W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pojawiła się informacja o projekcie ustawy przedłużającym wakacje kredytowe na 2024 r. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami rząd ma zająć się nim już na wtorkowym posiedzeniu.
Tak jak wcześniej zapowiadano, wakacje kredytowe w 2024 r. mają być nieco opiłowane względem obecnego stanu.
Wakacje kredytowe w 2024 r. miałyby działać na tej samej zasadzie co w tym roku, czyli przysługiwałyby rat na kwartał. Osobom, które skorzystają z wakacji kredytowych, jest wydłużany okres spłaty - czyli jeśli ktoś opuścić łącznie np. osiem rat, to okres spłaty jego kredytu wydłuża się o osiem miesięcy względem zapisów z umowy kredytowej.
Mimo że projekt ustawy o wakacjach kredytowych w 2024 roku zostanie jeszcze przyjęty przez obecny rząd, to zająć ma się nim już nowy Sejm. - Czekamy na kolejny Sejm, będziemy forsować tę ustawę - mówił minister rozwoju i technologii Waldemar Buda w zeszłym tygodniu w Polskim Radiu.
Powstaje pytanie, czy w nowym Sejmie projekt znajdzie większość. Przedłużenia wakacji kredytowych nie niosła w kampanii na sztandarach żadna inna partia. Politycy Koalicji Obywatelskiej unikają jasnych deklaracji. Andrzej Domański, jeden z głównych ekonomicznych doradców Tuska, mówił w Business Insider Polska, że decyzja nie jest jeszcze podjęta. Posłanka (i była wiceministerka finansów) Izabela Leszczyna mówiła z kolei Wirtualnej Polsce, że jeśli inflacja (a w ślad za nią stawka WIBOR, wskazująca na oczekiwania rynku do dalszego cięcia stóp) będzie spadała do końca roku, to "wtedy raty spadną i może okazać się, że wakacje kredytowe nie będą potrzebne".
Zaproponowane przez rząd warunki wakacji kredytowych w 2024 r. - bez zmian dla osób z kredytami do 400 tys. zł i wyśrubowane warunki przy wyższych kwotach - budzą emocje.
Dla mnie absurdalne kryteria. Najbardziej skok rat odczuli ci kredytobiorcy, którzy brali w ostatnich latach na niskim WIBOR-ze, gdzie 400 tys. zł na nieruchomość nie jest wielką kwotą. Skorzystają natomiast ci, którzy wzięli kredyt np. 10 lat temu, przez lata mieli mniejsze raty...
- komentuje w portalu X (dawny Twitter) Łukasz Sroczyński, pośrednik kredytowy.
Kryteriów broni prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, który przypomina, że osoby z kredytami na 400-800 tys. zł też będą mogły (o ile oczywiście projekt wejdzie w życie) korzystać w 2024 r. z wakacji kredytowych - pod warunkiem, że rata pochłania dużą część ich dochodu. O progu kwoty kredytu 400 tys. zł - do którego kryterium dochodowego by nie było - pisze, że takie kredyty brały głównie osoby o niższych dochodach.
Jak wyjaśnia rząd, graniczną kwotę 400 tys. zł ustalono "na podstawie danych Komisji Nadzoru Finansowego jako odpowiadającą średniej kwocie kredytu hipotecznego udzielanego na zakup mieszkania, podlegającego zawieszeniu na podstawie dotychczas obowiązujących przepisów".
Bez odpowiedzi na razie pozostaje też inne kluczowe pytanie - jak miałby być badany dochód dla osób z kredytami na 400-800 tys. zł. Wydaje się, że wdrożenie mechanizmów rzetelnej analizy i weryfikacji od 1 stycznia 2024 r. nie byłoby dla banków proste.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: