Cukier - 4,64 zł za kilogram, mąka - 4,41 zł. Litr mleka po 4,69 zł, a najzwyklejszy chleb po 5,02 zł. Tak wyglądają średnie ceny z prawdziwych paragonów za zakupy w mniejszych (do 300 m2 powierzchni) sklepach. CMR śledzi je dla nas i portalu Handelextra.pl od 2,5 roku. Oto, co na tych paragonach widać w było maju.
Wspomniany cukier, ale także olej, jajka, mąka i pomidory - to produkty, które w maju najmocniej taniały - niektóre z nich kolejny miesiąc z rzędu. I tak, za cukier trzeba było płacić średnio o 29,6 proc. mniej niż w maju zeszłego roku, za olej o 14 proc. mniej, pomidory były tańsze o 19,3 proc., jajka o 10,6 proc., a mąka o 7,5 proc. Nie tanieje za to masło, które kosztowało średnio o 11,1 proc. więcej (6,71 zł za standardową kostkę), droższa o 10,3 proc. była też m.in. wędlina paczkowana, słodycze (wafelki o 17,2 proc., a herbatniki o 10,4 proc.), herbata - o 13,6 proc., jabłka - o 19,4 proc. i sok pomarańczowy - o 21,2 proc.
I to ten sok jest na pierwszym miejscu wśród najmocniej drożejących w maju produktów z naszego koszyka. Nic dziwnego, w maju jego ceny mocno rosły, a szczyt tego wzrostu na giełdzie (kontrakty na sok pomarańczowy są notowane na giełdzie towarowej, tak jak np. surowce energetyczne czy metale) przypadł na koniec miesiąca, bijąc rekordowy poziom. Wśród powodów wymieniany jest spadek produkcji na Florydzie, spadły też zbiory w Brazylii.
Ogólnie jednak podstawowe produkty spożywcze nie drożeją intensywnie (a niektóre z miesiąca na miesiąc tanieją). To może dziwić, zwłaszcza, że spodziewano się przecież przełożenia powrotu stawki VAT na żywność do 5 proc. (wróciła od 1 kwietnia, z zerowej, obowiązującej przez nieco ponad dwa lata - od 1 lutego 2022 roku). - Można oceniać, że przywrócenie stawek VAT nie znalazło jeszcze pełnego odzwierciedlenia w cenach sklepowych - mówi Next.gazeta.pl Mariusz Dziwulski, analityk sektora rolno-spożywczego PKO BP.
Oczywiście, nasz raport cenowy nie jest tym samym, co dane GUS o inflacji - badanie znacznie szersze. Gazeta.pl razem z portalem Handelextra.pl i w oparciu o dane CMR bierze pod uwagę ceny w sklepach małoformatowych, do 300 metrów kwadratowych powierzchni, a więc tych tak zwanych osiedlowych, znajdujących się często najbliżej miejsca zamieszkania klientów. Sprawdzamy zmiany dotyczące nieco ponad 30 produktów, z bazy danych prawdziwych paragonów. Bierzemy pod uwagę wiodącą markę danego produktu (w oparciu o statystyki popularności w strukturze sprzedaży), ceny są uśredniane dla kraju. Tam, gdzie takiej wiodącej marki nie uda się wyróżnić (jak w przypadku pieczywa, sprzedawanego lokalnie), porównujemy produkty o takich samych parametrach. Uwzględniamy też promocje. Naszego raportu nie należy zatem porównywać z danymi GUS o inflacji, które są najpełniejsze - Urząd miesiąc w miesiąc śledzi ponad 230 tysięcy cen. To, jak to dokładnie robi, wyjaśniamy pod TYM LINKIEM.
Do pełnej bazy danych GUS nie mamy jednak dostępu - nie możemy sprawdzić np. dokładnego poziomu cen (choć GUS je oczywiście u siebie ma) - a w naszym raporcie widzimy uśrednione ceny z tysięcy paragonów z realnie dokonanych zakupów.
Wróćmy jednak do tego, co działo się z cenami żywności. Eksperci zauważają, że ich wzrost hamował dzięki spadkom cen surowców rolnych, co można było obserwować przez kilkanaście miesięcy. - Według GUS, ceny detaliczne żywności w maju były wyższe o 1,3 proc. r/r. Jednak gdyby nie efekty regulacyjne - przywrócenie VAT-u na podstawowe produkty żywnościowe - prawdopodobnie obserwowalibyśmy deflację w tej kategorii - mówi Mariusz Dziwulski. Zwraca uwagę, że mocniej drożeją te produkty żywnościowe, które są bardziej przetworzone - jak pieczywo i wędliny, co widać także w naszym koszyku. Decydują o tym rosnące koszty niesurowcowe, takie jak na przykład wynagrodzenia (tutaj warto zwrócić uwagę, że od lipca płaca minimalna idzie znowu w górę, choć w przyszłym roku nie będzie już rosnąć tak mocno, jak w tym).
No i teraz: co dalej? Wprawdzie ceny surowców rolnych są wciąż niższe niż rok temu, ale to już nie są tak duże spadki jak kilka miesięcy temu. - Indeks cen żywności FAO w maju ’24 był niższy o ok. 3 proc. rok do roku, podczas gdy jeszcze w styczniu i lutym obniżki sięgały 10 proc. - podkreśla Mariusz Dziwulski.
- Oceniamy, że efekt taniejących surowców będzie stopniowo wygasał, a w warunkach wzrostu kosztów pozasurowcowych prawdopodobne jest, że roczna dynamika cen detalicznych żywności będzie podążać w górę. Obecnie widzimy spore ryzyko powrotu rocznej dynamiki cen zbóż do dodatniego poziomu w drugim półroczu 2024 z uwagi na pogarszające się perspektywy światowej produkcji zbóż w sezonie 2024/25, m.in. oczekiwanego spadku zbiorów pszenicy w Rosji czy też w Ukrainie. W maju notowania cen zbóż na rynkach terminowych wyraźnie odbiły. Można liczyć się także z pewnym ryzykiem spadku krajowej produkcji owoców, z uwagi na efekty przymrozków, które mogłoby podbić inflację w tej kategorii w drugiej części tego roku - prognozuje ekspert PKO BP.