Związkowcy: "Ustawa o handlu w niedziele nie sprawdziła się". Proponują podwojenie stawek godzinowych

Zakaz handlu w niedzielę jest z nami już od trzech lat. Ustawa jest jednak coraz głośniej krytykowana. Piotr Szumlewicz uznał ją za niewypał i proponuje powrót do handlu przy jednoczesnym wprowadzeniu wyższych stawek za prace w niedziele

W 2018 roku w marcu rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził w życie ustawę o zakazie handlu w niedzielę. Początkowo w niepełnej formie, raz w miesiącu. Dopiero od 2020 roku niemal każda niedziela jest niehandlowa z kilkoma tylko wyjątkami (związanymi głównie z wydarzeniami jak święta i początek roku szkolnego, które zwiększają ruch w sklepach). 

Przepisy, choć początkowo przyjęte z entuzjazmem, z czasem zaczęły mieć więcej przeciwników, niż zwolenników. Do ich krytyki dołączają się nie tylko konsumenci, ale także pracownicy i związki zawodowe. 

Zobacz wideo Zakaz handlu w niedzielę staje się fikcją. "Solidarność" się wścieka, rząd milczy

Związkowcy uważają, że zakaz handlu

Związek Zawodowy "Związkowa Alternatywa" zamieścił na swojej stronie internetowej oświadczenie swojego przewodniczącego Piotra Szumlewicza, które trafiło także do "Gazety Wyborczej". Organizacja uważa, że ustawa o handlu w niedziele się nie sprawdziła. 

Po trzech latach od wprowadzenia ograniczenia handlu w niedzielę bilans nowych rozwiązań jest negatywny. Zakaz objął głównie galerie handlowe i hipermarkety, a pominął małe sklepy, w których warunki pracy są najgorsze, a ceny towarów najwyższe. Ustawa od początku jest dziurawa i ma ponad trzydzieści arbitralnych wyjątków

- zauważa Szumlewicz. Przepisy umożliwiają pracę w niedzielę m.in. pracownikom zatrudnionym na umowach zlecenie lub o dzieło. Otwarte mogą być także sklepy o statusie placówki pocztowej. Przepisy - dzięki współpracy z Glovo - obchodzi też Biedronka.

W galeriach handlowych tłumów już nie ma. Wyraźnie spadki w odwiedzalnościW galeriach handlowych tłumów już nie ma. Wyraźnie spadki w odwiedzalności

Związkowa Alternatywa uważa, że ustawa o zakazie handlu w niedzielę była kolejnym krokiem w stronę rozregulowania rynku pracy, na którym tracą zarówno pracownicy, jak i konsumenci. 

(...) około połowa pracowników handlu wciąż pracuje w niedziele, tylko na bardzo mizernych warunkach płacowych i często z pominięciem przepisów prawa pracy. Nie jest to więc zakaz handlu w niedzielę, a jedynie dowartościowanie najbardziej uśmieciowionego i najgorzej opłacanego segmentu branży handlowej. Wprowadzone regulacje były więc bodźcem do osłabienia pozycji negocjacyjnej pracowników, a nie przyczyniły się ani do podniesienia płac, ani do skrócenia czasu pracy. Obowiązujące rozwiązanie nie jest korzystne ani dla pracowników, ani dla konsumentów

- podsumowuje skutki wprowadzenia ustawy o zakazie handlu Piotr Szumlewicz. 

W styczniu klienci sklepów małoformatowych do 300 m2 kupili o 16 proc. mniej butelek wódki czystej w opakowaniach o pojemności do 200 mlSpadek sprzedaży z powodu opłat "cukrowej" i "małpkowej"

Zamiast zakazu handlu, wyższa stawka godzinowa za pracę w niedzielę

"Związkowa Alternatywa" uważa, że obowiązująca ustawa nie sprawdziła się i trzeba całkowicie z niej zrezygnować. Zamiast tego organizacja proponuje podniesienie stawki godzinowej za pracę w niedzielę o dwa i pół raza względem stawki za pracę w dni powszednie. 

W ten sposób w niedziele byłyby otwarte tylko te placówki handlowe, które znacznie podniosłyby płace dla pracowników. Liczba pracowników handlu, którzy w niedzielę przychodziliby do pracy, przypuszczalnie by się nie zmieniła, ale każdy z nich otrzymywałby znacznie wyższe wynagrodzenie niż obecnie

- uważa przewodniczący związku.