Parowozownia w Wolsztynie (woj. wielkopolskie) ma problemy finansowe. Wicemarszałek wielkopolski mówił o rosnących kosztach utrzymania polskiego "skarbu" i wskazał, że w skrajnym przypadku może nastąpić likwidacja połączeń i przekształcenie parowozowni w "zwykły skansen".
- W dokumentach które podpisaliśmy przy powołaniu tej instytucji, jest zapis, że wszyscy współorganizatorzy solidarnie powinni przekazywać dotacje na jej utrzymanie. Tyle że na początku były to setki tysięcy złotych, a teraz są miliony. Solidarność się skończyła, lokalne samorządy patrzą na samorząd województwa jako na bogatszego partnera. Spółka PKP Cargo przestała finansować utrzymanie parowozowni. Czekamy na możliwość rozmów ze zmienionymi władzami spółki i na nowe otwarcie w naszych relacjach. Jednak trudno powiedzieć, czy będzie możliwe odzyskanie wszystkich środków z poprzednich lat - wyjaśnił Wojciech Jankowiak w rozmowie z PAP, cytowany przez "Głos Wielkopolski".
Obecnie Parowozownia w Wolsztynie ma dwa główne źródła finansowania. - Pierwsze z nich to środki uzyskane z regularnych przejazdów, za które płacimy w tej chwili już bardzo znaczące kwoty. Tymi środkami zabezpieczamy codzienny byt parowozowni, czyli na przykład koszty węgla i pensje pracowników. Drugim źródłem są przekazywane przez współorganizatorów parowozowni dotacje, dzięki którym w ogóle podejmować można pewne prace remontowe i rewitalizować majątek tej instytucji - powiedział Jankowiak.
W tym roku samorząd województwa przekazał na te cele kwotę 5 mln zł (w 2023 r. było to 3,7 mln zł). Wicemarszałek wielkopolski Wojciech Jankowiak uważa, że potrzebny jest projekt o wartości nawet kilkudziesięciu milionów złotych, aby udało się ustabilizować sytuację wolsztyńskiej parowozowni. - Uczciwe stwierdzę, że po wyborach, w nowej konfiguracji, trzeba się zastanowić jak to przedsięwzięcie może działać w kolejnych latach - podkreślił.
Natomiast dyrektor Parowozowni Wolsztyn Waldemar Ligma wyjaśnił, że obecnie jeździ tylko jeden parowóz, a kolejne są w remoncie. To podnosi koszty funkcjonowania parowozowni. - Środki, które otrzymaliśmy od samorządu, które staramy się zarobić, są przede wszystkim przeznaczone na to, żeby odbudować tabor, żebyśmy doszli do takiego momentu, w którym będziemy mieli minimum trzy parowozy pod parą. Wtedy już będziemy mogli myśleć o pociągach specjalnych, o zarabianiu nie tylko na ruchu planowym - wyjaśnił w rozmowie z PAP, cytowany przez "Głos Wielkopolski".
Według jej organizatorów Parowozownia w Wolsztynie to ostatnia na świecie trakcja parowa na normalnym torze, obsługująca planowe przewozy pasażerskie. Dziś stanowi instytucję kultury Województwa Wielkopolskiego. Jej współorganizatorami są samorząd regionu, samorządy Wolsztyna i powiatu wolsztyńskiego oraz spółka PKP Cargo.