Gubernator Andrew Cuomo właśnie trafił na okładkę "Rolling Stone". Kim jest "zaklinacz Trumpa"?

Nie codziennie gubernator zostaje twarzą wydania "The Rolling Stone". Gubernator stanu Nowy Jork właśnie znalazł się na okładce magazynu. Kim jest Andrew Cuomo, demokrata, o którym republikaninowi Donaldowi Trumpowi zdarza się wypowiedzieć się z uznaniem i którego popularność ogromnie wzrosła w czasie walki z pandemią koronawirusa?

Dziennikarz: Przy całym tym uwielbieniu, jakie dostajesz za wykonywanie swojej pracy, czy myślisz o kandydowaniu na prezydenta? Powiedz widzom. 

Gubernator: Nie. Nie. 

Dziennikarz: Nie, nie odpowiesz?

Gubernator: Nie. Odpowiedziałem. Odpowiedź to: nie. 

Dziennikarz: Czy myślałeś o tym? 

Gubernator: Nie. 

Dziennikarz: Czy jesteś otwarty na to, by o tym pomyśleć?

Gubernator: Nie.

Dziennikarz: Czy może kiedyś o tym pomyślisz?

Gubernator: Nie.

Dziennikarz: Skąd możesz teraz wiedzieć, o czym kiedyś możesz pomyśleć? 

Gubernator: Ponieważ wiem, co mogę o tym myśleć i czego nie będę o tym myśleć. Nawiasem mówiąc, jesteś świetnym prowadzącym wywiady. 

Dziennikarz: Doceniam to, uczyłem się od najlepszych. 

Cuomo grilluje Cuomo

Gubernator to Andrew Cuomo, a dziennikarzem uparcie go dopytującym jest Chris Cuomo - jego młodszy brat. Jeden zarządza stanem Nowy Jork, drugi jest jednym z prowadzących programy w telewizji CNN. Krótki fragment wywiadu z końca marca najlepiej po prostu zobaczyć:

Niedługo później Chris Cuomo poinformował, że jest zakażony koronawirusem - nie przestał pracować, robi to ze swojej piwnicy. Jego brat z koronawirusem walczy w zupełnie innym wymiarze. Obaj znani są z tego, że pozwalają sobie na publiczne przekomarzanie się i spory z przymrużeniem oka (często dotyczą one ich matki, na przykład tego, który z nich jest jej ulubionym synem).

Chris zresztą zapytał brata ponownie o to, czy planuje startować w wyborach na prezydenta USA. Zrobił to nieco ponad tydzień po opisanym powyżej wywiadzie - kiedy Bernie Sanders zrezygnował z wyścigu, co na polu walki o nominację Partii Demokratycznej pozostawiło tylko jednego kandydata - Joe Bidena. I tym razem Andrew Cuomo (po wymianie złośliwości) upierał się, że zdania nie zmienił i nie zmieni, nie zamierza też zgodzić się na stanowisko współkandydującego jako potencjalny wiceprezydent. To ważne o tyle, że Joe Biden nie ma jeszcze politycznego partnera, który stanąłby razem z nim w wyborach. 

Gubernator popularny jak kandydat na prezydenta

To, że jeden gubernator zyskał tak dużą popularność w kraju, że pojawia się w sondażach, w których pokonuje rywala Donalda Trumpa w wyścigu po stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, jest dość niezwykłym zjawiskiem. Pełniący to stanowisko politycy są w USA często mniej znani niż na przykład senatorowie. 

Ale Andrew Cuomo stał się twarzą walki z koronawirusem, jaką prowadzi Nowy Jork - centrum epidemii w Stanach Zjednoczonych. W kilka tygodni jego popularność wzrosła do najwyższego poziomu od siedmiu lat.

Pod koniec marca z jednego z sondaży, przeprowadzonego przez Siena College wynikało, że pozytywnie o Cuomo myślało 71 proc. mieszkańców stanu Nowy Jork - wobec 44 proc. miesiąc wcześniej, a jego działania związane ze zwalczaniem koronawirusa popierało 87 proc. badanych (w tym samym badaniu 56 proc. respondentów stwierdziło, że nie popiera działań Donalda Trumpa). W sondażu przeprowadzonym na początku kwietnia dla konserwatywnej organizacji Club for Growth 56 proc. zwolenników Partii Demokratycznej wolałoby, by nominację na kandydata na prezydenta dostał właśnie Cuomo - zamiast Joe Bidena. W innym podobnym badaniu sondażowni Rasmussen, Biden tylko minimalnie wyprzedzał Cuomo - 46 do 45 proc. Mimo, iż gubernator zaprzecza ambicjom prezydenckim, jest to obecnie jeden z gorętszych tematów politycznych w USA.

Sam Donald Trump powiedział niedawno, że gubernator byłby lepszym kandydatem niż były wiceprezydent - oczywiście, jak zauważył w swojej analizie portal "Politico", Trump lubi czasem zamieszać po stronie rywala.

Cuomo zauważyli Amerykanie w całym kraju, media na świecie, a teraz trafił właśnie na okładkę majowego wydania magazynu "The Rolling Stone" - artykuł na jego temat zatytułowano "Andrew Cuomo przejmuje dowodzenie". 

Kim jest Andrew Cuomo?

Andrew Cuomo na 62 lata, jest drugim z pięciorga dzieci w drugim pokoleniu imigrantów z Włoch. Jego dziadkowie przyjechali do Stanów Zjednoczonych z Kampanii, rodzina osiedliła się w dzielnicy Queens. Ojciec też był gubernatorem stanu Nowy Jork - przez trzy kadencje - a młody Andrew uczył się polityki, pracując przy jego kampaniach wyborczych. Skończył prawo, pełnił przez jakiś czas funkcję nowojorskiego prokuratora generalnego, pracował także dla administracji Billa Clintona. Od 2010 roku pełni funkcję gubernatora stanu Nowy Jork, od 2018 roku trwa jego trzecia kadencja. 

Co ciekawe, w kryzys wszedł bynajmniej nie jako popularny polityk. Na początku roku jego poparcie w Nowym Jorku według badań Siena College było bliskie najniższego w historii. Wcześniej zrażał do siebie zwolenników wszystkich opcji politycznych - przepychając liberalne prawa, zniechęcał do siebie prawicowców (podpisał ustawę zezwalającą na bardzo późną aborcję w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia matki), a jego pragmatyczne podejście do polityki - w tym współpraca z przedstawicielami Partii Republikańskiej w stanowym senacie - irytowała liberałów i członków Partii Demokratycznej. Być może ten pragmatyzm właśnie sprawia, że Cuomo dobrze się sprawdza jako lider w kryzysowych czasach. 

Zobacz wideo Nowy Jork ma swojego bohatera walki z koronawirusem. A jak wypada Donald Trump? USA w centrum pandemii

Jego częste konferencje prasowe dają Nowojorczykom (oraz wielu Amerykanom) poczucie, że jest ktoś, kto w trudnych czasach potrafi zarządzać. Andrew Cuomo nie koloryzuje, opiera się na danych i naukowych badaniach, nie unika przekazywania trudnych treści, jeśli czegoś nie wie, to tak właśnie mówi. Mówi szczerze, konkretnie, spokojnym, zrównoważonym tonem, przedstawia fakty, a do tego próbuje pokazać empatię, przywołuje osobiste i rodzinne doświadczenia.

Wielu zarzucało mu, że zbyt późno zdecydował o zamknięciu Nowego Jorku - czyli szeregu ograniczeń związanych z izolacją społeczną, ścinał się też co do kompetencji w tej sprawie z burmistrzem Nowego Jorku - Billem De Blasio (kiedy De Blasio uprzedzał, że wprowadzi w mieście nakaz pozostawania w domach - "shelter in place" - Cuomo twierdził, że nie ma on do tego uprawnień. Kilka dni później sam ogłosił swój, bardzo podobny nakaz - "New York state on pause"). 

Prezydent i gubernator

Sposób informowania obywateli przez Cuomo znacznie odbiega od tego, co serwuje im prezydent. Donald Trump potrafi prowadzić konferencje w chaotyczny sposób, atakować dziennikarzy, unikać odpowiadania na pytania, powoływać się na "instynkt". Zdarza mu się za to z uznaniem wypowiedzieć o gubernatorze, a nawet podawać go jako przykład. Działa to też w drugą stronę. Andrew Cuomo najwyraźniej nie ma problemu z tym, by także publicznie doceniać działania administracji federalnej, jeśli są one pomocne dla jego stanu i nie krytykuje Trumpa wprost. To działa, bo dostaje wsparcie, w tym na przykład pływający szpital - specjalny okręt marynarki wojennej. 

"The New York Times" nazwał gubernatora Cuomo "zaklinaczem Trumpa". "Chodzi o to, by nie upokarzać Trumpa publicznie. Bycie zaklinaczem Trumpa oznacza, że Cuomo może go krytykować niebezpośrednio, mówiąc o braku działań ze strony rządu. Ale nie może zaatakować go osobiście" - mówi, cytowany przez dziennik Hank Sheinkopf, były doradca Partii Demokratycznej, który zna obu polityków. 

Być może te stosunki właśnie się zmieniają. Donald Trump na przedziwnej, wyjątkowo nerwowej konferencji prasowej w poniedziałek uznał, że on i tylko on ma prawo zdecydować, kiedy Stany Zjednoczone zakończą wymuszoną przez pandemię gospodarczą hibernację, choć jest to kompetencja władz stanowych. Trump chciałby otworzyć gospodarkę jak najszybciej, Cuomo podkreśla, że należy to robić stopniowo. Razem z gubernatorami sąsiednich stanów zamierza współpracować przy podejmowaniu decyzji w tej sprawie.

Komentując w telefonicznej rozmowie z CNN poniedziałkowe wystąpienie Trumpa, Cuomo powiedział: Nie zgadzam się z prawną analizą prezydenta. Prezydent nie ma totalnej władzy. Mamy Konstytucję. Nie mamy króla. Mamy wybranego przez siebie prezydenta".