Ukraina dąży do zakończenia sporu handlowego z Polską, ale jednocześnie wzywa Unię Europejską do wprowadzenia zakazu importu rosyjskiego zboża - donosi w środę "Financial Times". Wygląda zatem na to, że Kijów i Warszawa mówią w tej sprawie jednym głosem, bo we wtorek o nałożeniu sankcji na towary z Rosji i Białorusi mówił też Donald Tusk. Premier oznajmił, że na obecnym posiedzeniu Sejmu zwróci się do Szymona Hołowni, by Sejm podjął uchwałę wzywającą Komisję Europejską do nałożenia embarga na pochodzące stamtąd produkty rolne.
Ukraiński minister handlu Taras Kaczka powiedział w rozmowie z "FT", że Kijów jest gotowy na nowe ograniczenia dotyczące ukraińskich produktów rolnych, ale jednocześnie UE powinna również przestać kupować rosyjskie produkty, które wciąż docierają na Zachód przez Białoruś i kraje bałtyckie. Kijów dodaje, że ograniczenia związane z importem ukraińskich towarów mogłyby zostać wprowadzone "na okres przejściowy". - W przypadku pszenicy to nie Ukraina sprawia polskim rolnikom problemy, tylko Rosja - dodał Kaczka. Przypomnijmy, że po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Unia Europejska zniosła cła na ukraiński import, ale Polska i inne kraje sąsiadujące zostały zalane m.in. ukraińskim zbożem.
To doprowadziło do protestów rolników na granicy przeciwko nieuczciwej konkurencji. We wrześniu 2023 r. Komisja Europejska nie przedłużyła jednostronnego zakazu przywozu towarów z Ukrainy wprowadzonego przez rząd PiS. Obecny rząd nie ukrywa, że taka "opcja atomowa" w handlu z Ukrainą, wobec protestów rolników, wciąż jest na stole. Naciska na to m.in. Prawo i Sprawiedliwość. Rządzący nie stosują dotąd jednak tego rozwiązania w obawie przed reakcją Ukrainy, która mogłaby odpowiedzieć tym samym.
"Financial Times" podkreśla, że embargo dotyczące rosyjskich i białoruskich towarów będzie ciężko wprowadzić w całej Unii Europejskiej, "ponieważ kilka państw członkowskich sprzeciwia się takiemu posunięciu w obawie, że zdestabilizuje ono rynki światowe, zaostrzy kryzysy gospodarcze i społeczne w krajach rozwijających się". Eksport rosyjskiego zboża do UE wzrósł w latach 2022–2023 o ponad 50 proc., do 1,5 mln ton.
Taras Kaczka w rozmowie z "FT" oskarżył Moskwę o wzniecanie protestów polskich rolników. Jego zdaniem za ostatnim głośnym przypadkiem wysypania ton ukraińskiej kukurydzy w Kotomierzu "zdecydowanie" stoi Rosja. Uważa też, że Rosjanie są zaangażowani "w przypadki wandalizmu lub sabotażu". Ukraiński minister handlu dodał, że Kijów popiera nowe rozwiązania zaproponowane ostatnio przez Brukselę, które nakładają od czerwca limity na import jaj, drobiu i cukru oraz umożliwiają poszczególnym krajom zamknięcie swoich rynków dla ukraińskiego zboża, z wyjątkiem dalszego tranzytu do innych krajów.