W oświadczeniu Bundesbanku czytamy, że w połowie ostatniego kwartału 2021 roku dynamika wzrostu gospodarczego gwałtownie wyhamuje. "Przerwane łańcuchy dostaw, zawirowania na chińskim rynku i jesienny kryzys pandemiczny - to przyczyni się do spowolnienia koniunktury" - oczekuje niemiecki bank emisyjny.
Analitycy Banku Federalnego dodają, że wysoki poziom inflacji jest zjawiskiem globalnym, choć w Niemczech wiąże się on między innymi też z zabiegami rządu federalnego w czasie pandemii. W czerwcu 2020 roku podjęto w Berlinie decyzję o obniżeniu podatku VAT. Miało to chwilowo zwiększyć siłę nabywczą i napędzić niemiecką gospodarkę, targaną wielomiesięcznymi lockdownami.
Od stycznia 2021 roku stawka VAT wynosi w Niemczech ponownie 19 procent na większość towarów i usług oraz 7 procent na artykuły codziennego użytku. "Efekt tych zabiegów wygaśnie na początku 2022 roku, wtedy też inflacja zacznie spadać. Rosnące ceny gazu i prądu konsument odczuje jednak dopiero później" - czytamy.
Więcej podobnych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Ostatni raz wzrost cen na poziomie ponad 4 proc. Niemcy notowały w czerwcu 1992 roku. We wrześniu inflacja u naszych zachodnich sąsiadów wyniosła we wrześniu 4,1 proc. w ujęciu rok do roku (wobec 3,9 proc. w sierpniu). Wskaźnik rośnie od wielu miesięcy, a jeszcze w czerwcu tego roku wynosił 2,3 proc. W minionym miesiącu podbiły m.in. ceny energii, które wzrosły o 14,3 proc. rok do roku (wliczane tutaj są zarówno ceny energii dla gospodarstw domowych, jak i paliw do samochodów prywatnych). Żywność zdrożała o 4,9 proc., a usługi o 2,5 proc.