Klienci byli zastraszani wpisem na czarną listę. Ryanair tłumaczy się pomyłką ze strony pracowników

Niektórzy klienci Ryanaira żądający zwrotu pieniędzy za odwołane loty metodą chargeback byli zastraszani przez pracowników linii lotniczej wpisaniem na "czarną listę". Irlandzki przewoźnik tłumaczył, że była to pomyłka ze strony pracowników.

W związku z epidemią COVID-19 ruch lotniczy na całym świecie był przez dwa miesiące ograniczony do minimum. Irlandzki przewoźnik Ryanair pierwsze loty odwoływał w połowie marca i już wtedy wielu klientów miało problem ze zwrotem środków finansowych. Poszkodowane osoby uskarżały się na niedziałający formularz refundacyjny oraz brak możliwości skontaktowania się z infolinią linii lotniczej. Tym razem konsumencki serwis internetowy moneysavingexpert.com przedstawił dużo poważniejsze zarzuty. 

Zobacz wideo Dlaczego samoloty się spóźniają? To nie zawsze wina pogody

Pracownicy Ryanaira zastraszali klientów. "Robili to pomyłkowo"

Według portalu cześć klientów Ryanaira była zastraszana tym, że zostaną wpisani na czarną listę, jeśli skorzystają z chargeback (zwrot środków na kartę). Pracownicy biura obsługi klientów informowali, że taka opcja to "oszustwo", a wybranie jej może skutkować w przyszłości zakazem korzystania z usług Ryanaira. Serwis dotarł do kilku osób, które otrzymały tego typu wiadomości. Skargi na podobne praktyki pojawiły się również na Twitterze. 

Irlandzkie linia lotnicza szybko odniosła się do stawianych zarzutów, informując, że jest to przypadkowy błąd pracowników. Biuro prasowe Ryanaira przedstawiło komunikat o następującej treści: 

Te roszczenia są nieprawdziwe. Zwrot środków za transakcję na kartę nie jest uważany za oszustwo, a Ryanair umieszcza na "czarnej liście" tylko tych klientów, co do których potwierdza się oskarżenie dotyczące oszustwa.

Ryanair z problemami finansowymi. Cięcia dotkną również polskich pracowników 

Branża lotnicza należy do tych segmentów gospodarki, które najbardziej ucierpiały na skutek epidemii koronawirusa. Kryzys nie ominie także Ryanaira. Pracę ma stracić około trzech tysięcy osób, czyli 15 proc. załogi, w tym również osoby zatrudnione w Polsce. Nie chodzi jednak o personel pokładowy, a pracowników zajmujących się ulepszeniem strony internetowej oraz aplikacji mobilnej Ryanair, 

Michael O'Leary, prezes Ryanair, w rozmowie z BBC wyjaśnił, że oprócz cięć etatów pracowników czeka też ograniczenie pensji. - To minimum, którego potrzebuje Ryanair, aby przetrwać kolejnych 12 miesięcy - stwierdził.