Inflacja wreszcie zacznie spadać? Eksperci spoglądają w kulę, rynek czeka na godz. 10.00

Inflacja w Polsce może po raz pierwszy od wielu miesięcy spaść. Ekonomiści nadzieję widzą w stabilizacji cen ropy naftowej, energii elektrycznej i węgla. Pierwsze państwa - np. Hiszpania i Niemcy - pokazały już dane, które potwierdzają, że inflacyjny płaskowyż może być blisko.

W środę Główny Urząd Statystyczny poinformuje, ile wynosi inflacja w Polsce. Wskaźnik niepokoi ekspertów, ponieważ jego ostatnia wartość to 17,9 proc., czyli najwięcej od 26 lat. Możliwe jednak, że tempo utraty wartości pieniądza zacznie w końcu spadać.

Zobacz wideo Kiedy możemy spodziewać się szczytu inflacji?

Inflacja zacznie w końcu spadać? 

Taki scenariusz przewidują analitycy mBanku. Ich zdaniem dzisiejszy odczyt wyniesie 17,5 proc. "W przypadku inflacji bazowej spodziewamy się niewielkiego wzrostu z 11 do 11,2 proc. Przyznajemy, że to prognoza z ułańską fantazją" - piszą. 

I publikują wykres, który dowodzi, że na jakikolwiek inflacyjny optymizm stanowczo za wcześnie, bo dojście do inflacyjnego szczytu zajęło długie miesiące. Nawet jeśli dzisiejszy odczyt będzie pierwszym promykiem nadziei, pokonanie inflacji zajmie trochę czasu. A w końcu nadejdzie taki moment, gdy rządowi w przedstawianiu optymistycznych danych pomoże matematyka, a dokładnie efekt bazy. Inflację zaczniemy bowiem w końcu porównywać do tej wysokiej i wtedy okaże się, że wynosi np. "tylko" 10 proc. 

O tym, że do pokonania inflacji bardzo daleko świadczy też wypowiedź ekonomisty. Jakub Karnowski w komentarzu opublikowanym na Twitterze. "Rozmawiałem z prof.ekonomii SGH, który analizuje szczegółowo dane statystyczne dot. inflacji. Jego zdaniem inflacja mierzona na koszyku najtańszych i niezastępowalnych dóbr konsumpcyjnych (np. najtańszy chleb, mleko, olej, cukier z Biedronki) jest wyższa niż 50 proc." - napisał. 

Prezes NBP Adam GlapińskiInflacja bazowa znów w górę. NBP podał nowe dane. Są fatalne

Inflacja w Europie daje nadzieje

O tym, że inflacja w końcu zacznie spadać, mogą świadczyć sygnały napływające z Europy. Hiszpańscy ekonomiści piszą już o dezinflacji. "Inflacja CPI w listopadzie obniżyła się do 6,8 r/r z 7,3 proc. r/r w październiku, to blisko o 1pp mniej niż oczekiwano. To czwarty z rzędu spadek inflacji. W listopadzie przyczyniły się do niego głównie spadki cen paliw i prądu" - piszą analitycy PKO Research. 

Lekkie spowolnienie inflacyjnego walca odnotowały też Niemcy. W listopadzie wstępny odczyt wskaźnika wyniósł 10,0 proc."Eksperci oceniają, że największe wzrosty cen mogą być już za nami. Na razie jednak inflacja pozostanie na wysokim poziomie, a realne płace silnie spadają" - podsumowuje Deutsche Welle. 

Za stabilizacją inflacji przemawiają też inne argumenty - stabilizacja na rynku gazu, energii elektrycznej, węgla, który jest droższy niż przed atakiem Rosji na Ukrainę, ale droższy o 20-30 proc. Krótko po wybuchu wojny jego cena wzrosła dwukrotnie, co również przyczyniło się do pompowania inflacji na kontynencie. 

Miejmy nadzieję, że analitycy mają rację i to, co widzą w szklanej kuli, zostanie potwierdzone przez GUS. Prawdę poznamy dziś o godz. 10.00.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

1Konferencja prasowa Adam Glapinskiego w WarszawieGlapiński zatriumfuje? Do 'inflacji' dodamy z przodu trzy litery

Więcej o: