Sprzedaż detaliczna w Stanach Zjednoczonych w marcu wystrzeliła i wzrosła o 27,7 proc. rok do roku. Zadziałał tutaj efekt niskiej bazy - rok temu pandemia koronawirusa i wprowadzane restrykcje uderzyły w gospodarkę.
Ale i w ujęciu miesiąc do miesiąca (mdm) widać bardzo silny wzrost - o 9,8 proc. Znaczne większy od spodziewanych 5,9 proc. i jednocześnie najsilniejszy od 10 miesięcy. Departament Handlu zrewidował w górę odczyt za luty (spadek wyniósł 2,7 proc. miesiąc do miesiąca zamiast wcześniej szacowanych 3 proc. spadku). Po marcu sprzedaż detaliczna jest już 17,1 proc. powyżej poziomu sprzed pandemii koronawirusa.
Amerykanie rzucili się między innymi na towary związane ze spędzaniem wolnego czasu i hobby (sport, muzyka, książki, +23,5 mdm), samochody (+15,1 proc. mdm), ubrania (+18,3 proc.) i elektronikę (+10,5 proc.). Silnie (o 13,4 proc. miesiąc do miesiąca) wzrosłą też sprzedaż w gastronomii, choć wciąż jest ona niższa niż rok temu. Po wyłączeniu motoryzacji, paliw, materiałów budowlanych i usług gastronomicznych, sprzedaż wzrosła w marcu o 6,9 proc. - także bardzo silnie, po lutowym spadku o 3,5 proc.
Głównym bezpośrednim powodem eksplozji popytu konsumenckiego w USA jest zatwierdzony na początku marca pakiet fiskalny, który ma pomóc odbudować gospodarkę po kryzysie. Mowa tu o bezpośrednim zasileniu gospodarstw domowych - wiele z nich dostało kolejne czeki od rządu w wysokości 1400 dolarów. Nadal obowiązuje też 300 dolarów tygodniowo dodatku dla bezrobotnych, wypłacanego z federalnych środków.
Na ożywienie konsumpcji wpływa również poprawa sytuacji epidemicznej. Mniej jest nowych zakażeń, rośnie liczba zaszczepionych - pierwszą dawkę przyjęło już 47 proc. mieszkańców, ograniczenia są znoszone. Pomogła też poprawa pogody po lutowych śnieżycach, które mocno uderzyły w niektórych rejonach USA. Rośnie optymizm konsumentów, którzy zaczynają wydawać odłożone wcześniej pieniądze, z braku możliwości kupowania lub obaw i niepewności związanych z pandemią. Ten odłożony popyt to zjawisko, którego eksperci spodziewają się także u nas.
Dane ze Stanów Zjednoczonych są o tyle istotne, że to, co dzieje się w największej gospodarce świata, ma wpływ także na Europę i Azję. Amerykański popyt widać było niedawno w informacjach z Pekinu - eksport z Chin do USA wzrósł w marcu o 53,3 proc. rok do roku, chińska nadwyżka w handlu z Amerykanami wyniosła 21,37 mld dolarów.