Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w kwietniu o 4,3 proc. rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny. To oznacza najwolniejszy wzrost cen od lipca 2024, kiedy inflacja wyniosła 4,2 proc. Obserwowaliśmy wtedy wystrzał wskaźnika do 4,2 proc. (m.in. częściowo odmrożono ceny energii, z 2,6 proc. w czerwcu) i od tamtej pory inflacja utrzymywała się wyraźnie powyżej 4 proc., dotykając jesienią zeszłego roku 5 proc. Tegoroczny szczyt, według wszelkich dostępnych na ten moment informacji i prognoz, mamy już za sobą, i był on nawet niższy niż się wcześniej spodziewano (inflacja nie przebiła 5 proc.).
To drugi odczyt wskaźnika inflacji za kwiecień. Przed dwoma tygodniami GUS opublikował tzw. szybki odczyt, w którym oszacował wzrost cen na poziomie 4,2 proc. w ujęciu rocznym. Średnia oczekiwań ekonomistów wynosiła wtedy 4,3 proc., czyli jak się okazuje, eksperci trafili w punkt z szacunkami. W ujęciu miesięcznym, czyli w porównaniu z marcem tego roku, inflacja w kwietniu wyniosła 0,4 proc.
Jeśli zajrzeć do raportu GUS, widać, że z głównych kategorii żywność ogółem podrożała o 5,3 proc., ceny z kategorii "użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii" poszły w górę o 10,8 proc., w "restauracje o hotele" o 6,1 proc., a w edukacji o 8,1 proc. Spadły za to ceny transportu - o 5,6 proc. (dlaczego napiszemy poniżej) oraz odzieży i obuwia - o 1,7 proc. rok do roku.
Nieco głębiej w tabelach Głównego Urzędu Statystycznego można znaleźć dane dotyczące niektórych poszczególnych towarów lub usług. I tak, z żywności najmocniej podrożało masło - o 18 proc. w ujęciu rocznym. Wyraźnie wzrosły ceny mięsa: wołowiny o 11,8 proc., cielęciny o 10,1 proc., drobiu o 10,4 proc. Potaniała jedynie wieprzowina - o 1,1 proc. Ceny pieczywa poszły w górę o 4,4 proc., mleka o 3,7 proc., a jajek o 16,4 proc. Owoce są droższe o 8,4 proc., kawa o 10,6 proc., kakao i czekolada w proszku o 14,3 proc.
Wciąż też wyraźnie więcej niż przed rokiem trzeba płacić za różnego rodzaju usługi związane z mieszkaniem. Ceny gazu poszły w górę o 24,8 proc., energii elektrycznej są o 19,6 proc. wyższe, nośników energii o 13,1 proc., za wodę trzeba płacić średnio o 11,3 proc. więcej, a za wywóz śmieci podrożał o 11,5 proc. Na tym tle tańszy o 2,6 proc. niekoniecznie może być pocieszeniem.
Z kategorii usług na uwagę zasługują też wciąż drożejące (choć już nieco wolniej) usługi stomatologiczne - o 9,4 proc. i lekarskie - o 8,2 proc. Zorganizowana turystyka krajowa jest droższa o 13 proc. (zagraniczna o 4,2 proc.), a usługi fryzjerskie, kosmetyczne i pielęgnacyjne o 7 proc.
Warto rzucić też okiem na kategorie produktów lub usług, których ceny spadły. Poza wspomnianą wieprzowiną są to przede wszystkim paliwa (przede wszystkim, bo to istotna część miesięcznych wydatków Polaków). Za tankowanie oleju napędowego w kwietniu trzeba było płacić średnio o 9,6 proc. mniej niż przed rokiem, a za benzynę o 9,4 proc. Do tego ceny samochodów były niższe o 6,5 proc. Bardzo mocno (wciąż) tanieje cukier - o 31 proc. Sprzęt telekomunikacyjny potaniał o 19,7 proc.
"Rysuje się wyraźny trend dezinflacyjny" - podkreśla Adam Antoniak, starszy ekonomista ING. "Wzrost płac spowolnił do jednocyfrowych poziomów, a inflacja bazowa obniża się od początku 2025. Niskie ceny ropy naftowej na światowych rynkach i słabszy US$ sprzyjają spadkom krajowych cen paliw. Kolejny wyraźny spadek rocznego wskaźnika inflacji nastąpi w lipcu, kiedy będziemy porównywali ceny energii do ich podwyższonych poziomów po wycofaniu części tarczy energetycznej w połowie 2024" - pisze w komentarzu do danych GUS. Według szacunków eksperta, od lipca inflacja może spaść już poniżej 3 proc. w ujęciu rocznym, a w połowie przyszłego roku powinna znaleźć się w celu NBP. Ten cel to 2,5 proc. z dopuszczalnymi odchyleniami o 1 punkt procentowy w obie strony.
Ekonomiści ING spodziewają się wyjątkowo łagodnej (na tle oczekiwań innych ekspertów) polityki monetarnej polskiego banku centralnego. Według nich, Rada Polityki Pieniężnej w lipcu zetnie stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Potem liczą na jeszcze dwa cięcia - we wrześniu i listopadzie, po 25 punktów. W przyszłym roku, według Adama Antoniaka, RPP będzie dalej obniżać stopy, do poziomu 3,75 proc. Obecnie, od ubiegłego tygodnia, główna stopa procentowa w Polsce wynosi 5,25 proc.
Czytaj też: Są nowe dane o PKB. Polska może okazać się najszybciej rosnącym krajem UE
Źródło: GUS
Więcej informacji wkrótce