Były prezes PKO BP z ośmioma zarzutami. Zbigniew Jagiełło miał "wyrządzić szkodę majątkową" bankowi

Były prezes PKO BP jest podejrzany o nadużycia w banku. Zbigniew Jagiełło miał "bez ekonomicznego i prawnego uzasadnienia" rozdysponować środki na wypłaty ekwiwalentu i odprawy dla kadry pracowniczej. Nadużycia mogły wynieść nawet 5 mln złotych.
Zbigniew Jagiełło
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Zbigniew Jagiełło był prezesem państwowego banku PKO BP przez blisko 12 lat - od września 2009 r. do maja 2021 r. Sam złożył rezygnacje ze stanowiska, bez żadnego wyjaśnienia. Od 2020 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie prowadziła przeciwko niemu śledztwo, po zawiadomieniu Najwyższej Izby Kontroli.

Zobacz wideo Adrian Zandberg: Jeszcze w czasie tej kadencji można skrócić czas pracy w Polsce

Zbigniew Jagiełło usłyszał osiem zarzutów. "Nie jestem zaskoczony"

Jak podała "Rzeczpospolita" 19 stycznia byłemu prezesowi postawiono osiem zarzutów. - Siedem dotyczy przestępstw z art. 296 § 2 k.k. w zw. z art. 296 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., jakie miały miejsce w okresie od 2011 r. do 2016 r., czyli tzw. nadużycia zaufania przy zawieraniu w imieniu PKO BP S.A. umów o pracę z ustalonymi siedmioma pracownikami banku, w których treści podejrzany przyznawał nieznajdujące uzasadnienia ekonomicznego ani prawnego, odprawy i inne świadczenia pieniężne – czym wyrządził szkodę majątkową w mieniu PKO BP S.A. w łącznej kwocie 3.246.073 zł - przekazała Beata Syk-Jankowska, nowa rzeczniczka lubelskiej prokuratury.

Ósmy z zarzutów dotyczy "zaniechania wyegzekwowania w okresie od września 2016 r. do czerwca 2017 r. prawa do urlopu wypoczynkowego od siedmiu ustalonych pracowników Banku oraz własnego, zaległego urlopu wypoczynkowego, w okresie poprzedzającym rozwiązanie umów o pracę w celu zawarcia wymaganych ustawą umów menedżerskich - co skutkowało wypłatą ekwiwalentów pieniężnych za tak niewykorzystany urlop wypoczynkowy w łącznej wielkiej kwocie 1.675.171 zł - w tym ekwiwalentu na rzecz jego osoby w kwocie 756.509 zł".

Według ustaleń prokuratury po tym, jak PiS zmienił ustawę kominową kadrze kierowniczej banku, w tym prezesowi Jagielle, zmieniono umowy o pracę na kontrakty menedżerskie, choć formalnie nie odeszli w pracy. Na tej podstawie mieli otrzymać ekwiwalenty za odprawy i urlop. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Jagiełło przyznał, że "nie jest zaskoczony działaniem prokuratury regionalnej w Lublinie", nie przyznał się również do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Teraz Jagiełło od 2022 roku pracuje w funduszu MCI Capital, gdzie jest szefem rady nadzorczej, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. - Dołączenie Zbigniewa Jagiełły do Grupy MCI Capital to dla nas wielkie wsparcie (...). Jesteśmy przekonani, że dzięki tej nominacji MCI Capital umocni swoją pozycję jako czołowy fundusz w Europie Środkowo-Wschodniej, zaś plany ekspansji w obszarze digital privateequity zyskają nową dynamikę - mówił Tomasz Czechowicz, prezes zarządu MCI Capital ASI SA i dominujący akcjonariusz spółki.

Były prezes PKO BP w liście do "Rzeczpospolitej" wyraził zgodę na publikację swojego imienia i nazwiska.

Zaskakujące wyniki kontroli NIK w PKO BP

W 2018 roku Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała PKO BP. Sprawdziła wówczas zasady wypłacania odpraw oraz odszkodowań "wynikających z zakazu konkurencji dla kadry kierowniczej w strategicznych spółkach Skarbu Państwa w latach 2011-2017". Według raportu kontrolerzy znaleźli nieprawidłowości dotyczące gospodarności i legalności.

Zwrócono wtedy uwagę m.in. na jednorazowe odszkodowanie dla wiceprezesa zarządu PKO BP z tytułu zakazu konkurencji (po zakończeniu stosunku pracy), a także na wypłatę 214 tys. zł odszkodowania dla dyrektora kierującego pionem sprzedaży korporacyjnej - zdaniem NIK wysokość wypłaty była niezgodna z zasadami zawierania umów o zakazie konkurencji z pracownikami PKO BP S.A - podała "Rzeczpospolita". Zastrzeżenia dotyczyły też wypłaty dyrektorowi zarządzającemu świadczenia przekraczającego trzymiesięczny okres wypowiedzenia.

Więcej o: