Huta Częstochowa wraca znad przepaści. Padły słowa o przemyśle zbrojeniowym

Wszystko wyglądało już bardzo źle. Jeszcze niedawno informowaliśmy o bankructwie Huty Częstochowa. Tymczasem nastąpił nagły zwrot. Zakład od nowego roku planuje wznowić produkcję.
Huta Częstochowa
Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Huta Częstochowa wraca znad przepaści. Węglokoks zawarł porozumienie z syndykiem masy upadłościowej w sprawie dzierżawy słynnego zakładu. Koncern wskazuje, że to pierwszy krok, którego celem jest zabezpieczenie majątku i wznowienie produkcji w Hucie Częstochowa od początku 2025 r. 

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz: Chcemy sprzedawać więcej polskiej broni

Węglokoks przejął Hutę Częstochowa i obowiązki wobec 900 pracowników

Węglokoks w komunikacie informuje, że do realizacji umowy powołał spółkę pod nazwą Huta Częstochowa Sp. z o.o., "która przejęła obowiązki pracodawcy wobec ponad 900 pracowników upadłej firmy oraz będzie odpowiedzialna za wznowienie produkcji i prowadzenie działalności". Dodano, że projekt zrealizowano dzięki wsparciu Ministerstwa Przemysłu.

Rozpoczynamy działania, których celem jest przywrócenie pełnej sprawności operacyjnej huty i ponowne uruchomienie produkcji. Współpracujemy intensywnie z firmami usługowymi i dostawcami mediów, jednocześnie prowadząc prace nad odbudową marki Huta Częstochowa i wprowadzeniem jej na rynek pod szyldem Grupy Kapitałowej Węglokoks

- skomentował Adrian Sienicki, prezes zarządu Huta Częstochowa Sp. z o.o. Z kolei zdaniem Roberta Kropiwnickiego, sekretarza stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, "przejęcie Huty Częstochowa przez Węglokoks to szansa na odbudowę polskiego przemysłu hutniczego". Dzierżawa ma trwać cztery miesiące, w tym czasie syndyk ma doprowadzić do przetargu. Prezes Węglokoksu Tomasz Ślęzak stwierdził m.in., iż wierzy, że wówczas huta zostanie kupiona przez Węglokoks

Przemysł zbrojeniowy uratuje Hutę Częstochowa

Kropiwnicki dodał, że w najbliższych latach rząd będzie wydawał "ogromne pieniądze" na wsparcie przemysłu zbrojeniowego i na transformację energetyczną, której istotnym elementem są m.in. farmy wiatrowe. Podkreślił, że "będzie potrzeba ogromnych ilości stali, blach różnych grubości, w tym grubych, które są właśnie produkowane w Częstochowie". Pod koniec października informowaliśmy, że legendarna huta ogłosiła bankructwo. Stało się to po decyzji sądu, który odrzucił zażalenie spółki na wcześniejszą decyzję o jej upadłości. Działalność Huty Liberty Częstochowa została wstrzymana pod koniec ubiegłego roku. Miała zostać wznowiona najpierw w styczniu, a potem w lutym. Wreszcie w kwietniu Venkatasubramanian Krishnamoorthy, ówczesny dyrektor generalny Liberty Częstochowa, wyjaśnił w komunikacie, że w hucie powołano "gabinet wojenny", który miał wyprowadzić zakład na prostą. Huta podała, że większość pracowników wróciła do firmy. Jednak rosnące długi spółki wobec ZUS oraz innych wierzycieli sprawiły, że wnieśli oni do sądu wniosek o upadłość zakładu.

Huta Częstochowa jest jednym z największych producentów blach grubych, które mogą być wykorzystywane w wielu dziedzinach przemysłu, w tym w zbrojeniowym. Problemy zakładu zaczęły się już wiele miesięcy temu. Europejskie hutnictwo przegrywa bowiem z konkurencją, przede wszystkim z tą z Dalekiego Wschodu. Swoje zrobił przy tym system uprawnień ETS, czyli limity emisji CO2.

Więcej o: