Do naszej redakcji zgłosiła się polska firma, która korzystała z usług Cinkciarz.pl do przewalutowania pieniędzy z euro na złote. Jej głównym klientem jest przedsiębiorca z Wielkiej Brytanii. Jak powiedział nam współwłaściciel, gdy zaczynali tę działalność w około 2017 roku, banki pobierały zbyt duże prowizje, by korzystać w nich z wymiany walut. Na rynku było ledwie kilka innych firm, głównie zagranicznych, które zajmowały się tego rodzaju usługami. Pojawił się jednak Cinkciarz.pl, a że była to polska firma, to przedsiębiorstwo naszego rozmówcy zdecydowało się skorzystać z jej oferty. Przez lata nie było problemów. Ale 9 października firma naszego czytelnika zleciła przewalutowanie 70 tys. euro. Niestety, pieniądze w złotych nie trafiły z powrotem na firmowe konta, a kontakt z Cinkciarz.pl jest trudny.
Nasz rozmówca najpierw próbował dowiedzieć się, co stało się z 70 tys. euro jego firmy na infolinii. - Zero pomocy. Nie byli w stanie nam powiedzieć, kiedy transakcja będzie zrealizowana, zapewniali jedynie, że oczywiście zostanie to zrobione. Gdy chciałem porozmawiać z kimś wyżej, usłyszałem tylko, że nie ma technicznej możliwości połączenie mnie z żadnym przełożonym - mówi nasz rozmówca.
Mężczyzna dowiedział się jednakże, że może złożyć reklamację. Cinkciarz.pl poinformował go, że to jedyna opcja, bo transakcji nie da się skasować, unieważnić czy anulować. - Nie zależy mi już na tym, żeby przewalutowali te pieniądze, tylko na tym, żebym je odzyskał w jakiejkolwiek formie - powiedział. 17 października złożył więc reklamację. Od tego czasu nie otrzymał żadnej odpowiedzi, choć - jak przyznaje - nie dzwonił więcej na infolinię, by zorientować się, czy jego sprawie nadano bieg.
Wszystko to działo się w czasie, gdy do UOKiK zaczęły spływać skargi na firmę, że zlecenia wypłaty pieniędzy z platformy na rachunek bankowy trwają nawet kilka dni. Następnie powiązanemu z nią portalowi Conotoxia cofnięto zezwolenie na świadczenie usług płatniczych.
W tym tygodniu natomiast "Gazeta Wyborcza" podawała, że tematem Cinkciarza "interesują się najwyższe organy państwa". - Obserwujemy, co się z tym dalej dzieje - powiedział jeden z urzędników.
Nasz rozmówca zainteresował się sprawą, ale jak podkreśla, sprawa Conotoxii nie dotyczyła jego firmy, bo ta nie korzystała z jej kart płatniczych ani rachunków. Za pomocą Cinkciarz.pl wymieniali jedynie waluty. A od paru dni na stronie jest komunikat - jak mówi nasz rozmówca - o problemach technicznych, które są powodem wydłużenia realizacji transakcji.
Mężczyzna próbował kontaktować się z UOKiK, ale ten miał rozłożyć ręce, bo transakcja dotyczy firmy, a nie prywatnej osoby. Z kolei na infolinii rzecznika finansowego usłyszał, że ten nie może zająć się sprawą, bo w związku z decyzją KNF i cofnięciem licencji (zapewne chodziło o Conotoxię, nie mamy tu pewności, ale cofnięcie licencji nie dotyczyło Cinkciarz.pl) firma przestała być podmiotem finansowym, więc rzecznik nie może pomóc. Nasz rozmówca trafił w internecie na osobę, która zdołała skontaktować się z firmą przez sekretariat, toteż zrobił to samo. Nie udało mu się jednak dodzwonić. Nie mając już pomysłu, co można zrobić dalej, zgłosił się do mediów.
Mężczyzna sprawę skierował oczywiście do swojego prawnika. Sytuacja jest nieco skomplikowana, bo wszystko opiera się na regulaminach. Firma naszego rozmówcy nie podpisywała bowiem żadnej umowy z Cinkciarz.pl. Adwokat stwierdził więc, że trzeba skierować pismo z wezwaniem do zapłaty, a jeśli to nie przyniesie efektów, zgłosić do prokuratury przywłaszczenie pieniędzy.
"Zapewniamy, że wszystkie transakcje wymiany walut na Cinkciarz.pl zostaną zrealizowane, a środki trafią do klientów w oczekiwanej przez nich walucie. Rzeczywiście występują opóźnienia, o których informujemy i za które bardzo przepraszamy. Robimy, co w naszej mocy, aby pieniądze trafiały do wszystkich klientów możliwie najszybciej" - poinformował nas Cinkciarz.pl. Firma zapewnia też, że zarówno infolinia, jak i mail do obsługi klientów, cały czas działają. Niemniej czas oczekiwania na połączenie i odpowiedź na maila może być wydłużony. Pytaliśmy, czy w związku z problemami firma planuje uprościć kontakt z nią, ale pytanie pozostało bez odpowiedzi. Podobnie nie dowiedzieliśmy się, ilu klientów jest w podobnej sytuacji do naszego rozmówcy, którego jednostkową sytuację również przemilczano.
Firma wytłumaczyła też, że co jest powodem opóźnień w przelewach: "Zaobserwowaliśmy, że banki, po uruchomieniu platform do fizycznej wymiany walut, zaczęły masowo wypowiadać konta kantorom stacjonarnym, a później internetowym, w tym naszej spółce. Wszystkie środki musimy transferować do innego banku, ponosząc dodatkowe koszty. Wydłuża to również czas realizacji, bo na wszystkie te środki trzeba czekać nawet do kilku dni".
Bezpośrednią przyczyną opóźnień w wypłatach środków klientów są problemy techniczne, spowodowane dostosowywaniem systemów informatycznych do zaleceń pokontrolnych KNF, które realizujemy zgodnie z harmonogramem przedłożonym w Komisji
- czytamy dalej.
"Conotoxia sp. z o.o., której dotyczy decyzja KNF, informuje, że jej priorytetem są dziś poszukiwania inwestora, którego wsparcie umożliwiłoby dalszy rozwój spółki. Prowadzimy zaawansowane rozmowy w tym zakresie z międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi. Równocześnie Conotoxia sp. z o.o. podejmuje niezbędne kroki mające na celu wyeliminowanie decyzji KNF z obiegu prawnego. W ciągu kilku dni zaskarżymy samą decyzję i skierujemy do sądu wniosek o uchylenie rygoru jej natychmiastowej wykonalności" - przekazał nam Cinkciarz.pl.