784,9 tys. - tyle osób bezrobotnych zarejestrowanych było w urzędach pracy w Polsce w czerwcu, według najnowszych danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. To najniższy wynik w historii porównywalnych danych. Poprzedni rekord pochodził z października 2022 r. i wynosił 796 tys. osób bezrobotnych.
Stopa bezrobocia rejestrowanego - czyli odsetek osób aktywnych zawodowo, które są zarejestrowane w "pośredniaku" - wyniósł w czerwcu 5 proc. To wyrównanie najniższego wyniku w historii - taką samą stopę bezrobocia mieliśmy już w październiku 2019 r. (wtedy bezrobotnych było więcej, bo ok. 840 tys., ale i więcej było osób aktywnych zawodowo w Polsce). Niższą stopę bezrobocia mieliśmy wcześniej w 1990 r., choć ekonomiści ostrzegają, że ówczesne wyniki nie są porównywalne z obecnymi.
Jak wynika z danych MRiPS, najniższą stopę bezrobocia (2,9 proc.) odnotowano w czerwcu br. w województwie wielkopolskim, a najwyższą (8,4 proc.) w podkarpackim.
W maju br. stopa bezrobocia wynosiła 5,1 proc., a zarejestrowanych bezrobotnych mieliśmy w Polsce ok. 802,3 tys.
Ostateczne dane o bezrobociu w czerwcu pod koniec lipca poda GUS, ale zwykle jego liczby pokrywają się z tym, co wcześniej podał rząd. Bezrobocie w Polsce nie tylko jest w zasadzie najniższe w (porównywalnej) historii, ale także najniższe (razem z Czechami) w UE.
Jak pisaliśmy niedawno (jeszcze na podstawie danych z kwietnia br., ale różnice między nimi a aktualnym stanem nie są znaczące), rzeczywiście w niektórych częściach Polski można powiedzieć, że problemu bezrobocia w zasadzie nie ma. U rekordzistów - miasta Poznań i powiatu poznańskiego - stopa bezrobocia rejestrowanego to tylko 1,1 proc., w Katowicach 1,2 proc., w Warszawie 1,4 proc., a w powiecie wrocławskim 1,5 proc. Bezrobocie poniżej 2 proc. mają także powiaty: warszawski zachodni, bieruńsko-lędziński, kołobrzeski i kępiński oraz miasta: Wrocław, Sopot, Tychy i Bielsko-Biała.
Z drugiej strony, np. w powiecie szydłowieckim w województwie mazowieckim stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła w kwietniu br. aż 24,8 proc. Tylko trochę lepiej jest w powiatach brzozowskim i leskim na Podkarpaciu, gdzie bezrobocie sięgało kolejno 20,2 proc. i 19,5 proc. W powiatach kętrzyńskim i bartoszyckim (woj. warmińsko-mazurskie) stopa bezrobocia rejestrowanego to ponad 18 proc. Łącznie ponad 15-procentowe bezrobocie obserwuje się w 23 powiatach w całej Polsce, a dwucyfrowe (tj. 10 proc. i wyższe) - w 88, czyli ponad jednej piątej wszystkich.
Dane o spadającym (i rekordowo niskim) bezrobociu są bardzo kuszące politycznie - można porównywać aktualną stopę bezrobocia z danymi sprzed kilku czy nawet kilkudziesięciu lat i na tej podstawie próbować formułować wnioski. Prawda jest jednak taka, że czynniki mające wpływ na spadek bezrobocia w bardzo dużej mierze leżą poza sferą oddziaływania politycznego.
Ryzyko wystąpienia "fali bezrobocia", jest naszym zdaniem w opinii społecznej wyolbrzymione m.in. za sprawą doświadczeń historycznych
- czytamy w opublikowanym w środę 5 lipca raporcie ekonomistów PKO BP. Wskazują, że obecnie rynek pracy reaguje na dekoniunkturę raczej kanałem płacowym, a nie poprzez wzrost bezrobocia.
W raporcie ekonomiści PKO BP wyjaśniają, że rynek pracy w Polsce cechuje się strukturalnym niedoborem pracowników. Mamy w Polsce silny popyt na pracowników, wspierany m.in. przez napływ inwestycji zagranicznych, a jednocześnie kurczy się liczba rąk do pracy m.in. ze względu na spadek populacji w wieku produkcyjnym, skalę emigracji po wstąpieniu Polski do UE, zmianę struktury zatrudnienia czy wzrost poziomu wykształcenia Polaków. Bezrobocie w Polsce nie rośnie też mimo napływu migrantów zarobkowych czy rosnącej aktywności zawodowej mieszkańców kraju.