Skrajne ubóstwo w Polsce mocno w górę. Najgorsze dane od 2014 r. [GOSPODARCZY TGV]

W 2023 r. w skrajnym ubóstwie żył w Polsce największy odsetek osób od 2014 r. - podał w minionym tygodniu GUS. Ceny mieszkań w Polsce urosły zaś na początku 2024 r., według danych NBP, najmocniej od ponad 16 lat. Od 1 lipca w górę idą rachunki za prąd i gaz, ale płaca minimalna też. Co jeszcze się wydarzyło i co czeka nas w nowym tygodniu? Zapraszam na Gospodarczy TGV.
.
[Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl]; GUS
  • Zasięg ubóstwa skrajnego w Polsce był w 2023 r. największy od dziewięciu lat - podał GUS. Na najwyższym poziomie od przynajmniej 2009 r. znalazł się też odsetek osób żyjących w tzw. sferze niedostatku. 
  • Ceny mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym urosły w pierwszym kwartale 2024 r. najmocniej od ponad 16 lat - podał NBP.
  • Inflacja w Polsce w czerwcu wyniosła 2,6 proc. rok do roku. Niestety, w lipcu mocno urośnie (w okolice 4 proc.), bo od 1 lipca średnio o około 20 proc. rosną rachunki za prąd i gaz.
  • Od 1 lipca w górę idzie też płaca minimalna - o 58 zł brutto, do 4300 zł.
  • W tym tygodniu posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, ale stopy pozostaną bez zmian (główna 5,75 proc.).

Ceny energii w górę, stopy nie

Od 1 lipca rosną rachunki za prąd i gaz dla gospodarstw domowych. Nie wchodząc w szczegóły składników tychże rachunków (wyjaśnia to świetnie Urząd Regulacji Energetyki w poniższych tweetach) należy oczekiwać w obu przypadkach wzrostów przeciętnie o około 20 procent. 

Szacunki ekonomistów zwykle wskazują, że te podwyżki dodadzą do inflacji około 1,5 punktu procentowego. To oznacza, że w lipcu powinna ona sięgnąć około 4 proc.

Należy przy tym pamiętać, że około 3,5 mln gospodarstw domowych mieszczących się w kryterium dochodowym ma być uprawnionych do bonu energetycznego. Wnioski o niego będzie można składać od 1 sierpnia.

Rachunki za energię i gaz pójdą w górę, ale szczęśliwie przynajmniej raty kredytów nie. W świetle dotychczasowej retoryki z Rady Polityki Pieniężnej należy w ciemno obstawiać, że na posiedzeniu 2-3 lipca (wtorek-środa) stopy pozostaną bez zmian. W czwartek 4 lipca odbędzie się comiesięczna konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego. 

Od 1 lipca rośnie też w Polsce płaca minimalna, z 4242 zł brutto do 4300 zł. Wraz z nią w górę idą niektóre inne kwoty, np. kara za brak OC albo składka na mały ZUS dla nowych przedsiębiorców.

Danych z polskiej gospodarki będzie w tym tygodniu jak na lekarstwo, bodaj najważniejszy to odczyt PMI dla przemysłu (1 lipca). Każdy wynik poniżej 50 pkt oznacza pogorszenie koniunktury, i niestety właśnie takiego wyniku należy się spodziewać i teraz, już po raz dwudziesty szósty z rzędu. To najdłuższy okres dekoniunktury w historii badania (od 1998 r.).

We wtorek i środę 2-3 lipca odbędzie się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Decyzja ws. stóp zostanie ogłoszona w środę, ale już w ciemno można zakładać, że RPP pozostawi je na obecnym poziomie. Zapewne w czwartek 4 lipca na comiesięczną konferencję prasową (a bardziej monolog) wyjdzie prezes NBP prof. Adam Glapiński. 

Za granicą m.in. najnowsze dane o PMI dla krajów strefy euro (z przemysłu w poniedziałek, z usług w środę), czerwcowa inflacja w strefie euro (wtorek) i dane o sytuacji na rynku pracy w USA (piątek). Na początku tygodnia przemówią też szefowie: EBC Christine Lagarde i Fedu Jerome Powell. Rynki mogą reagować na wyniki pierwszej tury wyborów parlamentarnych we Francji, i w oczekiwaniu na drugą (7 lipca).

Inflacja lekko w górę a sprzedaż detaliczna nie rozczarowała

Inflacja w czerwcu w Polsce wyniosła 2,6 proc. - podał w piątek GUS w szybkim szacunku. To odczyt ciut wyższy niż miesiąc temu (2,5 proc.) i niż przewidywał konsensus prognoz (też 2,5 proc.), ale wciąż zgodny z celem inflacyjnym NBP (2,5 proc. +/- 1 punkt procentowy). Pewnym negatywnym zaskoczeniem była dość wysoka jak na tę porę roku dynamika cen żywności - wzrost o 0,7 proc. względem maja. Zapewne to kolejny akord przenoszenia kwietniowej podwyżki VAT-u na żywność na ceny dla konsumentów, ewentualnie efekt ciepłej wiosny która przyspieszyła sezonowe spadki cen owoców (zaistniały w maju, a nie czerwcu jak zwykle). 

Niestety, to ostatni tak niski wynik na przynajmniej kilkanaście miesięcy. W lipcu inflacja podskoczy do około 4 proc. m.in. z powodu wzrostu cen energii i gazu dla gospodarstw domowych. Przez kolejny rok będzie (według obecnych prognoz) w okolicach 4-6 proc.) i poniżej 4 proc. - oby - zjedzie dopiero w drugiej połowie 2025 r., gdy zaniknie już efekt podwyżek rachunków z lipca br. (bo wtedy będzie to już ponad rok temu, a więc nie będzie liczone do inflacji rocznej). 

Na marginesie: dane inflacyjne z drugiego kwartału okazały się wyraźnie lepsze od tego, co prognozowali ekonomiści NBP w marcu. 

W minionym tygodniu poznaliśmy też resztę danych z gospodarki za maj. GUS podał, że sprzedaż detaliczna urosła o 5 proc. rok do roku (zgodnie z przewidywaniami ekonomistów), a produkcja budowlano-montażowa tąpnęła o 6,5 proc. rok do roku (mocniej od oczekiwań). Te dane, w zestawieniu z innymi z ostatnich miesięcy, a także z prognozami, potwierdzają: polska gospodarka rośnie obecnie głównie dzięki wzrostowi konsumpcji. W inwestycjach i przemyśle mamy dołek, choć te pierwsze powinny ostro ruszyć w 2025 r. wraz z napływem środków z KPO i nowego budżetu unijnego. 

Duży wzrost ubóstwa skrajnego w Polsce w 2023 r.

W skrajnym ubóstwie w 2023 r. żyło w Polsce 6,6 proc. mieszkańców - podał w minionym tygodniu GUS. Można szacować, że chodzi o około 2,5 mln osób. Te 6,6 proc. to fatalna liczba, bo oznacza wzrost rok do roku aż o blisko dwa punkty procentowe (przekładając na osoby: około 700 tysięcy). To duży wzrost, nawet biorąc poprawkę na ewentualny błąd pomiaru w tego typu badaniach. Według danych GUS zasięg ubóstwa skrajnego w Polsce był w 2023 r. najwyższy od dziewięciu lat.

embed

Skrajne ubóstwo oznacza, że trzeba przeżyć za mniej niż minimum egzystencji. Jest ono wyliczane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, osobno dla każdego z typów gospodarstw domowych. Dla przykładu, dla jednoosobowych wynosiło ono w 2023 r. 913 zł (średnio w czwartym kwartale ub.r.), zaś dla czteroosobowej rodziny (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci do 14. roku życia) 2465 zł. Jak wyjaśnia IPiSS, minimum egzystencji "wyznacza poziom zaspokojenia potrzeb konsumpcyjnych, poniżej którego występuje biologiczne zagrożenie życia i rozwoju psychofizycznego człowieka".

Dane GUS (pełny raport tutaj) wskazują, że zasięg ubóstwa skrajnego urósł w 2023 r. niezależnie od wielkości gospodarstwa domowego, liczby dzieci, wykształcenia czy grupy społecznej (np. pracujący, emeryci, renciści, przedsiębiorcy, rolnicy itd.).

Na najwyższym poziomie od przynajmniej 2009 r. znalazł się też odsetek osób żyjących w tzw. sferze niedostatku. Z danych GUS wynika, że w 2023 r. wyniósł on 46 proc. Granicę sfery niedostatku - tzw. minimum socjalne - również szacuje Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, oddzielnie dla różnych typów gospodarstw domowych. W 2023 r. średniorocznie wyniosło ono ok. 1684-1717 zł dla gospodarstwa jednoosobowego (niższa kwota dla emeryta, wyższa dla osoby pracującej) czy 4618 zł dla rodziny 2+1. Jak wyjaśnia GUS, "zakłada się, że wydatki konsumpcyjne na poziomie nie mniejszym niż minimum socjalne pozwalają na prowadzenie minimalnie godnego życia i na realizację integracyjnych potrzeb człowieka". Stosując ten opis można powiedzieć, że wciąż ponad dwie piąte badanych nie prowadzi nawet minimalnie godnego życia.

embed

Lekko w górę odbił też zasięg ubóstwa relatywnego - do 12,2 proc. Ubóstwo relatywne wskazuje, jaki odsetek gospodarstw domowych ma poziom konsumpcji znacząco niższy od przeciętnego w Polsce (tj. wydaje mniej niż połowę tego, co przeciętnie rodziny w Polsce). Próg ubóstwa relatywnego w Polsce wyniósł w ostatnim kwartale 2023 r. 1092 zł miesięcznie dla gospodarstwa jednoosobowego i 2949 zł dla rodziny 2+2.

Bardzo wyraźnie spadło za to ubóstwo ustawowe, do 4,1 proc. To poziom niewidziany od przynajmniej kilkunastu lat. Ubóstwo ustawowe oznacza, że dane gospodarstwo domowe jest uprawnione do ubiegania się o świadczenie pieniężne z pomocy społecznej. W 2023 r. próg ubóstwa ustawowego wynosił 776 zł dla jednej osoby i 2400 zł dla rodziny 2+2. Jak zauważa EAPN Poland, organizacja działająca na rzecz walki z ubóstwem, sytuacja w której ubóstwo ustawowe jest niższe niż ubóstwo skrajne jest bardzo rzadka i sugeruje, że z ustawą o pomocy społecznej "chyba dzieje się coś bardzo złego".

W Sejmie i w rządzie - potencjalnie ważne decyzje

W minionym tygodniu zapadło kilka politycznych decyzji i rozstrzygnięć, które spróbuję tutaj podsumować. Po pierwsze, premier Donald Tusk oficjalnie zapowiedział, że Centralny Port Komunikacyjny powstanie. Szef rządu zapowiedział natomiast zmiany w komponencie kolejowym przedsięwzięcia, a także rozwój PPL LOT i lotnisk regionalnych. Nie wiadomo dokładnie co z Okęciem, zdaniem Tuska ma pełnić funkcję "komunikacji przyszłości". Mimo wszystko wciąż pozostaje wiele pytań o cały projekt, a zadał je w tekście pod tym linkiem Kacper Kolibabski z redakcji next.gazeta.pl. 

Samo lotnisko w Baranowie ma być gotowe w 2032 r. i przyjmować rocznie 34 mln pasażerów. Cały projekt CPK ma kosztować 131 mld zł (część lotniskowa około 43 mld). Dodatkowa emisja długu pod projekt ma wynieść 57 mld zł. Zdaniem m.in. ekonomistów Pekao, nie jest to kwota, która zrobiła wrażenie na inwestorach. 

W Sejmie mieliśmy też kilka głosowań. Już w pierwszym czytaniu przepadł projekt ustawy "antyflipperskiej" autorstwa posłów Lewicy, który podniósłby podatek od czynności cywilnoprawnych w przypadku sprzedaży mieszkania w ciągu pierwszych trzech lat od jego zakupu.

Przez pierwsze czytanie przeszedł z kolei projekt Polski 2050 zakładający powrót dwóch niedziel handlowych w miesiącu. Żeby była jasność - projekt nie został jeszcze ostatecznie przegłosowany przez Sejm, po prostu zgodzono się, aby dalej pracowały nad nim sejmowe komisje (Gospodarki i Rozwoju oraz Polityki Społecznej i Rodziny).

Sejm przyjął też w zeszłym tygodniu nowelizację ustawy o finansach publicznych, która zakłada zmiany w stabilizującej regule wydatkowej. To mechanizm określający sposób wyliczania rocznego limitu wydatków danego organu. Projekt zakłada, że regułą objętych zostanie o 90 instytucji więcej niż dotychczas, także np. ZUS i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Ponadto do SRW zostaną włączone skarbowe papiery wartościowe, które bywają przekazywane nieodpłatnie jednostkom sektora instytucji rządowych i samorządowych. To znany "trik" z ostatnich lat, który pozwalał omijać obowiązującą regułę wydatkową. Dokumentem zajmie się teraz Senat. 

Z kolei sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny poparła obywatelski projekt ustawy w sprawie renty wdowiej. Portal money.pl podał z kolei, że wstępną pozytywną rekomendację dla projektu wydał Stały Komitet Rady Ministrów. Dziś wdowiec/wdowa może zostać przy swojej emeryturze albo pobierać 85 proc. świadczenia zmarłego małżonka (tzw. renta rodzinna). Po proponowanych zmianach, wdowie należałoby się jej świadczenie i połowa renty rodzinnej albo renta rodzinna i połowa swojej emerytury. Projekt ma poprawić sytuację finansową osób po stracie męża/żony, ale nie podoba się części innych obywateli (np. osobom samodzielnie wychowującym dzieci) i ekspertów. Przykładowo, dr Janina Petelczyc z Katedry Ubezpieczenia Społecznego w Szkole Głównej Handlowej komentuje, że projekt jest niejasny, wsparłby i tak zamożne osoby, i byłby dużo droższy niż się szacuje (35 mld zł rocznie zamiast wyliczanych przez projektodawców 8-10 mld zł).

Inne informacje:

* Dane o bezrobociu rejestrowanym w Polsce pozostają dobre. W maju stopa bezrobocia wyniosła 5 proc., wyrównując najniższy poziom od ponad 30 lat. W urzędach pracy zarejestrowanych było niespełna 777 tys. osób, o blisko 26 tys. mniej niż przed rokiem.

* Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem ustawy frankowej - poinformowała Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości. Jak wyjaśniała, projekt ma wspierać proces zawierania ugód, ma też uprościć i przyspieszyć postępowania sądowe. Ma też powstać wzorzec ugody frankowej. Wiewiórowska-Domagalska cieszyła się też, że w najbardziej obciążonym sprawami frankowymi w Polsce wydziale frankowym przy sądzie apelacyjnym z Warszawie (jest tam blisko 49 tys. spraw) "kolejka" wreszcie się skraca, a nie rośnie, między innymi wzmocnieniom kadrowym. "Mamy załatwialność w wydziale frankowym za pierwszy kwartał na poziomie 133 proc." - powiedziała Wiewiórowska-Domagalska.

* - Komisja Europejska bardzo serio weźmie pod uwagę polskie wydatki wojskowe przy rekomendacjach planów naprawczych - powiedział premier Donald Tusk. W minionym tygodniu KE zarekomendowała objęcie Polski tzw. procedurą nadmiernego deficytu. Na wytyczne z Brukseli jeszcze czekamy (i je negocjujemy), ale ulgowe potraktowanie jak największej części naszych wzmożonych wydatków obronnych (wydajemy w relacji do PKB najwięcej w NATO, ponad 4 proc. PKB rocznie!) będzie oznaczało poluzowanie możliwości fiskalnych rządu. 

* W maju banki udzieliły 15 tys. kredytów mieszkaniowych na wartość 6,21 mld zł. To niby wciąż więcej niż przed rokiem, ale jednak widać, że akcja kredytowa z miesiąca na miesiąc topnieje. Majowy wynik był najgorszy od sierpnia 2023 r. "Nadal dodatnie dynamiki rok do roku wynikają głównie z niskiej bazy oraz wzrostu zdolności kredytowej umożliwiającej zaciąganie kredytów na wyższe kwoty. Obecnie rynek czeka na los nowego programu wsparcia. Przy jego braku należy oczekiwać w drugim półroczu ujemnej dynamiki akcji kredytowej" - komentuje Waldemar Rogowski z BIK.

* Tymczasem świeżutkie dane NBP - acz za pierwszy kwartał br., gdy jeszcze dopinanych było wiele transakcji finansowanych Bezpiecznym Kredytem 2 procent - wskazują na wciąż bardzo dużą dynamikę cen mieszkań. Ceny transakcyjne - czyli nie z ofert, ale rzeczywistych transakcji - na rynku pierwotnym urosły na siedmiu głównych rynkach (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Gdynia) aż o 19 procent rok do roku, najwięcej od ponad 16 lat. Względem ostatniego kwartału 2023 r. ceny urosły o ponad 6 proc., co było drugim najwyższym wynikiem w tym czasie, tylko za... wzrostem z ostatniego kwartału 2023 r.

embed

Również duży wzrost cen nastąpił na rynku wtórnym. Indeks hedoniczny cen mieszkań używanych urósł o ponad 18 procent rok do roku i 6 proc. kwartał do kwartału. W obu przypadkach to największe wzrosty od ponad 16 lat. Indeks hedoniczny to indeks "oczyszczony" z efektu różnych cech tychże mieszkań (jakość, metraż, lokalizacja itd.). Pomaga z wyliczeń wyeliminować efekt tego, że np. w jednym kwartale sprzedaje się więcej "lepszych" mieszkań, a w innych więcej "gorszych" i de facto trochę porównuje się "jabłka z gruszkami".

embed

* Z centralnej ścieżki prognoz z czerwcowej Ankiety Makroekonomicznej NBP (przeprowadzonej wśród 25 prognostów) wynika, że za rok, w drugim kwartale 2025 r., inflacja będzie wynosić 4,5 proc., a więc będzie wciąż wyraźnie wyższa niż obecnie. Za dwa lata ma zjechać w okolice 3 proc. Główną stopę procentową NBP eksperci widzą za rok średnio na poziomie 5,42 proc., a więc tylko symbolicznie niższym niż dziś (5,75 proc.). Jak widać, wiara w jakiekolwiek (a już tym bardziej duże) cięcia stóp przez najbliższy rok jest znikoma. Milej ma być za dwa lata - tu centralna ścieżka wskazuje na około 4,5 procent. Centralna ścieżka prognoz wskazuje też na wzrost PKB Polski w drugim kwartale 2025 r. o 3,5 proc. rok do roku, a rok później - o 3,2 proc.

* Od 92,5 do 159 mld zł - takiej kwoty, w zależności od przyjętego wariantu, zabraknie w budżecie NFZ na w latach 2025-2027. Takiego wyliczenia poczyniono w opracowaniu "Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce - perspektywa 2025-2027". Jednym z jego autorów jest Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Jak zauważa, 2024 r. jest pierwszym, kiedy budżet państwa musiał przekazać dotację podmiotową do NFZ, ponieważ jego dochody własne były niewystarczające. "W kolejnych latach ten system będzie stawał się coraz bardziej deficytowy. Minister Finansów, obok rosnących kosztów obsługi długu publicznego, wydatków na obronność, dotacji do FUS, czy realizacji szeregu obietnic, będzie musiał również brać pod uwagę konieczność dotowania NFZ niebawem na poziomie 1-1,5 proc. PKB rocznie" - wyliczał Kozłowski.

Więcej o: