Zgodnie z nowelizacją ustawy o publicznej służbie krwi, która obowiązuje od 20 kwietnia, honorowi dawcy na stałe, a nie tylko w czasie epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego, mają prawo do dwóch dni wolnych w pracy (w dniu donacji oraz dzień po). Za ten okres otrzymają pełne wynagrodzenie. Przepis nie dotyczy jednak każdego.
Na dni wolne może liczyć osoba zatrudniona na umowę o pracę. - Zleceniobiorca nie będzie mógł skorzystać z tego uprawnienia, nie otrzyma również żadnej rekompensaty finansowej od zleceniodawcy po nieobecności w pracy spowodowanej oddawaniem krwi - przekazał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" radca prawny Łukasz Kuczkowski.
Kuczkowski zwrócił uwagę na jeszcze jeden problem. - Aktualne jest cały czas pytanie, jak należy rozumieć dzień po donacji - wskazał. Możliwe są dwie interpretacje. - Pierwsza odnosi się do dnia kalendarzowego. I nie ma znaczenia, czy pracownik wówczas pracuje. Przy takim rozumieniu przepisu pracodawca nie musi zapewniać mu innego dnia wolnego. Jest też drugie podejście. Zakłada ono, że chodzi o dzień roboczy. Dawca będzie miał wówczas wolne w następnym dniu roboczym po oddaniu krwi - wyjaśnił, dodając, że druga opcja jest bardziej prawdopodobna.
Krwi wciąż brakuje, dlatego rząd zdecydował się na wprowadzenie dodatkowych "zachęt". Jak wyliczają Krwiodawcy.org: