Marek Niedużak, wiceminister rozwoju, odniósł się do zapowiedzi przedsiębiorców, którzy zamierzają wystąpić na drogę sądową przeciwko Skarbowi Państwa. Chodzi o przedstawicieli branż, które z powodu epidemii COVID-19 nie mogą działać - m.in. hotelarzy i restauratorów.
- Oczywiście szanuję to, respektuję, rozumiem, ale Skarb Państwa też nie będzie pozbawiony istotnych argumentów - stwierdził przedstawiciel resortu w rozmowie z PAP. - Trudna sytuacja, w której wszyscy się znaleźliśmy, to skutek zdarzenia zewnętrznego - bezprecedensowej pandemii, z którą zmaga się cały świat - a nie decyzji państwa, które działa w stanie wyższej konieczności - wyjaśnił.
Zdaniem Niedużaka restrykcje wprowadzone w Polsce na tle Europy można uznać za wyważone. "Są solidne, naukowe przesłanki, aby twierdzić, że skutki braku wprowadzenia obostrzeń byłyby o wiele bardziej negatywne dla wszystkich z nas, w tym oczywiście dla samych przedsiębiorców" - stwierdził.
Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej potwierdziła w minionym tygodniu, że złożyła pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Powodem jest lockdown. - W pozwie nie mówimy o kwocie roszczeń, tylko przesądzeniu o odpowiedzialności Skarbu Państwa. Prosimy Sąd Okręgowy, by przyjrzał się zarówno działaniom władzy, czyli wprowadzanym rozporządzeniami ograniczeniom, jak i zaniechaniom - w naszej ocenie istniały przesłanki, by wprowadzić stan klęski żywiołowej - przyznają prawnicy z kancelarii Dubois i Wspólnicy, którzy reprezentują przedsiębiorców.
Sławomir Grzyb, prezes IGGP złożenie pozwu tłumaczy sporymi stratami. - 150 tysięcy pracowników branży straciło zatrudnienie w zawodzie, który jest ich pasją i życiem. 20 tysięcy restauratorów zostało wykluczonych z pomocy finansowej rządu - wyjaśniał podczas konferencji prasowej.
Od początku lutego restrykcje nałożone na przedsiębiorców częściowo zniesiono. W najbliższy piątek złagodzeniem objęte zostaną kolejne branże - m.in. hotele.
Eksperci ostrzegają jednak, że rozluźnienie obostrzeń może być czasowe. Do niektórych sklepów w galeriach handlowych utworzyły się bowiem długie kolejki, niekiedy na kilkadziesiąt metrów. Klienci niestety często nie zachowują w nich odpowiedniego dystansu, jakby zapominając o pandemii. To niestety zdaniem ekspertów nie zwiastuje dobrze w kwestii luzowania kolejnych obostrzeń.
Adam Niedzielski, minister zdrowia, zastrzegł, że powrót do ostrzejszych przepisów jest możliwy. - Jeśli przekroczymy 10 tys. zakażeń dziennie, to będę rekomendował wprowadzenie [obostrzeń -red.] - wyjaśnił w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej".
Czytaj też: "Musimy kombinować". Jak Polacy omijają obostrzenia? Kapliczki na stokach, umowy o dzieło dla klientów