Wicepremier Kowalczyk: Wzrost wynagrodzeń szybszy, niż inflacja. "14 proc. zostaje w kieszeni"

- Jeśli wzrost wynagrodzeń jest dużo szybszy, niż inflacja, to jest to w porządku. Ludzie mają więcej pieniędzy. Jeśli ktoś zarabia o 20 proc. więcej, a inflacja jest 6 proc., to mu 14 proc. zostaje w kieszeni - powiedział wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk w Radiu Zet.

Inflacja osiągnęła w Polsce poziom niewidziany od dwóch dekad - według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego wyniosła w październiku 6,8 proc. Wynik jest wyższy od przewidywań wielu ekspertów i ekonomistów, znacznie przekracza też cel wyznaczony przez NBP. Według wiceministra finansów Piotra Patkowskiego inflacja na poziomie 8 proc. jest możliwa jeszcze w tym roku.

Natomiast w środę Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o podniesieniu referencyjnej stopy NBP z poziomu 0,50 proc. do 1,25 proc.

Przeczytaj więcej informacji o inflacji na stronie głównej Gazeta.pl

Prezes NBP Adam Glapiński podczas powołania przedstawiciela Prezydenta w Komisji Nadzoru Finansowego. Warszawa, 24 stycznia 2020Ceny mieszkań w górę. Prezes NBP: Polskie rodziny są coraz bogatsze

Inflacja rośnie, ale pensje jeszcze szybciej. "Ludzie mają więcej pieniędzy"

Wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk powiedział, że podwyżka stóp procentowych była potrzebna. - Ale trzeba pamiętać, że mamy inflację z różnych przyczyn. Nie sądzę, aby mocny wzrost stóp osłabił inflację, ale może ostudzić gospodarkę - powiedział Kowalczyk w wywiadzie dla Radia Zet.

Przypomniał, że wynagrodzenia rosną obecnie szybciej niż inflacja. - Na inflację trzeba patrzeć przez perspektywę wzrostu wynagrodzeń. Jeśli wzrost wynagrodzeń jest dużo szybszy, niż inflacja, to jest to w porządku. Ludzie mają więcej pieniędzy. Jeśli ktoś zarabia o 20 proc. więcej, a inflacja jest 6 proc., to mu 14 proc. zostaje w kieszeni - tłumaczył Henryk Kowalczyk.

Adam Glapiński, zdjęcie ilustracyjneOpozycja i ekonomiści krytykują Glapińskiego. "Zadowolony z siebie dyletant"

Minister rolnictwa wypowiedział się również na temat wzrostu rat kredytów, wynikającego z podniesienia stóp procentowych przez RPP. Prowadząca program powołała się na wyliczenia, według których przeciętna rata kredytu hipotecznego wzrośnie o 221 złotych. - Więcej? Nie sądzę. Chyba nie potrafią liczyć. No jak przez 1 proc. można płacić 200 złotych więcej miesięcznie. Trzeba to po prostu policzyć, a nie opowiadać takie rzeczy - powiedział Henryk Kowalczyk.

Efekty podniesienia stóp procentowych odczuje najpóźniej za trzy miesiące większość osób płacących kredyty mieszkaniowe w złotych - pisał na Next.gazeta.pl Mikołaj Fidziński. Jakich wzrostów należy się spodziewać? Sprawdź wyliczenia w naszym artykule: Raty kredytów zabolą jeszcze silniej. Liczymy, o ile wzrosną po kolejnej podwyżce stóp [WYKRES DNIA]

Zobacz wideo Materiały budowlane drastycznie podrożały. Czy do wysokich cen musimy się przyzwyczaić? [Q&A]
Więcej o: