Restrykcje. "Hotele znalazły się w klinczu. Nie możemy pogodzić się z niezrozumiałą decyzją rządu"

Epidemia COVID-19 na tyle zagraża zdrowiu Polaków, że restrykcje, które obowiązują do 31 stycznia, zostaną przedłużone co najmniej do 14 lutego. Działać nie mogą wciąż m.in. hotele. Sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, Marcin Mączyński, w rozmowie z Gazeta.pl przyznaje, że decyzja rządu jest niezrozumiała dla branży.

Na czwartkowej konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o utrzymaniu restrykcji dla branży hotelarskiej, gastronomicznej i sportowej. Właściciele miejsc noclegowych co najmniej do 14 lutego nie będą mogli przyjmować gości, punkty gastronomiczne mogą jedynie pakować dana na wynos lub je dostarczać, siłownie i baseny muszą pozostać zamknięte.

Branża hotelarska komentuje decyzję rządu. "Niezrozumiała"

W rozmowie z next.gazeta.pl decyzję rządu skomentował sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego Marcin Mączyński. 

- Hotele znalazły się w klinczu - przyznał. Stwierdził, że kolejne dwa tygodnie zamknięcia obiektów pogłębią tylko straty dla branży, przez co coraz więcej pracowników może trafić na bruk.

Nie możemy pogodzić się z niezrozumiałą decyzją rządu dotyczącą postrzegania hoteli jako miejsc, w których rozprzestrzenianie się wirusa ma większy zasięg niż w galeriach handlowych, instytucjach kultury czy kultu religijnego

- stwierdził przedstawiciel IGHP. 

Adam Niedzielski, minister zdrowia, podczas konferencjiOd lutego otwarte sklepy, koniec godzin dla seniorów. A restauracje?

Izba podkreśla, że proponowała rządowi wiele rozsądnych i bezpiecznych rozwiązań, które sprawdziły się w wakacje. Dzisiaj rząd nie bierze ich jednak pod uwagę.

- Warto podkreślić, że w letnim sezonie nie doszło do żadnych masowych zakażeń w hotelach. Nasze propozycje pokrywają się z zasadami reżimu w handlu - płyny dezynfekcyjnie, dystans, maseczki i ograniczenie liczby osób w hotelach - stwierdził sekretarz.

Zobacz wideo Czy Polska ma przewidywalny plan odmrażania biznesu?

Hotelarze oczekują stabilizacji. "Inne branże są faworyzowane"

Przedstawiciele branży hotelarskiej czują się traktowani inaczej, niż inni przedsiębiorcy. - Sytuacja faworyzowania jednych branż kosztem drugich jest absurdem - stwierdził  Mączyński. Jego zdaniem branża hotelarska nie może funkcjonować w systemie kolejnego już oczekiwania na coraz to nowe rozporządzenia.

 Brak stabilizacji jest szkodliwy dla biznesu i dla ludzi, którzy zmagają się z coraz większymi, również osobistymi dramatami. Będziemy nadal dążyli do jak najszybszego otwarcia obiektów w reżimie sanitarnym

- podkreślił. 

Studio BiznesCentra handlowe, siłownie i hotele otwarte od lutego? Minister podaje warunki

Hotele zamknięte od 28 grudnia. Od lutego mogą działać jedynie sklepy w galeriach

Rząd ogłosił, że od 1 lutego 2021 zniesiona zostanie część restrykcji. Powrócić do działalności będą mogły sklepy w galeriach handlowych. Otwarte zostaną też tradycyjne galerie i muzea. Zniesione mają też zostać godziny dla seniorów. Inne restrykcje, takie jak zamknięcie szkół (z wykluczeniem najmłodszych klas szkół podstawowych), zakaz zgromadzeń (w tym w domach) zostały utrzymane. Kolejne decyzje w sprawie obostrzeń zostaną ogłoszone 14 lutego. 

Czytaj też: Lokale gastronomiczne zamknięte do maja? Szef PFR: Wtedy zniknie powód do tego, żeby zamykać firmy