Donald Tusk w ubiegłym roku zapowiadał, że gdyby to on kierował rządem, benzyna kosztowałaby 5,19 zł za litr. Dziś jednak na stacjach paliw nie widać, abyśmy się do tej ceny zbliżali. Wręcz przeciwnie. Kierowcy płacą coraz więcej, a prognozy ekspertów nie wypadają zbyt optymistycznie.
Jak wskazują analitycy serwisu e-petrol.pl ceny paliw na stacjach, choć są niższe niż rok temu o tej porze, to rosną nieprzerwanie od połowy stycznia. Są za to niemal identyczne jak w listopadzie 2023 roku. Za litr oleju napędowego trzeba obecnie - tak, jak w wtedy - zapłacić 6,72 zł. Oznacza to podwyżkę o 9 groszy względem poprzedniego tygodnia. Warto przy tym podkreślić, że w ostatnich dniach ceny diesla w hurcie osiągnęły najwyższy poziom od marca 2023 roku.
Benzyna natomiast wzrosła o 5 groszy od ubiegłego tygodnia. Obecnie jej średnia cena wynosi 6,47 zł - tyle samo, ile pod koniec listopada 2023 roku. Najmniej, bo "jedynie" o dwa grosze podskoczyły ceny gazu. Aktualnie można go kupić w cenie 2,94 zł za litr.
Według prognoz analityków ceny paliw będą dalej rosły. "Po ostatnich zmianach ceny benzyny i diesla na stacjach osiągnęły poziom najwyższy od listopada ub. roku i wciąż pozostają poniżej poziomów sprzed roku. W najbliższych dniach ceny detaliczne mogą niestety dalej rosnąć. W przypadku benzyny średnie ceny w kraju mogą wzrosnąć o 3 - 5 gr/l, oleju napędowego o 5 - 7 gr/l" - podaje BMReflex.
Dr Jakub Bogucki w rozmowie z money.pl tłumaczy, że wynika to z sytuacji na międzynarodowym rynku naftowym oraz rynku kontraktów terminowych paliw, które natomiast przekładają się na cenniki w naszym kraju. - Teraz ropa kosztuje 83,5 dol. za baryłkę, a zaczynaliśmy rok w rejonie 76-78 dol. To już może dawać pewne pojęcie na temat zmian na stacjach - przekazał.