokrates1969

    Oceniono 27 razy 15

    Państwo w ruinie - obiecaliśmy i słowa dotrzymamy!!
    PiS - doja zmiana.

  • rozterka47

    Oceniono 12 razy 12

    @smiki48
    " Co to za firma, która przed podziałem zysku za 2019 rok nie ma środków na przetrwanie jednego czy dwóch miesięcy "

    To większość mikroprzedsiębiorców, którzy żadnych zysków nie dzielą , bo prowadza działalności jako osoby fizyczne i zarabiają po prostu na życie . Jedni trochę lepsze inni trochę gorsze i tyle . Nie jeżdżą suwami tylko samochodami średniej i niższej klasy , często kilku-kilkunstoletnimi , mieszkają w blokach , kamienicach , niedużych skromnych domach czy segmentach , które są dorobkiem ich życia . Jest ich blisko trzy miliony .
    Ich dochody to poziom zysku 4000 - 10 000 zł miesięcznie.
    Wielu z nich stworzyło miejsca pracy . Jeżeli taka firma przy obrocie 25 000 -30 000 miesięcznie i zatrudnieniu 2 pracowników ma zysku ok. 5000-6000 miesięcznie a 13000 to koszty stałe ( wynajem lokalu, energia, woda, śmieci i odpady , media, pracownicy, biuro rachunkowe , ZUS własny ) to skąd ma wziąć te oszczędności by pokryć te koszty i jeszcze przeżyć z rodziną w czasie przestoju ?

  • fafik.laciaty

    Oceniono 32 razy 12

    Gotówki nie ma, ale zbytki są. Sam znam takiego, co właśnie bankrutuje. Gotówki oczywiście brak, bo po co odkładać, ale sam się wozi Q7 (leasing) a żona jego jakimś Mercedesem (też leasing). No to jak tu się dziwić, że nie ma poduszki finansowej?

  • snooka

    Oceniono 26 razy 8

    Tak funkcjonowali Janusze biznesu - wszystko na kredyt, wypasiona fura w leasingu, 5 kart kredytowych i obowiązkowe wakacje na Kanarach. To teraz będziecie żreć szczaw i mirabelki, a wakacje spędzicie pod namiotem we Władysławowie o suchym chlebie i konserwach z Biedry.

  • smiki48

    Oceniono 13 razy 7

    a co robi rząd z Błaszczakiem na czele? PODNOSI pensje darmozjadom w mundurach.
    Obecnie podporucznik po ukończeniu szkoły oficerskiej, czyli praktycznie bez większych kwalifikacji zarabia więcej niż inżynier z 5-cioletnim stażem. A jak uwzględnimy nieopłacone składki emerytalne itp. benefity jak mieszkanie, dodatki urlopowe, to zarabia więcej niż Prezydent RP. A wartość bojowa naszej armii jest podobna do tej z 39 roku. Dużo prężenia muskułów,a w przypadku ataku przeciwnika większość oficerów i generałów uciekła z Polski

  • ainahd

    Oceniono 13 razy 5

    Duże firmy szczególnie zagraniczne ale również polskie mają konta za granicą najczęściej w Luksemburgu i Szwajcarii. Trwa w tej chwili masowe przesyłanie milionów walut z Polski na te konta. Właśnie te firmy "wyłudzą" te dotacje i zrobią z nimi to samo, nie będą nic tu ratować. Dziwię, że nikt tego nie widzi, banki przecież na bieżąco informują o transferach, nikt tego nie zauważa? Transfery bez podstaw na konta zagraniczne powinny być wstrzymane a płatności do dostawców zagranicznych tylko na podstawie faktury i potwierdzenia towaru, żadne dywidendy i zaliczki na dywidendy dla zagranicznych udziałowców, żadne wypływy na puste faktury marketingowe i doradcze. Natychmiast to zatrzymać !!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX