W ostatnich dniach jesteśmy świadkami intensywnej rywalizacji między dwiema wielkimi sieciami handlowymi, działającymi w Polsce. Starcie Biedronka vs. Lidl widoczne było szczególnie wyraźnie w przypadku masła. Obniżki cen miały miejsce nawet dwa razy w ciągu doby. Jeśli ktoś regularnie robi zakupy, na pewno zauważył silne obniżki cen także innych produktów z kategorii nabiał, w tym samego mleka.
Widać to zresztą nie tylko w dyskontach. Obserwujemy to też w naszym koszyku cenowym, w którym śledzimy prawdziwe paragony z mniejszych sklepów, tych często osiedlowych, położonych najbliżej domu. Raport z paragonów, przygotowywany przez portale Gazeta.pl i Handelextra.pl na podstawie danych dostarczanych przez firmę badawczą CMR, wskazuje, że w styczniu masło było średnio o 14,1 proc. tańsze niż przed rokiem o 2 proc. w porównaniu z grudniem. Ceny mleka spadły o 7,2 proc. rok do roku, sera żółtego o 6 proc., twarogu o 6,1 proc. W mniejszym zakresie spadły ceny jogurtu i serka wiejskiego.
To wciąż wycinek rynku, ale jeśli spojrzeć na najszersze badanie, prowadzone przez GUS, widać to samo. W grudniu za masło trzeba było płacić średnio 12,8 proc. mniej niż przed rokiem. W szerokiej grupie żywności był to jeden z produktów, które najbardziej potaniały (za styczeń nie mamy jeszcze pełnego raportu GUS, poznaliśmy na razie ogólny wskaźnik inflacji - wyniósł 3,9 proc. rok do roku - i kilka zaledwie szczegółowych, sektorowych zmian - w tym żywność ogółem podrożała o 4,9 proc.). To zresztą obserwacje nie tylko z ostatnich dni, a już wręcz wielu tygodni.
- Spadki cen niektórych produktów mleczarskich to efekt odbicia produkcji mleka na świecie w pierwszej części 2023, słabszego popytu konsumenckiego oraz częściowo zmian na rynkach walutowych - mówi Mariusz Dziwulski, ekspert PKO BP. Dodaje, że w konsekwencji wyraźnie niższe ceny skupu mleka sprawiły, że ceny w handlu detalicznym też rosły wolniej lub wręcz spadały - choć w przypadku części produktów, jak np. jogurty, pod koniec 2023 r. nadal było drożej (w ujęciu rok do roku). Spadki cen dotyczą przede wszystkim masła i mleka. Jak dodaje Mariusz Dziwulski, spadki potęgowały obniżki cen olejów, które sprawiały, że kupujący chętniej wybierali tłuszcze roślinne do smarowania.
Olej tanieje i w naszym raporcie z paragonów za styczeń - i to najmocniej ze wszystkich obserwowanych przez nas ponad 30 produktów - o 26,6 proc. rok do roku. Wyraźnie niższe w styczniu były też ceny cukru - o 15,4 proc. i jajek - o 8,5 proc. Poza tym, potaniały jeszcze ogórki - o 22,9 proc. i banany - o 7,7 proc. Wśród najmocniej drożejących mamy sok pomarańczowy (o 18,9 proc. rok do roku) i herbatę (+14,1 proc.) - to akurat może nie zdziwić, jeśli weźmie się pod uwagę uwarunkowania rynkowe, o których piszemy pod TYM LINKIEM. Droższe niż przed rokiem w styczniu były również m.in. parówki i wędlina paczkowana (o odpowiednio 6,2 i 7,8 proc.), słodycze - wafelki i herbatniki (+18,3 i +14 proc.) oraz jabłka i ziemniaki (+7,8 i +5,6 proc.).
Jak zauważa Mariusz Dziwulski z PKO BP, sytuacja w kategorii nabiał powoli się zmienia. Od trzeciego kwartału zeszłego roku ceny hurtowe zaczęły rosnąć, a to była konsekwencja mniejszej podaży na rynku mleka, przede wszystkim w Unii Europejskiej.
- Już na początku lutego 2024 w hurcie masło było droższe niż przed rokiem. Należy oczekiwać, że znajdzie to odzwierciedlenie również w cenach detalicznych. Choć ceny masła zdecydowanie wyróżniają się na tle innych produktów wytwarzanych na bazie mleka, to efekt wysokiej bazy statystycznej, związany z wyraźnymi wzrostami cen w 2022, będzie coraz mniej widoczny także w przypadku pozostałych kategorii. W kierunku wzrostów cen w 2024 może oddziaływać wyższy popyt, związany ze wzrostem realnych dochodów konsumentów, na który przełoży się relatywnie wysoka dynamika płac wobec spadku inflacji - mówi analityk PKO BP.
To jeszcze garść uwag dotyczących produktów mlecznych od ekspertki CMR. Elżbieta Szarejko podkreśla, że jest to kategoria ważna dla sklepów małoformatowych o powierzchni do 300 metrów kwadratowych. To właśnie na paragonach z takich sklepów, analizowanych przez CMR, opiera się nasz comiesięczny raport. - Kategoria produktów mlecznych jest jedną z tych, w których przepływ klientów i sprzedaży do dyskontów jest największy. W sklepach małoformatowych największe spadki (nawet o 11 proc.) w przeliczeniu na litry i kilogramy odnotowały sery żółte, mleko czy serki kanapkowe - mówi Elżbieta Szarejko. Ostatnia walka na ceny między dyskontami odpływ ten może jeszcze potęgować.
CMR sprawdza dla nas paragony - opieramy się zatem na faktycznych zakupach w sklepach. W przypadku naszego raporty bierzemy pod uwagę mniejsze placówki, znajdujące się na osiedlach, blisko domów. Patrzymy na produkty kupowane najczęściej na śniadanie, obiad czy kolację. Bierzemy tu lidera danej kategorii, a w przypadku kategorii, które lidera nie mają (jak jest np. w przypadku pieczywa czy warzyw), CMR wyciąga dla nas średnią z całej grupy. Wyniki tych analiz pojawiają się na portalach Gazeta.pl i Handelextra.pl.