Hurtowa cena soku pomarańczowego wzrosła w ciągu roku o prawie 77 proc. Kontrakty terminowe na skoncentrowany sok pomarańczowy notowane na giełdzie Intercontinental Exchange w Nowym Jorku osiągnęły we wtorek cenę 4,92 dolara za funt, czyli prawie dwukrotnie więcej niż rok temu. Sok pomarańczowy powoli staje się napojem luksusowym.
Gwałtowny wzrost cen wynika z załamania podaży. Za około 85 proc., światowego rynku soku pomarańczowego odpowiadają plantatorzy z dwóch miejsc: Florydy oraz Sao Paulo. "Financial Times" opisuje, że amerykańskie plantacje w ciągu ostatnich dwudziestu lat zmniejszyły produkcję z 240 milionów pudełek soku pomarańczowego rocznie do zaledwie 17 mln.
Spadki można zaobserwować też w krótszej perspektywie. Co prawda, zestawiając rok bieżący z poprzednim, plantacje w USA powinny utrzymać podobny poziom, ale już porównując do dwóch lat wstecz, będzie to spadek o 36 proc. Podobną tendencję można zaobserwować w Brazylii. Organizacja plantatorów cytrusów Fundecitrus podaje, że brazylijskie zbiory są mniejsze o 24 proc. rok do roku. Spadły, więc do najniższego poziomu od 36 lat - informuje euronews.com. Podobnie w Hiszpanii oraz Meksyku.
Brazylijskie uprawy przede wszystkim dotknęła susza, która wystąpiła w stanie Sao Paulo, gdzie są największe uprawy pomarańczy. Uprawy na Florydzie spustoszył natomiast huragan, a następnie silny mróz. Jakby tego było mało plantacje w tych państwach dotknęła choroba Huanglongbing (HLB), zwana "chorobą żółtego smoka". Powoduje ona m.in. wcześniejsze spadanie pomarańczy, a przez to ich gorszy smak. Jednym znanym sposobem wyleczenia jest po prostu wyrwanie drzewa.
- To kryzys - mówił w rozmowie z "Financial Times" Kees Cools, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Soków Owocowych i Warzywnych (IFU). - Nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego, nawet podczas dużych mrozów i wielkich huraganów - żalił się.
Jeden z producentów w rozmowie z "Financial Times" przyznał, że może wpłynąć to na ceny oraz rozmiary soków pomarańczowych. Niektórzy rozważają też robienie "koktajli pomarańczowych" z wielu owoców. Obok pomarańczy do soków dodawane miałby być mandarynki, których uprawy są bardziej odporne na zmiany pogody. Takie rozwiązanie stosują już m.in. niektóre firmy w Japonii.