Zarzuty NIK dotyczą udaremniania kontroli darowizn oraz wydatków na sponsoring, zakup usług medialnych, prawnych i doradczych. Najwyższa Izba Kontroli uznała to za działanie "bezprawne". Przeprowadzenia kontroli miały kontrolerom NIK uniemożliwić: PKN Orlen i firmy zależne od tego koncernu - PGNiG, Energa, Sigma Bis oraz zależne od PZU spółki: Alior Bank oraz Link4.
- Niedopuszczenie kontrolerów na kontrole było działaniem bezprawnym i niezgodnym z konstytucją, ustawą o NIK, która gwarantuje izbie możliwość kontrolowania wszystkich firm, instytucji czy organizacji, które wykorzystują środki i majątek państwa. Potwierdziły to również niektóre sądy, które wydały wyroki w związku z zażaleniem NIK na umorzenie postępowań przez prokuratury - powiedział Marcin Marjański, pełniący obowiązki rzecznika prasowego NIK.
"Część tych firm była wcześniej wielokrotnie kontrolowana przez Izbę, m.in. w 2017 r. Orlen i Energa, kiedy to Najwyższa Izba Kontroli również sprawdzała wydatki na sponsoring i usługi medialne. Prezesem zarządów obu tych firm był wówczas obecny prezes PKN Orlen Daniel Obajtek" - czytamy w komunikacie NIK opublikowanym we wtorek 16 stycznia. Natomiast jeśli chodzi o fundacje, zarzuty dotyczą: Fundacji Orlen, Fundacji Energa, Fundacji BGK im. J.K. Steczkowskiego oraz Fundacji PGNiG im. I. Łukasiewicza.
Biuro prasowe Orlenu opublikowało oświadczenie w sprawie zarzutów NIK. Zdaniem koncernu zawiadomienie przez Izbę prokuratury jest "całkowicie bezpodstawne". Orlen podkreśla, że wszystkie spółki Grupy oraz fundacje, w których koncern jest fundatorem, współpracują z NIK w ramach kontroli, które obejmują wydatkowanie państwowych pieniędzy.
Zdaniem koncernu "w przypadkach, w których kontrola wykracza poza zakres konstytucyjnie i ustawowo określonych kompetencji NIK i dotyczy działalności niezwiązanej z wykorzystywaniem środków państwowych, Orlen stoi na stanowisku, popartym również interpretacjami renomowanych kancelarii zewnętrznych, że NIK nie dysponuje uprawnieniami do weryfikowania tej działalności". Orlen dodaje, że "jest spółką publiczną z jedynie mniejszościowym udziałem Skarbu Państwa, wynoszącym 49 proc. W odniesieniu do podmiotów znajdujących się w takiej sytuacji uprawnienia NIK dotyczą jedynie majątku lub środków państwowych dotyczących zobowiązań na rzecz państwa".
Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę wydatki tych spółek w formie darowizn na inicjatywy społeczne. W sumie dziewięć ze wspominanych instytucji przeznaczyło na darowizny blisko 841 mln zł, a 81 proc. tej kwoty przekazały utworzonym przez siebie fundacjom (ok. 681 mln), z czego 152,5 mln zł dostała Polska Fundacja Narodowa. Niemal 30 proc. to wydatki dotyczące jednego tylko roku - 2020 (roku wyborów prezydenckich).
"Pieniądze, które trafiały do fundacji jako darowizny, pozostawały poza jakimkolwiek nadzorem. Spółki nie sprawdzały bowiem, czy utworzone przez nie fundacje wykorzystywały otrzymane pieniądze, a jeśli tak, to w jaki sposób. Prowadziło to do kuriozalnych sytuacji - firmy przekazywały kolejne darowizny, choć wcześniejsze niemal w całości leżały na kontach bankowych fundacji. Z kolei one same tak szeroko określały swoją działalność statutową, że mogły przekazywać otrzymane darowizny niemal na dowolny cel" - czytamy w uzasadnieniu NIK.
Wicedyrektor Departamentu Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji NIK Edyta Kosiarz powiedziała, że główny wniosek z przeprowadzonych kontroli to brak właściwej kontroli nad fundacjami powołanymi przez spółki. - To, co dla nas jako audytorów, jest bardzo ważne, to uszczelnienie przepływów finansowych i jakby taka rozliczalność, dlatego też sprawdzaliśmy, czy są to wydatki planowane, rozliczane, czy mają jakieś wskaźniki, jakie efekty mają przynieść - tych danych praktycznie w żadnej fundacji nie było. Tylko jedna miała to mniej więcej opomiarowane - wskazała Edyta Kosiarz.
Fundacja PZU na koniec każdego roku w okresie od 2017 r. do 2020 r. miała wolne środki w wysokości: ok. 26 mln zł, ok.14 mln zł, ok. 10 mln zł oraz 9 mln zł. Fundacja State of Poland utworzona przez BGK na koniec 2020 r. w sprawozdaniu finansowym wykazywała inwestycje krótkoterminowe w wysokości blisko 39 mln zł, a na koniec 2021 r. wolne środki w tej fundacji wyniosły ponad 26 mln zł. Natomiast w Fundacji Most the Most również stworzonej przez BGK wolne środki na koniec 2021 r. wynosiły 7,5 mln zł - podają kontrolerzy NIK.
NIK ustaliła, że w żadnej z fundacji nie było procedur zakupowych, co spowodowało w ocenie kontrolerów dużą dowolność w zakupie towarów i usług z pominięciem zasady konkurencyjności. W raporcie pokontrolnym zwrócono także uwagę na bardzo ogólne statuty działalności fundacji.
NIK w toku kontroli przyjrzała się również wsparciu finansowemu, jakiego KGHM Polska Miedź udzieliła pięciu gminom w województwie dolnośląskim. Spółka w zamian za przekazanie darowizn i sfinansowanie prac nad zmianą planów zagospodarowania przestrzennego w tych gminach przeforsowała korzystne dla siebie zapisy, niezbędne do przeprowadzenia przez KGHM swoich inwestycji. W ocenie NIK działania spółki były bezprawne i mogły naruszyć interes publiczny, dlatego kontrolerzy o swoich ustaleniach zawiadomili Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Zawiadomienia są efektem kontroli, jakie w 2022 roku zaplanowali kontrolerzy NIK w 32 podmiotach - spółkach z udziałem Skarbu Państwa i powołanych przez nie fundacjach. Ostatecznie udało się je przeprowadzić w 22.