Giełda w Moskwie wróciła i wcale nie "idiet nach**". Putin opracował własne reguły

Po miesiącu przerwy w czwartek znów powrócił handel na moskiewskiej giełdzie papierów wartościowych. Wcześniej jednak wprowadzono szereg reguł, które miały zapobiec ucieczce kapitału. Udało się - rosyjska giełda zakończyła dzień na czteroprocentowym plusie. W piątek traci, ale na razie nie ma mowy o dramatycznym krachu.

Po miesiącu przerwy na giełdę w Moskwie powróciło życie. Handel został zawieszony 25 lutego, dzień po inwazji Rosji na Ukrainę. Wieszczono, że gdy w końcu giełda znów ruszy, nastąpi krach - kapitał gwałtownie odpłynie, kursy polecą na łeb na szyję.

I zapewne tak by się stało, ale Moskwa na otwarcie giełdy się przygotowała. Handel wznowiono na warunkach, które trudno nazwać normalnymi. Dlatego i indeksy nie zareagowały na otwarcie tak, jak się spodziewano i czwartek główny indeks MOEX zamiast runąć, zaliczył wzrost - o ok. 4 proc. (a w ciągu dnia rósł już nawet w dwucyfrowym tempie). 

Zobacz wideo Ekspert: Dopóki nie ma sankcji importowych, Rosjanie mają stały dopływ gotówki

Joe Biden w BrukseliAmerykański gaz popłynie do UE. Joe Biden: Strategiczny krok

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

W czwartek w górę, w piątek w dół

Rosjanie stworzyli sytuację, w której giełda mogła jedynie rosnąć

- podsumowuje Aleksandra Beśka z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. To prawda. Handel na giełdzie, owszem, został wznowiony, ale przy bardzo ważnych ograniczeniach.

Po pierwsze, można obracać wyłącznie akcjami 33 największych spółek (np. Gazpromu, Rosnieftu, Novateku, Łukoilu, Sperbanku czy Aeroflotu). Po drugie, sprzedawać akcje mogą tylko rodzimi inwestorzy, zagraniczni mają zakaz (na razie do 1 kwietnia). Można się domyślać, że to oni byliby zainteresowani jak najszybszą ewakuacją kapitału z akcji rosyjskich spółek, spychając ich kursy w dół. W końcu po trzecie - zakazano tzw. krótkiej sprzedaży, czyli formy handlu, w której zarabia się na spadku, a nie wzroście kursu akcji. 

Jak dodaje Aleksandra Beśka z PIE, prawdopodobnie za czwartkowym wzrostem stały też interwencje ze strony osób powiązanych z reżimem Putina. Państwowe fundusze zapewne skupywały akcje rosyjskich gigantów, windując ich ceny.

To jednak bardzo krótkotrwałe paliwo - dziś indeks ponownie spada

- zauważa analityczka.

Rzeczywiście - o ile w czwartek indeks MOEX wywindował się z poziomu ok. 2470 do ponad 2570 punktów, o tyle w piątek po 11:00 spadł poniżej 2490 pkt.

embed

W podobny sposób co indeks MOEX zachowują się też akcje np. Sberbanku czy Gazpromu - po czwartkowym wzroście, w piątek ich akcje tanieją. Ale od tego wzoru są też odstępstwa. Przykładowo, już w czwartek wyraźnie traciły akcje linii lotniczych Aeroflot. Z drugiej strony, przynajmniej na razie w piątek załamania nie doświadczyły akcje Rosnieftu czy Novateku.

Giełda w Moskwie zawiesiła notowania 25 lutego. Dzień wcześniej indeks MOEX spadł o około jedną trzecią (a de facto spadał już wyraźnie od połowy lutego). 25 lutego odrobił część strat, niemniej zdecydowano o zawieszeniu handlu na rynku.

Strach na ruble nie zadziałał?

Także rubel w ostatnich dniach wyraźnie drożeje. Za dolara amerykańskiego płaci się już poniżej 100 rubli. W pierwszej połowie marca było to już ponad 130 rubli. Rosyjska waluta odrobiła już większość strat poniesionych po wybuchu wojny. Zdaniem części ekspertów to dowód na to, że dotychczasowe sankcje nie docisnęły (przynajmniej krótkoterminowo) rosyjskiej gospodarki tak dotkliwie, jak powinny.

Rubla umocniła także deklaracja prezydenta Rosji Władimira Putina ze środy 23 marca, który orzekł, że "nieprzyjazne kraje" (m.in. kraje UE) za rosyjski gaz będą mogły płacić wyłącznie rublami.

Piątek dla klimatuNowy raport ONZ o globalnym ociepleniu. ''Atlas ludzkiego cierpienia''

Więcej o: