I znów mocne dane z gospodarki. Sprzedaż detaliczna w górę. Przegrzewamy? "Coś wkrótce pęknie"

Maria Mazurek
Sprzedaż detaliczna wzrosła w marcu o 9,6 proc. - wyraźnie mocniej niż w lutym i mocniej niż spodziewali się ekonomiści i analitycy. To już kolejne dane pokazujące, że polska gospodarka jak na razie jest odporna na zawirowania zewnętrzne, jak wojna w Ukrainie. Nieco inaczej jest z cenami - inflacja ciągle rośnie, i ta konsumentów, i ceny producentów. To razem sprawia, że RPP ma argumenty za dalszymi podwyżkami stóp. Ekonomiści właśnie podnieśli ich prognozy.

Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych (czyli po "wycięciu" efektu inflacji) wzrosła w marcu o 9,6 procent rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny. To wyraźnie szybszy wzrost niż lutowy - wtedy sprzedaż zwiększyła się o 8,1 proc.

GUS: sprzedaż detaliczna w marcu wzrosła o 9,6 proc.

Eksperci spodziewali się przyspieszenia, ale nieco mniejszego (średnia oczekiwań wyniosła 9 proc.). Choć też mBank na swoim twitterowym profilu eksperckim zauważa, że to przestrzelenie danych powyżej prognoz jest i tak mniejsze niż w przypadku na przykład produkcji przemysłowej, która wzrosła w ubiegłym miesiącu o 17,3 proc. rok do roku wobec spodziewanych niespełna 12 proc. 

W przypadku sprzedaży detalicznej szczególne przyspieszenie widać w porównaniu z lutym - w tym ujęciu (miesiąc do miesiąca) sprzedaż wzrosła o 16,4 proc. Wzrost dynamiki sprzedaży eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego uzasadniają pojawieniem się w Polsce rzeszy uciekinierów z Ukrainy. "To wynik napływu uchodźców, którzy zaopatrują się w polskich sklepach oraz pomocy udzielanej przez Polaków (zbiórki najpotrzebniejszych towarów). Ten pierwszy efekt zobaczymy również w przyszłym miesiącu" - piszą w szybkim komentarzu. 

Dane wspierające tę obserwację widać, jeśli zajrzy się do tabelek GUS. Najmocniej w marcu wzrosła sprzedaż w grupie "tekstylia, odzież, obuwie" - aż o 41,9 proc. rok do roku i 26,6 proc. miesiąc do miesiąca. Sprzedaż mebli, artykułów RTV i AGD zwiększyła się o 2,8 proc. rok do roku i aż 25,7 proc. miesiąc do miesiąca.

Sprzedaż detaliczna w marcu 2022.Sprzedaż detaliczna w marcu 2022. Źródło: GUS

To produkty kupowane przez wielu Polaków po to, by zabezpieczyć naszych gości i wyposażyć mieszkania dla nich. "Ponadprzeciętne wzrosty odnotowane m. in. w sprzedaży odzieży i mebli, rtv i agd sugerują, że popyt jest podtrzymywany przez wydatki powiązane uchodźcami z Ukrainy" - potwierdzają ekonomiści PKO BP. 

Seria dobrych danych + rekordowy wzrost cen = przegrzanie i jeszcze wyższe stopy? 

Nie tylko sprzedaż rośnie mocniej od oczekiwań. W tym tygodniu poznaliśmy też świetne dane z polskiego przemysłu. Produkcja przemysłowa, jak już tu wspominaliśmy, wzrosła w marcu o 17,3 proc., znacząco przebijając oczekiwania (warto zauważyć, że zaważyła tutaj istotnie większa produkcja energii). 

Produkcja przemysłowaProdukcja wystrzeliła. Inflacja producencka też. "Wzrost najwyższy od 25 lat"

Dostaliśmy też informacje z rynku pracy. Przeciętne wynagrodzenie w polskich firmach jest najwyższe w historii i wynosi 6665,64 zł brutto, aż o 12,4 proc. więcej niż przed rokiem. Tempo wzrostu średniej pensji w sektorze przedsiębiorstw jest najwyższe od 14 lat. 

Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów UEPłace w Polsce łamią kolejne bariery. Takiego skoku jeszcze nie było

Dziś (w piątek 22 kwietnia) poznaliśmy także dane o bardzo silnym wzroście produkcji budowlano-montażowej (o 27,6 proc. rok do roku). W przytoczonym wcześniej tekście Rafał Benecki z ING BSK argumentuje, że dane o wynagrodzeniach z marca oraz kilku poprzednich miesięcy potwierdzają, że istnieje już w Polsce silna presja płacowa i zaczęła się nawet spirala cenowo-płacowa. To mechanizm, w którym płace i inflacja wzajemnie się napędzają.

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Ceny rosną w Polsce w tempie najszybszym od dwóch dekad, inflacja w marcu wyniosła 11 proc. rok do roku. Ceny producenckie zwiększyły się o 20 proc. - najmocniej od przynajmniej 25 lat. Wszystko wskazuje na to, że inflacja będzie jeszcze rosnąć. "Przy tak mocnym popycie firmy mają łatwość przerzucania kosztów!" - zauważają ekonomiści ING.

Zobacz wideo Grozi nam recesja techniczna i stagflacja? Kotecki: Przyjdzie silne spowolnienie gospodarcze

I to, w połączeniu z rozgrzaną polską gospodarką sprawia, że Rada Polityki Pieniężnej może być chętna podnosić stopy mocniej. Ekonomiści zaczęli już podnosić swoje oczekiwania. Według Pekao SA na najbliższym posiedzeniu, w maju, Rada podniesie stopy procentowe o 100 punktów bazowych (to by oznaczało wzrost głównej stopy do poziomu 5,5 proc.). Podobny ruch obstawia bank ING, który cel dla stóp ustawił na 7,5 proc. Jeszcze wyższy docelowy poziomu stóp zakładają eksperci BNP Paribas.  "Podwyższamy naszą prognozę stopy referencyjnej NBP i zakładamy, że na koniec trwającego cyklu podwyżek stóp procentowych osiągnie ona poziom 8 proc. wobec 6,5 proc., którego spodziewaliśmy się dotychczas" - napisali. 

Co dalej? Ekonomiści mBanku piszą, że w obliczu dobrych danych gospodarczych presja inflacyjna i płacowa jest nawet zaledwie umiarkowana. Ich zdaniem, "coś wkrótce pęknie" - i będzie to najpewniej sfera realna. To znaczy, że czeka nas "bardzo silne spowolnienie w drugiej połowie roku, z dołem koniunkturalnym w roku 2023" - stwierdzają w komentarzu na Twitterze. 

Więcej o: