Inflacja producentów w strefie euro wyniosła w sierpniu 43,3 proc. w ujęciu rok do roku. To minimalnie więcej niż się spodziewano i wyraźne przyspieszenie (w lipcu wskaźnik ten wyniósł 38 proc.). W całej Unii Europejskiej sierpniowy PPI (z ang. producer price index) wyniósł 43 proc. W ciągu miesiąca ceny w fabrykach zwiększyły się o odpowiednio 5 i 4,9 proc.
Głównym czynnikiem podbijającym inflację producentów były oczywiście ceny energii. Te w całej Unii wzrosły o 115,4 proc. rok do roku, a w strefie euro jeszcze mocniej, bo o 116,8 proc. W obu przypadkach oznaczało to przyspieszenie, ale już po wyłączeniu czynnika energetycznego wzrost cen w sierpniu był wolniejszy niż w lipcu (choć wciąż jeszcze dwucyfrowy).
Najmocniej w ujęciu rocznym inflacja PPI wyniosła w Irlandii - 97,4 proc., Rumunii - 70,9 proc., Bułgarii - 68,3 proc. i Węgrzech - 67,7 proc. Ponad 60 proc. odnotowano też w Danii i Łotwie, a w największej europejskiej gospodarce, w Niemczech, było to 46,9 proc. W Polsce wskaźnik sięgnął 34,5 proc.
Jak zauważyli ekonomiści PKO BP, ceny producenckie w Europie mocno rosną w kontraście wobec sytuacji w dwóch największych globalnych gospodarkach, czyli w Stanach Zjednoczonych i Chinach, gdzie widać już spowolnienie wzrostu tej miary inflacji.
Dlaczego to ważne? Ceny producentów w przetwórstwie mają przełożenie na ceny konsumenckie. Czyli jeśli rośnie inflacja producencka, w niedługim czasie możemy zobaczyć jej przełożenie na inflację CPI, czyli wskaźnik, który obserwujemy najczęściej. We wrześniu inflacja w strefie euro pierwszy raz w historii sięgnęła poziomu dwucyfrowego (10 proc.). Warto tu jedynie pamiętać, że to inflacja nieco innej miary niż ta, którą śledzimy co miesiąc, czyli niż CPI - Eurostat wykorzystuje wskaźnik HICP, który lekko się różni od stosowanego przez GUS, ale pozwala na porównywanie krajów UE między sobą.