Czesi szturmują sklepy w Polsce. Odkryli hit. Polakom nic nie zostaje. "Wszystko jest wykupywane"

Czesi robią ogromne zakupy w polskich sklepach Dino i chwalą się długimi paragonami w mediach społecznościowych. Polak mieszkający przy granicy z Czechami powiedział, że jeśli nie zdąży pójść na zakupy, to nie kupi mięsa i masła.
Sklep Dino
Fot. Cezary Aszkiełowicz (Agencja Wyborcza.pl) / Yveta Škodová (Facebook)

Dino "nowym fenomenem" wśród Czechów. Wykupują mięso

"Sieć Dino szybko stała się nowym fenomenem wśród Czechów" - pisze lokalny serwis techsvet.cz. Jak czytamy, pracownicy sklepów detalisty są przyzwyczajeni do czeskich klientów i od razu pytają, czy chcą otrzymać paragon w złotówkach, czy w koronach. Mogą również wybrać walutę, w której zapłacą kartą za zakupy. Portal zauważa, że sklepy posiadają świeże mięso, które jest znacznie lepszej jakości niż w Czechach. "Czesi robią zakupy nawet na cały miesiąc, a ich paragony są tak długie, że sięgają samej ziemi" - czytamy.

Rajd czeskich klientów na sklepy Dino. "Nie mam szans kupić mięsa, masła"

Serwis techsvet.cz wskazuje, że Czesi chwalą markety polskiej marki w mediach społecznościowych. "Dzisiaj byliśmy na zakupach tylko w Dino. Parkingi przy Biedronce i Lidlu były zapełnione" - pisała Czeszka w połowie kwietnia na Facebooku na grupie "Polsko - nákupy, rady a zkušenosti bez CENZURY!" (Polska - Zakupy, porady i doświadczenia bez cenzury!). Grupa publiczna posiada 16,9 tys. członków. Kobieta pokazała bardzo długi paragon - za zakupy zapłaciła 1 120,98 zł (około 6 600 koron czeskich). "Z powodu rajdu czeskich klientów, dla Polaków zwykle nic nie zostaje na półkach" - pisze portal techsvet.cz. Potwierdził to Polak mieszkający w Branicach, wsi położonej tuż przy granicy z Czechami. - Gdy Czesi przyjeżdżają tu na zakupy, nie mam szans kupić mięsa, masła i innych artykułów spożywczych. Wszystko jest wykupywane rano. Z tego powodu muszę wcześnie rano iść do sklepu - powiedział w rozmowie z serwisem.

Zobacz wideo Policja uruchomiła swoją tajną broń i obserwowała kierowców z powietrza

Inflacja w Polsce wyższa niż w Czechach, ale i tak jest taniej

Czechy mają niższą inflację niż w Polsce - w kwietniu u naszych sąsiadów wyniosła 2,9 proc. rok do roku, podczas gdy w naszym kraju według danych GUS wyniosła 4,2 proc. Według techsvet.cz, średnio ceny w Czechach i tak pozostają wyższe niż w Polsce. Portal ocenia, że przyczyną może być wysoka konkurencja w Polsce, dzięki czemu sieci muszą obniżać ceny i dostosować je, aby przyciągnąć konsumentów. "W Czechach nie ma takiej konkurencji, dlatego sieci nie muszą obniżać cen. Wielu Czechów woli robić zakupy za granicą" - czytamy.

Czesi uczą się języka polskiego. "Jest śmieszny"

Inna ciekawa informacja z Czech dotycząca Polski jest taka, że coraz więcej Czechów chce uczyć się języka polskiego. W ostatnich latach wyraźnie wzrosło zainteresowanie kursami, które organizuje Instytut Polski w Pradze. W kursach bierze obecnie udział 105 osób. Kiedyś było ich zaledwie czworo. - Teraz jesteśmy na topie. Polska jest bardzo popularnym miejscem wypoczynku. Jest przedstawiana w czeskich mediach jako kraj sukcesu ekonomicznego i kulturalnego. Jako kraj innowacyjny i dynamiczny, który ma coś do zaproponowania - powiedziała lektorka Beata Mocová. Motywacją do nauki są nie tylko kontakty biznesowe i obowiązki służbowe, ale również podróże i chęć poznawania polskiej kultury. - Podoba mi się ten język, bo jest bardzo śmieszny. Na przykład takie słowa jak korkociąg albo obszczymurek - mówiła w kwietniu Polskiemu Radiu Szárka. Zdecydowała się na naukę polskiego, ponieważ pracuje z Polakami. - Zawsze rozmawiałam z nimi po angielsku i było to dla mnie trochę smutne. Bardzo się ucieszyli, gdy zaczęłam z nimi rozmawiać po polsku - dodała. - Naszą motywacją jest też to, że znając język polski, dogadamy się na całym świecie, bo Polacy są wszędzie - wyjaśniła Szárka.

Czytaj również: "Dwie wielkie sieci ogłosiły obniżkę cen. 'Największa w historii'".

Źródła:techsvet.cz, Facebook, IAR

Więcej o: