Sądny dzień dla frankowiczów i banków. Albo i nie. Orzeczenie, z którym jest mnóstwo kłopotów

W czwartek 2 września Izba Cywilna Sądu Najwyższego zbierze się w pełnym składzie, aby odpowiedzieć na sześć kluczowych pytań dotyczących kredytów "frankowych", zadanych jej przez pierwszą prezes Sądu Najwyższego. A przynajmniej - taki jest cel posiedzenia. Nie wiadomo, czy orzeczenie zapadnie, a jeśli zapadnie - czy będzie w pełni akceptowane przez sądy krajowe. Jeśli jednak tak się jednak stanie, będzie mieć duże znaczenie dla rozstrzygania sporów sądowych między frankowiczami a bankami.
Kredyty frankowe. Rzecznik Finansowy pyta TSUE w sprawie państwa Dziubaków (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego odbędzie się 2 września, rozpocznie się o godzinie 10:00. Izba zbiera się, by (oby) odpowiedzieć na sześć pytań związanych z linią orzeczniczą w kluczowych sprawach związanych z kredytami "frankowymi". W styczniu br. zadała je Izbie pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska.

W pytaniach Manowskiej chodzi m.in. o kwestię możliwości zastąpienia wadliwej klauzuli w umowie inną, możliwości unieważnienia umowy lub "ofrankowienia" kredytu, sposób rozliczenia stron w przypadku unieważnienia umowy, kwestię terminu przedawnienia roszczenia banku oraz zagadnienie wynagrodzenia banku za tzw. korzystanie z kapitału przez kredytobiorcę.

Izba Cywilna Sądu Najwyższego ma już kilka opinii

Pierwsze posiedzenie w tej sprawie odbyło się w maju br. Wówczas jednak IC SN odroczyła je, jednocześnie prosząc o opinie ws. kredytów frankowych: przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, Rzecznika Finansowego, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka.

"Odroczoza", "dość czekania" - takie były komentarze po tamtej decyzji. Teraz jednak IC SN dysponuje już opiniami, o które poprosił, miał czas na ich wnikliwe przeanalizowanie - być może więc tym razem zajmie stanowisko ws. pytań prezes Manowskiej.

Opinie są oczywiście długie i "wielowątkowe", ale najogólniej rzecz biorąc KNF i NBP skupiły się na tym, że według nich to nie klauzule abuzywne w umowach są prawdziwym problemem, a kurs franka. Akcentowały też negatywny wpływ niekorzystnych dla banków rozstrzygnięć na system finansowy w Polsce. Z kolei Rzecznik Finansowy, Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka stanęli raczej "po stronie" frankowiczów, wskazując m.in. na wątpliwe prawnie praktyki banków i ich skutki dla sytuacji kredytobiorców.

Dlaczego to posiedzenie jest tak ważne?

Orzeczenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego powinny mieć duże znaczenie na orzecznictwo sądów powszechnych w sprawach frankowych. Wprawdzie część kwestii była już przedmiotem oceny m.in. Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale jednak, m.in. ze względu na autorytet i usytuowanie w systemie prawnym w Polsce Izby Cywilnej SN - jej zdanie powinno być traktowane poważnie. Uchwała IC SN - o ile zapadnie - ma mieć moc zasady prawnej. - Tak, aby rozstrzygnąć te rozbieżności, które w orzecznictwie sądów powszechnych mają miejsce - tłumaczył w maju rzecznik SN Aleksander Stępkowski.

W tle jest też walka frankowiczów i banków na różne rozstrzygnięcia prawne. De facto obie strony sporów mają w zanadrzu jakieś orzeczenia (np. TSUE w podobnych sprawach polskich czy zagranicznych), które próbują wykorzystać na swoją korzyść w sądach. 

Oczywiście odpowiedzi IC SN byłyby szczególnie przydatne, gdyby były konkretne, niewymijające i naprawdę miałyby na celu usystematyzowanie linii orzeczniczej sądów, a nie "umycie rąk". Mogłyby być też wskazówką dla banków i frankowiczów co do tego, czego mogą się spodziewać w sądach - a to z kolei mogłoby przybliżyć obie strony w osiągnięciu ugód - do których dziś bardzo daleko.

Nie wszystko jest jednak takie proste. Nie tylko nie wiadomo, co orzeknie IC SN, ale w ogóle - czy orzeknie i czy ewentualna uchwała byłaby akceptowana przez sądy w Polsce. W tle jest bowiem m.in. spór o reformy sądownicze w Polsce. Nie jest pewne, czy "starzy" i "nowi" sędziowie IC SN zechcą wspólnie orzec w tej sprawie. Po drugie, sama pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska podczas lipcowej rozmowy z wp.pl miała wątpliwości, czy gdyby uchwała została podjęta, to czy nie byłaby kwestionowana przez część sądów powszechnych.

Pewność miałabym, gdybyśmy żyli w normalnym świecie. Ale świat oszalał i nie brakuje takich, którzy chcą wszystko zakwestionować dla zasady

- mówiła Manowska. 

Więcej o: